Reklama
Reklama
Reklama

Tarcza Wschód idzie przez pola, a na pograniczu wrze. „Lepiej oddać naszym niż Rosjanom”

TYLKO NA

Jedni rolnicy burzą się, że żyć będą jak „Indianie w rezerwacie” i nie wiedzą, czy opłaca się nową oborę stawiać. Drudzy zapewniają, że jak tylko będzie trzeba, to wojsku działki oddadzą, swoimi maszynami zrobią okopy, a potem sami chwycą za broń. Tarcza Wschód budzi emocje, ale MON uspokaja.

Tarcza Wschód
(fot. Zero.pl/MON)
  • Przy granicy z Rosją i Białorusią powstają nowe fortyfikacje, wojsko buduje magazyny, instalować będzie systemy antydronowe, radary i setki sensorów. Plan zakłada również stworzenie pasa bagien, mokradeł i gęstych lasów, które mają zatrzymać wroga
  • Budowa Tarczy Wschód wchodzi w kolejny etap, a budżet programu wzrósł do zawrotnych 50 mld zł. Tarcza ma być gotowa za dwa lata.
  • MON zapewnia jednocześnie, że nie zabierze przymusowo ani jednego metra prywatnej działki. I choć oficjalnie wywłaszczeń nie ma, rolnicy tracą państwowe grunty, które dzierżawili od lat. Wojsko przejmuje bowiem ziemie należące do KOWR.
  • Rolnicy, z którymi rozmawialiśmy, skarżą się na chaos i ostrzegają, że władze skazują region na marazm i brak inwestycji.

– U nas panuje cisza i spokój – uśmiecha się mieszkanka domu, z którego do Rosji jest kilka minut spacerem. – Bezpieczniej czuję się u siebie niż przy granicy z Ukrainą albo Białorusią. Może na początku, jak w telewizji straszyli, to były obawy. Ale do tej pory nic się nie zadziało, a mieszkam tutaj od ponad 20 lat – stwierdza. 

Ostatnie domy w Rudziszkach stoją niecałe sto metrów od granicy. Droga kończy się tam, gdzie zaczyna się Rosja. Na próżno szukać tu szkoły, lekarza czy sklepu. Dlatego we wsi nieopodal zatrzymuje się sklep obwoźny. Leje deszcz, ale i tak pojawiają się klienci. – Widziałem, jak wozili umocnienia na granicę, duży był wtedy ruch i zamieszanie, każdy trochę obaw miał – mówi sprzedawca. – Teraz wszystko ucichło, nic o tym od ludzi nie słyszę. Żyje się tutaj bez strachu – dodaje. 

O swoim niepokoju mówią jednak okoliczni rolnicy, zarówno z Warmii i Mazur, jak i z Podlasia, gdzie także powstaje Tarcza Wschód. 

Reklama
Reklama

Kilkaset hektarów na Tarczę Wschód 

Tarcza Wschód to system fortyfikacji i infrastruktury obronnej wzdłuż wschodniej i północnej granicy kraju, którego budowę rozpoczęto w 2024 r. W Ministerstwie Obrony Narodowej dowiadujemy się, że pod projekt przejęto już 77 działek w 27 lokalizacjach, łącznie blisko 530 hektarów. To powierzchnia ok. 742 boisk piłkarskich. Jak tłumaczy resort, pozyskanie nieruchomości stanowi „podstawę do realizacji kluczowych inwestycji infrastrukturalnych” związanych z zabezpieczeniem granic.

W tym roku zasób MON zwiększył się już o 54 działki w 23 lokalizacjach, a do końca roku planowane jest przejęcie kolejnych 37 działek w 15 lokalizacjach. Ministerstwo podkreśla, że „intensywnie pracuje” nad pozyskiwaniem nowych nieruchomości. Szczególnie, że zgodnie z aktualnym harmonogramem w kolejnych etapach budowy Tarczy Wschód MON chce przejąć aż 100 dodatkowych działek w 39 lokalizacjach. 

Marcin Kierwiński pozwie kolejną osobę. W tle Szpital Południowy

MON zastrzega jednocześnie, że przekazane dane „mają charakter planistyczny i mogą ulegać aktualizacji”. Jak zapowiada resort, szczegółowe potrzeby będą na bieżąco dostosowywane do „zmieniających się wymagań operacyjnych, postępu prac projektowych oraz uwarunkowań technicznych i środowiskowych”. Zapewnia jednak, że wywłaszczeń pod Tarczę Wschód nie będzie. 

Reklama
Reklama

Wojskowe magazyny zamiast krów 

Jeden z podlaskich rolników zauważa, że przy granicy z Białorusią, poza odcinkiem w Puszczy Białowieskiej i Augustowskiej, są połacie pól. W większości to prywatne tereny. Dziwi się, jak wojsko chce budować umocnienia bez pozyskania tych działek. Od rolników z Mazur słyszymy natomiast, że choć wojsko nie wywłaszcza, to przejmuje państwowe grunty, którymi zarządza Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa (KOWR), a na których często miejscowi rolnicy prowadzili działalność.

– Przypadkowo u sołtysa usłyszałem, że wojsko chce zabrać działkę, którą dzierżawię. Podobno decyzja zapadła w lipcu zeszłego roku, a ja się dowiedziałem dopiero w tym roku w styczniu – opowiada Robert Nowacki, rolnik i wicestarosta węgorzewski. – Początkowo chcieli dwa hektary, później już trzy. KOWR mówił, żebym przedłużył umowę, ale z wyłączeniem tych hektarów. A to jest przy samej oborze, chodzi tam moje bydło opasowe. Nie muszę go przeganiać przez asfalt, działka nie koliduje z sąsiadami, idealnie mi to pasuje. Poza tym przywróciłem ją do porządku, wcześniej to były odłogi, krzaki. 

Ze wsi Rudziszki do granicy z Rosją można dojść spacerem (fot. Piotr Barejka / Kanał Zero)

Nowacki podkreśla również, że po drugiej stronie wsi jest działka, którą właściciel chce sprzedać. Ale kupnem tamtego gruntu wojsko miało nie być zainteresowane. – Nie jestem wojskowym, nie znam się na tym, ale jak dla mnie to pozbawione logiki – oburza się rolnik. – Ma być tutaj miejsce składowania, ale bladego pojęcia nie mam, co chcą składować. I to jeszcze przy oborach, praktycznie w centrum wioski.

Reklama
Reklama

Tarcza Wschód pokrzyżowała również plany rolnikowi z okolic Braniewa, który chciał wziąć udział w organizowanym przez KOWR przetargu. Kilka dni przed przetargiem okazało się jednak, że działkę chce przejąć wojsko, więc go odwołano. – Jak MON wkracza, to KOWR nie ma nic do gadania. Słyszałem, że oni z tego jakieś dwa hektary zagospodarują, a resztę zwrócą i wtedy będzie można wydzierżawić – mówi rolnik. – Były też obawy przed wywłaszczeniami. Sam mam blisko granicy pole, ale generał nas uspokajał, że nikogo wyrzucać nie będą. Nie dziwię się, to są koszty. Ja się nie boję, sam buduję dom obok wojskowego magazynu. Pytanie tylko, co z drogami, bo jednak mają ciężki sprzęt, a u nas wszystkie drogi w gminie są nowe. 

– KOWR nie chciał mi umowy przedłużyć – mówi kolejny z rolników. – Później dogadali się z wojskiem, mam grunt, ale podpisaliśmy aneks, że w razie czego oddam dwa hektary. Niestety chaos jest. Rozmów trochę brakuje, ale może przez to, że wojsko musi działać w tajemnicy. Rosjanie nie mogą wszystkiego wiedzieć – domyśla się. 

Mieszkańcy przygranicznych wsi mówią, że niepokoju nie ma (fot. Piotr Barejka / Kanał Zero)

Rolnik zapewnia jednak, że aneks podpisał bez cienia wątpliwości. – Lepiej naszym oddać niż jakby mieli to Rosjanie zająć – stwierdza. – Mam duże gospodarstwo i dwa hektary nie robią mi różnicy. To i tak najmniejsza strata, jaką możemy ponieść przy takim zagrożeniu. Jak wojsko będzie potrzebować, to wszystko możemy oddać, swoim sprzętem kopać okopy, a na koniec chwycimy za broń i pójdziemy do lasu. W obliczu zagrożenia musimy jakieś koszty ponosić.

Reklama
Reklama

MON zapewnia, że wywłaszczeń nie będzie

Ministerstwo Obrony Narodowej zapewnia, że pozyskując nieruchomości na potrzeby Tarczy Wschód minimalizuje ingerencję w prawo własności oraz maksymalizuje wykorzystanie państwowych gruntów. W pierwszej kolejności wykorzystywane są nieruchomości należące do Skarbu Państwa, które znajdują się w zasobach Agencji Mienia Wojskowego, Lasów Państwowych i Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa. Następnie pod uwagę brane są nieruchomości należące do samorządów, a dopiero w trzeciej kolejności własność innych podmiotów, w tym osób prywatnych. 

Większość dotychczas pozyskanych nieruchomości pochodzi z zasobów KOWR-u. Dopiero w kolejnych etapach MON planuje szerzej wykorzystać grunty Lasów Państwowych i samorządów. Pozyskano również trzy nieruchomości prywatne, które – jak podkreśla MON – zostały nabyte za zgodą właścicieli. W „toku postępowań” są kolejne cztery prywatne grunty. Ministerstwo zaznacza przy tym, że takie przyjęcie może nastąpić wyłącznie za dobrowolną zgodą właściciela i w sytuacjach „uzasadnionych potrzebami operacyjnymi”. Nabycie nieruchomości mają również poprzedzać „negocjacje oparte na zasadach rynkowych”.

„Program nie zakłada prowadzenia wywłaszczeń. Pozyskiwanie gruntów prywatnych odbywa się na zasadzie dobrowolnych uzgodnień oraz przy zachowaniu poszanowania praw właścicieli, interesów lokalnych społeczności i wymogów ochrony środowiska” – podkreśla MON. Resort zapewnia również, że Tarczę Wschód buduje w ścisłej współpracy z samorządami oraz mieszkańcami, a uciążliwości chce ograniczyć do minimum. I zapewnić „równowagę pomiędzy potrzebami obronności państwa a interesem społeczności lokalnych”. 

 

Reklama
Reklama

– Rolnicy do końca nie wiedzą, co mają z tym fantem robić. Czy się rozwijać, czy może dać sobie spokój? – mówi jednak kolejny z rolników. – Bo może ktoś za chwilę powie, że jednak grunt będzie wywłaszczany. Nikt nie da przecież całkowitej gwarancji, że tak nie będzie – obawia się. 

Przyroda ma zatrzymać wroga

Niepokój wśród rolników budzą również zapowiedzi Ministerstwa Klimatu i Środowiska, które ogłosiło, jak wyglądać będzie komponent przyrodniczy Tarczy Wschód. Plan ma sprawić, że w pasie o szerokości 50 kilometrów potencjalne ruchy wrogich wojsk ograniczać będą naturalne przeszkody. Na całej szerokości zmodyfikowana zostanie przede wszystkim gospodarka leśna, a konkretne zmiany będą różne w każdej ze stref. W pierwszej, położonej do pięciu kilometrów od granicy, wprowadzono najsurowsze ograniczenia. To zakaz zrębów zupełnych, czyli jednorazowej wycinki wszystkich drzew na określonej powierzchni, a także zakaz oczyszczania linii oddziałowych, czyli leśnych dróg. W pozostałych strefach zręby zostaną ograniczone, na całym terenie pozostawiane będą leżące martwe drzewa, drewna nie będzie się również pozyskiwać na bagnach i w olsach. Zaplanowane działania obejmą 48 przygranicznych nadleśnictw.

Droga, która kończy się na granicy z Rosją (fot. Piotr Barejka / Kanał Zero)

Poza tym na terenach przygranicznych realizowany będzie opiewający na 450 mln zł program renaturyzacji. Zgodnie z zapowiedziami resortu odtwarzane mają być mokradła i torfowiska, zakazane będzie osuszanie terenów, utrzymywany ma również być wysoki poziom wód gruntowych. Wsparcie na projekty będą mogły uzyskać regionalne dyrekcje ochrony środowiska, Lasy Państwowe, parki narodowe, a także samorządy i organizacje pozarządowe. Najwięcej, bo aż 310 mln zł, dostaną parki narodowe i regionalne dyrekcje ochrony środowiska. Do samorządów i NGO-sów popłynie 100 mln zł, a 40 mln otrzymają Lasy Państwowe.

Reklama
Reklama

Tak rząd chce regulować najem krótkoterminowy. „Hulaj dusza, piekła nie ma”
 

Jacek Słoma, rolnik z Podlasia, nie gryzie się w język. Twierdzi, że rząd buduje „skansen” o szerokości 50 kilometrów, mieszkańcy pogranicza zostaną ograbieni z perspektyw, a władze skazują region na marazm i brak inwestycji. Projekt nazywa „eksperymentem na żywym organizmie”, który realizują nieświadomi skutków swoich decyzji urzędnicy ze stolicy. Oburza się, że „wycięta” zostanie gospodarka leśna, a na drewnie zarabia szereg okolicznych firm. – Nie da się nic zaplanować, trudno podjąć decyzję o budowie warsztatu lub domu. Ludzie chcą wyjeżdżać, wystawiają na sprzedaż domki letniskowe, których nikt nie chce kupować. Zostanie pustkowie – stwierdza. 

Kolejne fortyfikacje na granicy 

Tarcza Wschód ma zostać ukończona za dwa lata.

– Ten program jest logiczny pod względem strategicznym – ocenia gen. Stanisław Koziej, były szef BBN. – Nie ulega wątpliwości, że musimy na tym kierunku stworzyć warunki do powstrzymania agresji. Tworzenie tych warunków nie może jednak polegać wyłącznie na budowie fizycznych zapór. Tarcza Wschód musi być nowoczesna, pozwalać zawczasu wykrywać zagrożenia i być zintegrowana z całym systemem dalekiego rażenia. I przede wszystkim musi być nasycona najnowocześniejszą elektroniką. Jak rozumiem, mniej więcej taki model tej tarczy jest realizowany –  dodaje. 

Reklama
Reklama

MON informuje, że jak dotąd wojsko zabezpieczyło około 100 kilometrów granicy, wybudowało również 13 „miejsc składowania”. To tam znajdować ma się sprzęt, który w razie zagrożenia umożliwić ma szybką blokadę newralgicznych odcinków granicy. Jeszcze w tym roku powstać ma kolejnych 16 takich magazynów, co według MON przełoży się na zabezpieczenie ponad 200 kilometrów granicy. Największy magazyn będzie miał powierzchnię ok. 20 hektarów. „Wojska inżynieryjne korzystając z magazynów, które są zapełnione w 70 proc., będą w stanie ustawić umocnienia na całej granicy w ciągu 7-14 dni” – informuje ministerstwo. 

„Ze względu na charakter przedsięwzięć oraz wymogi bezpieczeństwa szczegółowe parametry techniczne, lokalizacje i harmonogramy poszczególnych inwestycji nie są podawane do publicznej wiadomości” – zastrzega jednocześnie MON. 

Ministerstwo zapowiada, że w najbliższych miesiącach wojsko pracować będzie nad poprawą zasięgu telefonii komórkowej w rejonie granicy i zbuduje nowe stacje bazowe. Już powstaje nowoczesny system sieci sensorów rozpoznawczych, który ma wzmocnić zdolności wczesnego rozpoznania możliwych działań przeciwnika i naruszenia przestrzeni powietrznej. Resort przypomina również, że na początku roku zakupiony został system obrony powietrznej i przecidronowej SAN, który jest elementem Tarczy Wschód. Umowa obejmuje dostawę 18 modułów bateryjnych, 180 różnego rodzaju sensorów, ponad 200 efektorów, na przykład wyrzutni rakiet, oraz ponad 600 pojazdów. 

Pierwotnie na cały projekt planowano wydać ok. 10 mld zł, jednak – jak zaznacza MON – sytuację zmienił program SAFE. Dzięki umowom w ramach tego programu wydatki na Tarczę Wschód wzrosnąć mają o kolejne 40 mld zł. 

Reklama
Reklama