
– Trump już zapowiedział następny etap i ten etap nazywa się „weto” – mówi nam amerykanista prof. Tomasz Płudowski. Komentuje w ten sposób wyniki wyborów połówkowych w USA i utratę przez republikanów oraz Donalda Trumpa większości w obu izbach Kongresu.
- Partia Republikańska po wtorkowych wyborach połówkowych straciła na rzecz demokratów większość w obu izbach Kongresu.
- Parlament w nowym składzie zbierze się jednak dopiero w styczniu. Do tego czasu istnieje możliwość zwołania go w dotychczasowym kształcie.
- Czy Donald Trump wykorzysta ten czas do przeprowadzenia korzystnych dla siebie zmian?
– To wymaga złej woli w obliczu wyników wyborów, jest też wbrew legitymacji wyborczej w okresie zmiany większości, ale to może go nie powstrzymać – komentuje w rozmowie z Zero.pl prof. Tomasz Płudowski, amerykanista.
Jak jednak dodaje, prezydent oraz Partia Republikańska „spodziewali się porażki, o której mówiło się od dłuższego czasu, więc mieli czas się przygotować”.
Zapewniał o „niebinarnym Bogu”, teraz wygrał w Teksasie. Kim jest James Talarico?
Co więc teraz zrobi Donald Trump? – On już zapowiedział następny etap i ten następny etap nazywa się „weto” – odpowiada ekspert.
– On tym gestem z zastąpieniem czapeczki „Make America Great Again”, czapeczką „veto” pokazuje, że nadal ma władzę wykonawczą, nadal ma prawo weta, a Partia Demokratyczna nie ma dwóch trzecich głosów w obu izbach, żeby to weto obalić – kontynuuje.
Jak ocenia, Trump „przechodzi trochę do takiej opozycji w stosunku do władzy ustawodawczej, a więc mimo tego, że demokraci zwyciężyli, to on będzie ich blokował”.
Ekspert: zapowiadał większość rzeczy, które zrobił
Prezydent ma według naszego rozmówcy dalej działać zgodnie z obecnymi uprawnieniami.
– On raczej próbuje zmienić praktykę rządzenia, szczególnie w kwestiach ekonomicznych: odebrać finansowanie np. uniwersytetom, albo wymienić stare rodziny, które finansowały dotychczas politykę na przedstawicieli młodych korporacji medialnych, nowych mediów. I to jest jego zaplecze finansowe – mówi nam prof. Płudowski.
– On w sumie jest dosyć taki prostolinijny i większość rzeczy, które robił, nawet te, które były kontrowersyjne, to je wcześniej zapowiadał – dodaje.
Czy dojdzie do rozliczeń w ramach Partii Republikańskiej? Nasz rozmówca podkreśla, że Donald Trump nadal ma wysokie poparcie wśród jej wyborców.
„Wszyscy wiedzą, dlaczego przegraliśmy”. Republikanie rozliczają się z porażki
– Gdyby Partia Republikańska bardzo ostro skrytykowała samego Trumpa i zdecydowanie się od niego odcięła albo zaczęła wyciągać konsekwencje, to ci politycy baliby się, że stracą ten elektorat i Trump obróciłby się przeciwko nim. Nie spodziewam się takiego wyraźnego buntu, tylko takiego delikatnego dystansowania – mówi ekspert.
Czy Trump zacznie rozliczać własną administrację?
Czy w takim razie to Donald Trump może zdecydować o rozliczeniach i pozbyć się któregoś z członków swojej administracji? Np. sekretarza wojny Pete’a Hegsetha, kojarzonego z rozpoczęciem wojny w Iranie, która była jedną z przyczyn spadków poparcia dla republikanów?
– Na razie Trump powiedział, że nie zamierza z niego rezygnować. W którymś momencie Trump może przypisać odpowiedzialność Heghsethowi i go usunąć – mówi prof. Płudowski.
– Pete Hegseth przede wszystkim nie jest profesjonalnym politykiem. On był wcześniej prezenterem telewizyjnym. Więc łatwo by było się go pozbyć i zrzucić na niego winę – zaznacza.
„To nie żółta kartka, tylko kolosalna porażka”. Polska odczuje skutki wyborów w USA
A może któryś członków administracji Trumpa zdystansuje się od niego na koniec kadencji?
– Na pewno sekretarz stanu Marco Rubio trzyma buławę w plecaku i myśli o dalszej karierze politycznej, nawet o najwyższym urzędzie – ocenia amerykanista.
Ekspert przypomina, że przed laty, kiedy Trump i Rubio rywalizowali w prawyborach prezydenckich w Partii Republikańskiej, obecny prezydent „poniżał” obecnego sekretarza stanu i nazywał go „małym Marco”, z powodu różnicy wzrostu między politykami, a Rubio odwdzięczał się ostrą krytyka.
Od polityki Trumpa wobec Iranu zdążył się odciąć po wyborach wiceprezydent J.D Vance. Przyznał, że przyczyną porażki była wojna z Iranem i zakwestionował słowa Trumpa o tym, że warto było zapłacić taką cenę za uniemożliwienie Iranowi zdobycia broni jądrowej.
Jak mówią źródła brytyjskiego dziennika „Daily Telegraph”, było to więcej niż ocena sytuacji – chciał on w ten sposób dać do zrozumienia zwolennikom ruchu Make America Great Again, że jest on gotowy przejąć schedę po Trumpie, a także przypomnieć, że on sam sprzeciwiał się atakowi na Iran.
Wybory połówkowe w USA
Amerykanie wybierali we wtorek cały skład 435-osobowej Izby Reprezentantów, niższej izby Kongresu, oraz część składu 100-osobowego Senatu. Ponadto w 36 z 50 amerykańskich stanów oraz w trzech terytoriach odbyły się wybory gubernatorów.
Stacje CNN i NBC poinformowały, że demokraci zdobędą większość w Izbie Reprezentantów, przejęli też co najmniej sześć mandatów w Senacie, należących dotąd do Republikanów, zapewniając sobie większość również w tej izbie.
Może zainteresuje Cię również:
W wyborach do Senatu kandydaci demokratów wygrali m.in. w Karolinie Północnej i Maine oraz uznawanych dotąd za bastiony republikanów Teksasie, Kansas, Ohio, Karolinie Południowej i Iowa.
Padły republikańskie bastiony
Dopełnieniem dotkliwej porażki Partii Republikańskiej we wtorkowych wyborach do Kongresu jest utrata przez nią stanowisk gubernatorów co najmniej w pięciu stanach.
Szczególnie bolesne dla republikanów są porażki w Teksasie, gdzie kandydaci tej partii na gubernatorów wygrywali wszystkie wybory od 1994 r., oraz w Georgii, gdzie zwyciężali od 2002 r.
Zwycięstwo łatwe jak… ABC? Dlaczego Amerykę porwała demokratyczna fala
Republikanie ponieśli dotkliwą porażkę mimo przewagi finansowej w kampanii wyborczej. Jak wynika z danych Federalnej Komisji Wyborczej (FEC), ośmioro spośród 10 największych indywidualnych darczyńców w wyborach połówkowych w USA wsparło kandydatów Partii Republikańskiej.
Na czele listy największych darczyńców znalazł się Elon Musk, najbogatszy człowiek świata, właściciel m.in. firm SpaceX, Tesla i X, który od dawna wspiera Trumpa.

