Na Węgrzech zaostrza się konflikt na szczytach władzy. Premier Peter Magyar potwierdził, że jego ugrupowanie Tisza pracuje nad projektem ustawy, która otworzy drogę do odwołania prezydenta Tamasa Sulyoka. Głowa państwa bije na alarm i oskarża szefa rządu o bezpośrednie zagrożenie dla demokracji.

- Ugrupowanie Tisza przygotowuje przepisy mające umożliwić usunięcie z urzędu Tamasa Sulyoka.
- Premier Peter Magyar potwierdził te działania, choć sprawa nie trafiła jeszcze pod oficjalne obrady rządu.
- Prezydent uważa, że próby zmiany konstytucji w celu jego legalnego usunięcia zagrażają rządom prawa.
Bruksela rozważa krok wstecz ws. ETS. „Niestety, Polskę to ominie”
Węgierski premier oświadczył, że temat odwołania prezydenta nie był omawiany podczas środowego posiedzenia rządu, ale projekt ustawy umożliwiającej jego usunięcie jest przygotowywany.
Prezydent Sulyok poinformował dzień wcześniej na stronie internetowej swojej kancelarii, że rząd, próbując zmienić konstytucję, by móc go legalnie usunąć, stwarza zagrożenie dla demokracji i rządów prawa na Węgrzech.
Premier wielokrotnie wzywał Sulyoka do rezygnacji, nazywając go „marionetką Orbana” i dając mu czas na złożenie dymisji do 31 maja. Zapowiedział, że w przeciwnym razie głowa państwa zostanie usunięta z urzędu. Prezydent odmówił, twierdząc w dniu upłynięcia ultimatum, że „godność urzędu głowy państwa wymaga od niego niezłomnego trwania”.
Premier kontra prezydent
Sulyok stwierdził w środę, że „ani demokracja, ani rządy prawa nie mogą opierać się na groźbach”.
Węgierski premier odpowiedział tego samego dnia, pisząc na platformie X, że Sulyok „nigdy nie stanął w obronie dzieci będących ofiarami przemocy, prześladowanych przez reżim Orbana ani w obronie praworządności”.
Kadencja Sulyoka – wybranego głosami deputowanych partii Fidesz byłego premiera Viktora Orbana – trwa do marca 2029 roku. Zgodnie z węgierską konstytucją prezydent może zostać odwołany ze stanowiska, gdy nie przestrzega ustawy zasadniczej, celowo narusza prawa związane z pełnieniem urzędu lub popełnił przestępstwo pospolite.
Proces odwołania głowy państwa wymaga zatwierdzenia przez co najmniej dwie trzecie deputowanych w Zgromadzeniu Narodowym. Partia Tisza Magyara posiada taką większość w obecnej kadencji parlamentu. Ostateczna decyzja należy jednak do 15-osobowego Trybunału Konstytucyjnego, w którym sędziów mianowała poprzednia większość parlamentarna, kierowana przez Orbana.