
Po wyborach w USA to Partia Demokratyczna, a nie obóz Donalda Trumpa, świętuje sukces. Według cząstkowych wyników wyborów republikanie stracili większość w obu izbach Kongresu, a tym samym możliwość samodzielnego decydowania o polityce państwa. – Formuła prezydentury Trumpa w dużej mierze się wyczerpała – mówi Jakub Graca, ekspert ds. USA, w rozmowie z Zero.pl.
- „Miażdżące zwycięstwo” – tak o wynikach wyborów połówkowych w USA piszą amerykańskie media.
- Demokraci, którzy do tej pory stanowili opozycję dla obozu Trumpa w obu izbach Kongresu, teraz będą mieli w nich większość.
- – Myślę, że demokraci spisali się dobrze, naprawdę tak uważam. Walczyli zaciekle – komentował Trump w powyborczej rozmowie z Fox News. Zapowiedział też, że akceptuje werdykt wyborców.
- – Po dwóch latach Donald doszedł do ściany. Oczywiście będzie szukał dalej możliwości odniesienia sukcesu, bo zostały mu dwa lata prezydentury. Po wyborach ma jednak znacznie mniej możliwości, zwłaszcza w polityce krajowej – podkreśla Jakub Graca, ekspert ds. USA z Instytutu Nowej Europy.
Pełne wyniki wyborów połówkowych w USA poznamy za kilka tygodni, ale już teraz jest pewne, że demokraci przejęli kontrolę nad Kongresem Stanów Zjednoczonych, zdobywając większość w Senacie i Izbie Reprezentantów. Zwycięstwo da opozycji Trumpa prawo do blokowania ustaw, wszczynania dochodzeń dotyczących działań administracji prezydenta USA oraz wstrzymywania jego nominacji na sędziów i wysokich urzędników państwowych.
We wtorkowych wyborach Demokraci odebrali Republikanom większość w obu izbach Kongresu. Wybierano wszystkich 435 członków Izby Reprezentantów oraz 35 ze 100 senatorów. W obu przypadkach Partia Demokratyczna odniosła wyraźne zwycięstwo.
– To nie żółta kartka, ostrzeżenie dla Trumpa, tylko wręcz kolosalna porażka. Amerykanie wystawili republikanom rachunek za ostatnie dwa lata. Mówiąc potocznie, chodzi o rumakowanie Donalda Trumpa, czyli prowadzenia awanturniczej polityki zarówno na polu krajowym, jak i na scenie międzynarodowej, co doprowadziło do tego, że Amerykanie zdecydowanie postawili na demokratów – ocenia Jakub Graca.
To amerykański konsument wysadził Trumpa z siodła? „Mógł łatwo połączyć kropki”
Ekspert twierdzi też, że zwycięstwo Partii Demokratycznej jest w dużej mierze konsekwencją postawy Trumpa i Republikanów.
– Jeszcze niedawno mówiło się o słabości demokratów, ale teraz dostają oni kredyt zaufania. W USA kampania wyborcza toczy się tak naprawdę nieustannie. Za dwa lata będą znowu wybory do Kongresu, tudzież wybory prezydenckie. To nie będzie dla demokratów łatwy okres, bo jeżeli w tym czasie nie pokażą, że są w stanie przeciwstawić się Trumpowi i republikanom, zaproponować pozytywną agendę i ją forsować, za dwa lata nastroje wyborców znowu mogą się zmienić – zapowiada ekspert INE.
Wybory w USA. Republikanie tracą większość w izbach Kongresu
Z niepełnych wyników wyborów wynika, że w 100-osobowym Senacie demokraci zapewnili sobie 54 mandaty, z kolei w 435-osobowej Izbie Reprezentantów przekroczyli wymagany próg 218 miejsc, zdobywając ponad 225 mandatów. Taki wynik oznacza dla Partii Republikańskiej utratę dotychczasowej kontroli legislacyjnej w Waszyngtonie.
Od momentu objęcia urzędu przez prezydenta Donalda Trumpa w styczniu 2025 r. Partia Republikańska sprawowała pełną władzę (tzw. trifecta), kontrolując Biały Dom oraz obie izby Kongresu. Dominacja w Izbie Reprezentantów i Senacie umożliwiała republikanom jednostronne przeforsowywanie własnych projektów ustawowych, reform oraz budżetu bez konieczności szukania kompromisu z opozycją. Dodatkowo kontrola nad Senatem pozwalała na samodzielne zatwierdzanie nominacji na kluczowe stanowiska w administracji państwowej i sądownictwie federalnym.
Kongres może dużo, ale biorąc pod uwagę, że demokraci nie będą mieli większości zdolnej do odrzucenia prezydenckiego weta, to nie jest tak, że dostaną możliwość przeforsowania wszystkich swoich propozycji. Trump może je wetować. Natomiast już sam fakt, że będą w stanie blokować agendę Trumpa i forsować własną, to już jest dużo
Jakub Graca, ekspert ds. USA Instytutu Nowej Europy
Jak dodaje Graca, dzięki wygranej w Senacie demokraci dostaną kolejną możliwość wpływania na politykę Trumpa. Chodzi o zatwierdzanie jego nominacji.
– Tutaj też mogą blokować Trumpa. Jest bardzo prawdopodobne, że demokraci będą forsować własną agendę, a prezydent ją zawetuje i na odwrót: demokraci będą blokować Trumpa. To w dużej mierze doprowadzi do pata. Część ustaw i tak musi przejść przez Kongres i zostać podpisana przez prezydenta, chociażby doroczny budżet. Nawet on będzie się opierał w dużej mierze na prowizoriach budżetowych, tymczasowych, więc obie strony są zmuszone, by się dogadać – przypomina ekspert z Instytutu Nowej Europy.
Graca podkreśla też, że dzięki uprawnieniom, które ma Senat, będzie on mógł wpływać także m.in. na politykę obronną USA.
– Demokraci mogą dołożyć do niej wiele swoich elementów. Doroczna, duża ustawa o budżecie obronnym zawiera wiele elementów, choćby finansowanie pomocy dla państw naszego regionu świata. Demokraci dostają szansę na tworzenie własnej polityki w tym zakresie – zapowiada analityk.
Kurs dolara gwałtownie spadł. Rynek reaguje na porażkę Trumpa
„Formuła tej prezydentury w dużej mierze się wyczerpała”
Ekspert podkreśla też, że wynik wyborów – porażka w obu izbach Kongresu – dowodzi, iż formuła prezydentury Trumpa „w dużej mierze się wyczerpała”.
– Po dwóch latach doszedł do ściany. Zauważył już, że wojny rosyjsko-ukraińskiej nie jest w stanie zakończyć, tak samo, jak konfliktu na Bliskim Wschodzie. Nakładając cła prawie na każde państwo świata, musiał się w dużej mierze wycofać z wojny celnej. Oczywiście odniósł sukces w kwestii Wenezueli, choć ograniczony, w kwestii Grenlandii, choć to pyrrusowe zwycięstwo, a w obszarze NATO zmusił sojuszników do tego, żeby przeznaczali więcej na obronność. Ale jeżeli chodzi o wiele innych kwestii, tego sukcesu mu brakuje – wylicza Graca.
Jako przykład przegranej rywalizacji ekspert wskazuje także na walkę gospodarczą z Chinami i zapowiada, że „Trump będzie szukał dalej możliwości odniesienia sukcesu, bo zostały mu dwa lata prezydentury”.
– Ma jednak znacznie mniej możliwości, zwłaszcza w polityce krajowej. Mówi się zresztą, że w kwestii Iranu może być w najbliższym czasie gotowy do tego, żeby wrócić do eskalacji. Choć w przypadku Trumpa zdanie może się zmienić z dnia na dzień – zauważa Graca.
Baza USA w Polsce powstanie? „Więcej pytań niż odpowiedzi”
Donald Trump pod koniec września zapowiedział, że Stany Zjednoczone wciąż bardzo „poważnie analizują utworzenie nowej, stałej bazy wojsk lądowych w Polsce”. Baza ma stanowić pierwszą w pełni stałą – a nie jak dotychczas rotacyjną – instalację wojskową USA w naszym kraju, będącą kluczowym elementem systemu odstraszania na wschodniej flance NATO. Wynik wyborów w Stanach Zjednoczonych może wpłynąć na to, czy obietnica Trumpa zostanie spełniona.
Miliony Elona Muska nie pomogły. Technokraci AI zaczynają liczyć straty
– W tej chwili mamy więcej pytań niż odpowiedzi. Pytanie, czy Trump rzeczywiście uzna potencjalną budowę bazy w Polsce za sukces, który może spowodować, że zapisze się na kartach historii. I czy demokratyczny Kongres, który będzie musiał w dużej mierze finansować bazę w Polsce, jest skłonny ponieść te wydatki, czy raczej stanie przeciwko Trumpowi. Do tego cały czas trwają negocjacje z Rosją, a Rosja nalega na tak zwaną zmianę architektury bezpieczeństwa w Europie. Pytanie, czy Donald Trump nie stwierdzi, że baza może być częścią tej zmiany – zapowiada Graca.
Ekspert dodaje jednak, że Trump może chcieć bazy NATO w Polsce ze względu na sojusz ideowy z Karolem Nawrockim. – Dla prezydenta USA to ważne kwestie. Kilka miesięcy temu trwały dyskusje o tym, że Trump popiera Orbana, choć nie było to w interesie USA. Z Nawrockim też go łączy sojusz ideowy. Oczywiście pomysł budowy bazy wciąż jest aktualny, ale trudno powiedzieć, jak duże szanse pozostały na jego realizację – mówi Graca.
Jak zauważa ekspert, Trump będzie chciał też zakończyć wojnę na Ukrainie.
– Choć ta sprawa jest dla niego dużo trudniejsza. Po ostatnim zrywie w negocjacjach Trump zobaczył dla siebie szansę, żeby wrócić do stołu rozmów z Putinem, ale po stronie rosyjskiej nadal nie widać chęci ani woli do kompromisu i zakończenia tej wojny. Moskwa jednoznacznie obstaje przy swoich celach. Nie przewiduję więc, żeby w najbliższym czasie Trumpowi udało się zakończyć wojnę – zaznaczył Graca.

