Reklama
Reklama
Wojsko

Pięć rzeczy, których wojsko może się nauczyć od cyberwojska

Wojska Obrony Cyberprzestrzeni (WOC) są dziś wzorem do naśladowania. W kilka lat stworzono komponent doceniany przez sojuszników i budzący respekt wrogów. Czego inne części Sił Zbrojnych RP mogłyby nauczyć się od cyberbezpieczników? WOC pokazał, że możliwe jest inne Wojsko Polskie.

Radosław Ditrich
Felieton autorstwa: Radosław Ditrich
06 kwietnia
11 minut
Żołnierze Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni w trakcie defilady z okazji Święta Wojska Polskiego w 2025 r. (fot. Wojska Obrony Cyberprzestrzeni)

Reklama

Wywiad z dowódcą Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni (WOC) gen. Molendą opublikowany niedawno w Zero.pl to doskonała okazja, aby przyjrzeć się temu, jak nowy komponent wojsk zmienia dziś wizerunek polskiej armii. Choć WOC to bardzo wyspecjalizowana część Sił Zbrojnych RP i przenoszenie jej doświadczeń 1:1 do Wojsk Lądowych czy Marynarki Wojennej nie ma sensu, to WOC wskazał kierunki działań, które powinny być wzięte pod uwagę przez pozostałą część Wojska Polskiego. Czego dziś inni żołnierze mogą nauczyć się od cyberbezpieczników?


Reklama

Wojska Obrony Cyberprzestrzeni potrafią zawalczyć z rynkiem o najlepszych specjalistów

Gdy gen. Molenda otrzymał polecenie utworzenia Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni, stanął przed niezwykle trudnym wyzwaniem. Wojsko potrzebowało wysokiej klasy specjalistów, o których bije się dziś rynek pracy. Dziś już wiemy, że nowa formacja cieszy się dużym zainteresowaniem i nie ma problemów z rekrutacją.

Jak przyznał w wywiadzie gen. Molenda, skutecznie udaje się także tworzyć rezerwy. Początkowo zakładano, że jeśli w ramach Cyber Legionu (czyli de facto formy rezerwy kadrowej cyberbezpieczników) uda się znaleźć 400 osób, to będzie to dobry wynik. Rezultaty przekroczyły najśmielsze oczekiwania. Wystarczyło 48 godzin, aby udało się przekroczyć wspomnianą liczbę. Dziś w Cyber Legionie służy ok. trzech tys. osób, a chętnych nadal sprawdzają służby.

Do Cyber Legionu zapisało się już ok. 3 tys. chętnych. (fot. Wojska Obrony Cyberprzestrzeni)


Reklama

Jak to możliwe, że osoby, które zarabiają tak dobre pieniądze, chcą służyć jako żołnierze zawodowi lub rezerwa kadrowa w ramach Cyber Legionu? Ważnym elementem są zarobki w wojsku. WOC odchodzi od modelu, w którym podoficer zawsze zarobi mniej niż oficer. Wojsko tradycyjne opiera się na hierarchii stopni, a rynek cywilny (oraz cyberwojsko) na hierarchii kompetencji. Dzięki dużym dodatkom (wynoszących nawet kilkadziesiąt tys. zł dla krytycznych stanowisk), WOC udaje się w ten sposób ograniczyć różnice między pensjami w cywilu” oraz w mundurze.


Reklama

To jednak za mało, aby skutecznie zachęcić specjalistów do służby. Dziś państwu trudno rywalizować o informatyków samymi zarobkami. Wojska Obrony Cyberprzestrzeni robią jednak coś więcej. Zarobki mają być godne, ale to nie główny argument za wstąpieniem do tej formacji. W ramach WOC można być częścią wyjątkowego zespołu zwycięzców, uczestniczyć w czymś, czego nie oferuje żadna prywatna firma i nabywać zdolności, jakich nie będziemy w stanie nabyć w żadnym innym miejscu. Dla wielu to doświadczenie jest znacznie cenniejsze niż większa wypłata.

Tutaj omówię jeden z moich największych problemów z rekrutacją, np. w ramach Dobrowolnej Zasadniczej Służby Wojskowej. Wystarczy przyjrzeć się dzisiaj wielu filmom promocyjnym i ogłoszeniom zachęcającym. Dlaczego warto zostać „dobrowolsem”? Jeden argument wysuwa się na czoło – zarobisz 6,5 tys. zł brutto miesięcznie. Czy naprawdę chcemy armii żołnierzy, którzy służą tam tylko z powodu zarobków? Paradoksalnie, choć to WOC oferuje większe pieniądze, to te odgrywają tam mniejszą rolę. Wojsko nie może być planem „B” dla osób, którym nie udało się w „cywilu”. Armia musi skutecznie polować na talenty.


Reklama

Wojsko Polskie zachęca dziś rekrutów, kusząc dobrym wynagrodzeniem. (fot. Ministerstwo Obrony Narodowej)


Reklama

Warto w tym miejscu przeczytać wspomnienia rezerwistów ze szkoleń, które organizują dla nich np. Wojska Lądowe. Jeszcze niedawno w sieci można było znaleźć zdjęcia żołnierzy rezerwy w starych wzorach mundurów, w stalowych hełmach i z „kałachami” w rękach. Kiepskie wyposażenie oraz źle zorganizowane szkolenia sprawiają, że dla wielu ćwiczenia rezerwy nadal są nie tylko zmarnowanym czasem, ale także dowodem na traktowanie rezerwistów jako żołnierzy drugiej kategorii.

USA chcą polskich Patriotów? Możliwe opóźnienia w dostawach uzbrojenia

Jak wygląda to w przypadku Cyber Legionu? W tym roku uczestnicy programu mają wziąć udział w pierwszym międzynarodowym turnieju International Defence Esport Games (IDEG) oraz ćwiczeniach Operation Cyber Flag '26 (w kwalifikacjach do zawodów wzięło udział ponad 400 cyberlegionistów).


Reklama

Cyber Legion oferuje aż 12 ścieżek rozwoju. Przykładowo ścieżka „Nie tylko A(rmia)” dedykowana jest osobom, które mają kategorię zdrowotną „D” oraz nie planują składać przysięgi. Z kolei ścieżka E-Sport przeznaczona jest z kolei dla fanów gier komputerowych i technik dronowych, a Cyber-PPM zapewnia przydział mobilizacyjny do WOC. Wydaje się zatem, że celem jest „wyciśnięcie” całego potencjału z zainteresowanych współpracą osób.


Reklama

W wielu aspektach Wojskowego Centra Rekrutacji pozostają lata świetlne za tym rozwiązaniem. Szkolenia dla rezerwistów nadal są często bardzo źle zorganizowane, rezerwiści rzadko szkolą się na najnowszym sprzęcie (choć według Sztabu Generalnego Wojska Polskiego ma to ulec zmianie), a przydziały mobilizacyjne nie uwzględniają kompetencji i predyspozycji żołnierzy. Dobrym przykładem mogą być dzisiaj Wojska Obrony Terytorialnej, gdzie bardzo często zdarza się sytuacja, że drobnej kobiecie przydzielany jest etat obsługi karabinu maszynowego, a pracujący „w cywilu” w karetce otrzyma stanowisko sapera zamiast ratownika. Trudno mówić też o atrakcyjnej ofercie szkoleń i kursów dla rezerwistów.

Autonomia, wysoka gotowość oraz szybka adaptacja zmian

Gen. Molenda wielokrotnie zaznaczał, że w cyberprzestrzeni nie ma stanu pokoju. Cyberbezpiecznicy muszą służyć w stanie ciągłej gotowości. Nikt nie zagwarantuje, że w sobotę o godz. 4 nad ranem nie zostaną zaatakowane spółki energetyczne lub infrastruktura banków. To wymusiło na organizacji opracowania takich sposobów zarządzania, aby można było reagować nie w ciągu godzin, a minut lub nawet sekund.

Załóżmy, że w wyniku ataku na naszą infrastrukturę, konieczna jest reakcja żołnierzy WOC. W Wojsku Polskim panuje sztywna hierarchia. Dzięki temu nie ma chaosu, ale niejednokrotnie podjęcie decyzji zajmuje wiele godzin. Wojska Obrony Cyberprzestrzeni ufają swoim specjalistom i pozwalają im na znacznie większą autonomię, a także skracają łańcuch dowodzenia. Dzięki tym działaniom WOC jest dziś stawiany jako wzór do naśladowania. Choć Polska należy dziś do ścisłej czołówki najczęściej atakowanych państw na świecie, to trudno znaleźć przykłady poważnych wpadek państwa w zakresie cyberbezpieczeństwa. W 2025 r. samych tylko ataków phishingowych na polskich żołnierzy odnotowano aż 4 mln.


Reklama

Pokonał elitę. Polski kapral zwycięzcą prestiżowych zawodów w USA


Reklama

Zdolność do szybkiego reagowania oraz większa autonomia na niższym szczeblu to obszary, w których nadal Wojsko Polskie radzi sobie kiepsko. WOC jest z kolei przykładem skutecznego wdrożenia modelu Mission Command, czyli zarządzania przez misję, gdzie dowódca wskazuje cel, ale nie konkretny sposób na jego wykonanie.

Pozwala to na większą elastyczność i szybsze reagowania na zagrożenia. Co istotne, problemy z szybkością reagowania są zauważalne nie tylko w przypadku bieżącego zarządzania, ale także pod kątem szerszych reform. WOC słynie dziś z szybkiej adaptacji do nowych warunków oraz sprawnego wdrażania najnowszych technologii. Siły Zbrojne mają z kolei problem z modernizacją podstawowego wyposażenia indywidualnego.


Reklama

Co warto podkreślić – nie mówimy tutaj o opracowaniu i wdrożeniu super nowatorskich rozwiązań. Armia nadal nie wprowadziła do użycia ponczo przeciwdeszczowego (trwają prace), a na ciepłe kurtki zimowe dla służących na granicy żołnierze musieli czekać 4 lata. Choć oczywiście wielkość Sił Zbrojnych sprawia, że ich bezwładność jest z siłą rzeczy większa, to trudno zaakceptować sytuację, w której na wprowadzenie prostych innowacji trwa długie lata. Doskonałym przykładem może być dzisiaj Projekt Tytan, w ramach którego opracowane miało zostać wyposażenie nowej generacji. W przyszłym roku mijać będzie 20 lat od jego rozpoczęcia, a na stan Wojska Polskiego nadal nie trafiły mundury nowej generacji, nie został zatwierdzony nowy kamuflaż oraz brakuje prostego wyposażenia optoelektronicznego.


Reklama

Własne zdolności

Tym, co wyróżnia WOC, jest także odpowiedzialne podejście do własnych zdolności. Centrum Zaawansowanych Materiałów i Technologii (CEZEMAT) zbudowało dla WOC komputer kwantowy. To przykład myślenia w perspektywie dekad. Urządzenie, które mogłoby za dekadę pomóc w kryptoanalizie, jest dziś rozwijane samodzielnie, abyśmy nie byli zdani na łaskę dostawców z zagranicy. Jak zaznaczał w wywiadzie dla Zero.pl gen. Molenda, Polska wyróżnia się na tym tle w strukturach NATO, ponieważ inne państwa nie zdecydowały się na samodzielne budowanie zdolności w tym zakresie.

To nie jedyne działania mające na celu uwolnienie nas od technologicznego uzależnienia. Flagowym przykładem może być system zarządzania polem walki BMS Legion (zaimplementowany na polskich czołgach K2) czy komunikator Merkury 2.0 (co czyni nas jednym z nielicznych krajów na świecie, które mają opracowany własny komunikator internetowy do komunikacji jawnej).

Dowódca Komponentu Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni gen. dyw. Karol Molenda. (fot. Wojska Obrony Cyberprzestrzeni)


Reklama

Tymczasem to właśnie rozwój własnych technologii jest dziś jedną z pięt achillesowych Wojska Polskiego. Przykładów nie trzeba szukać daleko – jest nim choćby wybór amerykańskich radiostacji dla polskich bojowych wozów piechoty Borsuk. Mówimy o sytuacji, gdy posiadamy nowoczesne i krajowe rozwiązania, a mimo to doprowadzamy do opóźnień w dostawach i wzrostu ceny nowych wozów, w imię dziwnie rozumianej interoperacyjności w ramach NATO. Dlaczego zatem nie kupimy jeszcze radiostacji z Francji oraz Niemiec? – zapytają złośliwi.


Reklama

Co jeszcze istotniejsze, to nie są błędy przeszłości. W 2026 r. na badania i rozwój zaplanowano 1 mld zł. To nie błąd – mówimy o 0,5 proc. planowanego budżetu na obronę. Jak można opracować własne i konkurencyjne produkty, jeśli nie inwestuje się w rozwój technologii? Z takim podejściem, Polska nadal będzie zdana na posiłkowanie się zakupami większości sprzętu za granicą (co jest obecnie przykrą koniecznością).

Powinniśmy skończyć z reaktywną postawą

Przedstawiciele Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni jasno dziś zaznaczają, że trudno jest skutecznie bronić Polski, gdy samemu nie można zaatakować. Nieoficjalnie usłyszeć można nawet, że takie działania są już prowadzone i mają na celu np. uprzedzić ataki przeciwnika w sieci lub zredukować szkody, które wyrządził. W ramach WOC funkcjonują dziś trzy jednostki, które posiadają dedykowane zespoły do prowadzenia także działań ofensywnych.

Proaktywna postawa jest jedną z bolączek Sił Zbrojnych RP. Choć oczywiście należy jasno zaznaczyć – problemem są tutaj w dużej mierze krępujące przepisy. Niestety, na razie możemy mówić w zasadzie o wyłącznie działaniach reaktywnych.


Reklama


Reklama

Warto w tym miejscu przeanalizować ostatnie istotne incydenty – rosyjskie pociski rakietowe i drony w naszej przestrzeni powietrznej, podpalenia, sabotaże na kolei czy kryzys imigracyjny na granicy. We wszystkich tych przypadkach, nasza postawa jedynie zachęcała przeciwnika do dalszej eskalacji. Skoro niskim kosztem może on generować problemy po naszej stronie (np. w postaci zaangażowania żołnierzy w służbę na granicy, co ogranicza zdolności szkoleniowe) przy jednoczesnym braku ceny dla agresora, to jaką motywację mają dziś Rosjanie, aby nie robić tego dalej?

Wojska Obrony Cyberprzestrzeni są prawdziwym powiewem nowoczesności w Siłach Zbrojnych. Pisząc „nowoczesność”, nie mam na myśli jedynie technologii (która także stawia ten komponent w dobrym świetle), ale przede wszystkim mentalność, która pozwala dostosowywać się do zmieniającego świata i wykorzystywać posiadane zasoby w efektywniejszy sposób.