Reklama
REKLAMA
Reklama

„Wszyscy wiedzą, dlaczego przegraliśmy”. Republikanie rozliczają się z porażki

Temporary
Donald Trump i J.D. Vance skomentowali wyniki wyborów. (fot. ALEX WROBLEWSKI / East News)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

– Prawdziwy powód naszej porażki jest oczywisty dla wszystkich – napisał wiceprezydent USA. Donald Trump zgodził się z oceną J.D. Vance’a, że wojna z Iranem była jedną z głównych przyczyn wyborczej porażki Republikanów. Podkreślił jednak, że nie żałuje decyzji o rozpoczęciu działań zbrojnych. Wypowiedział się również o przyszłości szefa Pentagonu Pete’a Hegsetha, którego nazwisko pojawia się w kontekście wakatu w Senacie.

  • Demokraci przejmą kontrolę nad Izbą Reprezentantów i Senatem, a Republikanie stracili większość w obu izbach Kongresu.
  • Wiceprezydent J.D. Vance wskazał cztery powody odpływu wyborców: wojnę, koszty życia, odejście od hasła „America First” i relacje z Izraelem.
  • Trump przyznał, że konflikt z Iranem podbił ceny benzyny, ale stwierdził, że atak był konieczny i wart politycznej ceny.
  • Prezydent zapowiedział, że nie zamierza zwalniać Pete’a Hegsetha. Jednocześnie pozytywnie odniósł się do pomysłu, by szef Pentagonu trafił do Senatu.

Wybory do Kongresu zakończyły się dotkliwą porażką Republikanów. Demokraci zdobyli większość zarówno w Izbie Reprezentantów, jak i w Senacie. W środę głos w sprawie przyczyn wyniku zabrał wiceprezydent J.D. Vance. W długim wpisie opublikowanym na platformie X przekonywał, że głównym problemem jego partii nie była frekwencja, lecz utrata poparcia części wyborców, którzy w 2024 r. głosowali na Donalda Trumpa i jego samego.

Zapewniał o „niebinarnym Bogu”, teraz wygrał w Teksasie. Kim jest James Talarico?

„Nasi wyborcy przychodzą, ale mogą nie zagłosować na nas”

„Główny problem polega na tym, że wielu ludzi, którzy w 2024 r. głosowali na Trumpa/Vance’a, w 2026 r. zagłosowało na Demokratów” – napisał wiceprezydent USA.

REKLAMA
Reklama

Vance opisał rozmowy z analitykami i ekspertami od sondaży, którzy przed wyborami zwracali uwagę na zmianę nastrojów wśród części elektoratu Republikanów. Z ich danych miało wynikać, że wyborcy Trumpa z poprzednich wyborów nadal licznie stawiali się przy urnach, ale niekoniecznie z myślą o oddaniu głosu na konserwatystów. 

„Zapytałem najmądrzejszego speca od danych, jakiego znam: czy to znaczy, że zaskoczymy świat? „Nie” – powiedział mi. „Możemy wypaść lepiej, niż sugerują sondaże. Ale dane mówią nam, że wielu wyborców Trumpa/Vance’a z 2024 r. jest wściekłych i planuje zagłosować na tych drugich. Nasi wyborcy przychodzą, ale mogą nie zagłosować na nas”. Cóż, teraz to wygląda proroczo” – dodał J.D. Vance.

Wojna przyczyną porażki? „Myślę, że to w dużej mierze prawda”

„Prawdziwy powód naszej porażki jest oczywisty dla wszystkich” – napisał wiceprezydent USA.

REKLAMA
Reklama

Vance wskazał cztery kwestie, które miały zadecydować o odejściu części wyborców od Republikanów. Były to: zakończenie wojny, skupienie się na kosztach życia i inflacji, powrót do polityki stawiającej Amerykę na pierwszym miejscu oraz zmiana relacji Stanów Zjednoczonych z Izraelem.

„Powód, dla którego przegraliśmy, to wojna” – napisał wiceprezydent. Dodał, że uczciwa rozmowa o przyszłości Partii Republikańskiej musi rozpocząć się od uznania tej przyczyny.

Do wpisu Vance’a odniósł się Donald Trump. Podczas rozmowy z dziennikarzami na terenie budowy nowej sali balowej przy Białym Domu prezydent przyznał, że diagnoza wiceprezydenta jest w dużej mierze trafna.

– Myślę, że to w dużej mierze prawda, bo w krótkim okresie podniosło to nieco cenę benzyny i prawdopodobnie to prawda – powiedział Trump, odnosząc się do wpływu wojny z Iranem na wynik wyborów.

Miliony Elona Muska nie pomogły. Technokraci AI zaczynają liczyć straty

Prezydent zastrzegł jednak, że nie zmieniłby swojej decyzji. Jego zdaniem atak na Iran był konieczny, ponieważ Stany Zjednoczone nie mogły dopuścić do tego, by Teheran zdobył broń jądrową.

– Jednocześnie, gdybym miał to zrobić jeszcze raz, zrobiłbym to, bo w dłuższej perspektywie to jedyne rozwiązanie – stwierdził.

REKLAMA
Reklama

Trump przekonywał, że nie miał innego wyjścia, a decyzja o rozpoczęciu wojny była uzasadniona. Przyznał też, że brał pod uwagę jej możliwe konsekwencje wyborcze. Zapewniał, że konflikt zakończy się, kiedy uzna to za właściwe, ale podkreślił, że trzeba doprowadzić go do końca w odpowiedni sposób.

Co dalej z Pete’em Hegsethem? Trump zabrał głos

Po wyborczej porażce pojawiły się również pytania o przyszłość szefa Pentagonu Pete’a Hegsetha. Trump zapewnił, że nie zamierza go zwalniać. Publicznie wyraził też aprobatę dla pomysłu, by Hegseth objął mandat w Senacie zwalniany przez Marshę Blackburn.

Blackburn wygrała wybory na gubernatora Tennessee. Po objęciu urzędu w styczniu zwolni miejsce w Senacie, a jej następca zostanie wyznaczony w drodze nominacji. Wśród nazwisk pojawiających się w medialnych spekulacjach znalazł się właśnie Hegseth. Wcześniejsze doniesienia wskazywały, że szef Pentagonu może być zainteresowany takim rozwiązaniem.

Trump określił Hegsetha jako potencjalnie bardzo popularnego senatora. Zaznaczył jednak, że nie słyszał, by taki scenariusz był już przedmiotem konkretnych ustaleń. Na razie nie ma więc decyzji ani oficjalnej zapowiedzi zmiany stanowiska przez szefa Pentagonu.

Wokół przyszłości Hegsetha pojawiły się także spekulacje związane z możliwymi działaniami Demokratów po przejęciu kontroli nad Izbą Reprezentantów. Wcześniej część polityków tej partii zapowiadała, że będzie domagać się rozliczenia szefa Pentagonu m.in. w związku z działaniami administracji w sprawie Iranu. Nowa większość w Kongresie będzie mogła prowadzić dochodzenia i wzywać przedstawicieli administracji na przesłuchania. Nie oznacza to jednak automatycznie odwołania Hegsetha.

Trump o impeachmencie: Za to, że kraj odnosi sukcesy?

Prezydent został również zapytany o możliwość ponownego wszczęcia wobec niego procedury impeachmentu po przejęciu Izby Reprezentantów przez Demokratów. Zapewnił, że „ani trochę” się tym nie martwi.

REKLAMA
Reklama

– Za co? Za to, że kraj odnosi sukcesy? – zapytał dziennikarzy.

Prezydent USA stwierdził, że ewentualna decyzja Demokratów o rozpoczęciu procedury zaszkodzi przede wszystkim ich własnej partii.

REKLAMA
Reklama