
W niedzielę 6 września 2026 r. samolot Boeing 767 obsługujący lot dla Amazon Air wypadł z pasa lotniska Miami International, przebił ogrodzenie i uderzył w pojazdy na drodze. W wypadku zginęło pięć osób, a pięć kolejnych trafiło do szpitala.
- Samolot 21 Air lecący na zlecenie Amazon Prime Air, wracający z San Juan do Miami, wypadł poza pas i uderzył w furgonetkę oraz SUV-a stojące poza terenem lotniska.
- W katastrofie zginęło pięć osób, a pięć zostało rannych. Obaj piloci zostali uwięzieni w kabinie i wymagali akcji ratowniczej.
- Śledztwo prowadzi amerykański NTSB, lotnisko wstrzymało ruch na kilka godzin, a setki lotów zostały opóźnione lub odwołane.
Do dramatycznego wypadku doszło w niedzielę po południu na lotnisku Miami International. Samolot cargo Boeing 767-33 obsługiwany przez przewoźnika 21 Air LLC z siedzibą w Miami, lecący jako Amazon Air Flight 7598, wypadł z pasa startowego 30 o godzinie 13:53 czasu wschodniego. Maszyna wracała z Portoryko, a na pokładzie znajdowało się dwóch członków załogi. Był to już trzeci tego dnia lot samolotu na trasie Cincinnati–Miami–San Juan–Miami.
Boeing 767-300 wypadł z pasa tuż przed godziną 14:00 czasu lokalnego podczas lądowania. Maszyna zjechała poza pas 30, uderzyła w kilka pojazdów i zatrzymała się na polu obok lotniska. Samolot uderzył zarówno w białą furgonetkę Ford Econoline z 2012 r., w której znajdowało się siedem osób, jak i w SUV-a – furgonetka znajdowała się w obrębie terenu lotniska, a SUV poza jego granicami. Z relacji świadków i nagrań wynika, że po zderzeniu doszło do pożaru, z którego unosiła się gęsta czarna smuga dymu.
Skutki wypadku są tragiczne. Kilka osób trafiło do szpitali z nieznanymi obrażeniami, a według późniejszych informacji łączny bilans to co najmniej pięć ofiar śmiertelnych i pięcioro rannych, z czego troje w stanie krytycznym. Władze nie sprecyzowały na razie, czy wszyscy zabici znajdowali się w pojazdach na ziemi, czy część z nich przebywała na pokładzie samolotu.
Chaotyczna akcja ratunkowa
Do akcji ruszyły ogromne siły służb ratunkowych. Do zdarzenia skierowano ponad 60 jednostek straży pożarnej hrabstwa Miami-Dade, które musiały zmagać się ze skomplikowanym pożarem obejmującym płonące komory silników. Równolegle prowadzono akcję poszukiwawczo-ratowniczą mającą na celu uwolnienie pilota i drugiego pilota uwięzionych w kabinie.
Specjalny zespół ratownictwa technicznego przeprowadził akcję wydobywania osób uwięzionych w rozbitych pojazdach. Dodatkowym zagrożeniem był czynny wyciek paliwa z uszkodzonej maszyny, z którym ratownicy musieli się zmierzyć już po opanowaniu ognia. W akcji, jak podano później, wzięło udział łącznie około 200 funkcjonariuszy służb ratunkowych.
Lokalne władze podkreślały skalę operacji ratunkowej i determinację służb w pierwszych godzinach po katastrofie. Burmistrz hrabstwa Miami-Dade oraz komendant straży pożarnej zapewniali, że priorytetem pozostaje ratowanie życia osób poszkodowanych zarówno na pokładzie, jak i w uszkodzonych pojazdach na drodze przebiegającej tuż za ogrodzeniem lotniska.
Śledztwo i skutki dla lotniska
Sprawą zajęła się amerykańska Narodowa Rada Bezpieczeństwa Transportu (NTSB). Na miejscu pracował zespół liczący 32 osoby, które dokumentowały miejsce zdarzenia i zabezpieczały dowody podlegające szybkiemu zniszczeniu. Przewoźnik 21 Air, na zlecenie którego wykonywano lot, wydał oświadczenie wyrażające żal z powodu ofiar oraz zapewnił o pełnej współpracy z organami dochodzeniowymi. Według danych branżowych firma obsługuje dla Amazon Air flotę ośmiu samolotów Boeing 767.
Wypadek wywołał poważne zakłócenia w ruchu lotniczym. Katastrofa spowodowała trzygodzinne wstrzymanie ruchu na lotnisku, a ponad 450 lotów zostało opóźnionych lub odwołanych w długi weekend z okazji amerykańskiego Święta Pracy (Labor Day), tradycyjnie bardzo obłożony pasażersko. Z powodu unieruchomionego wraku na pasie starcia opóźnienia utrzymywały się jeszcze w poniedziałek.
To kolejny w ostatnich latach poważny wypadek z udziałem samolotu towarowego w Stanach Zjednoczonych i najtragiczniejszy incydent lotniczy w Miami od wielu lat. Ustalenie dokładnej przyczyny – czy zawiniła awaria techniczna, warunki na pasie, czy błąd załogi – zajmie śledczym najprawdopodobniej wiele miesięcy.
Obejrzyj także: