Reklama

Dramat w Kłodzku. Ekspert: Takie zdarzenia stały się normą

Reklama

– Niestety, od kilkunastu lat takie zdarzenia stały się normą. Już w latach 2000., gdy pracowałem w policji, skala tych zjawisk zarówno w Polsce, jak i za granicą, była zdumiewająca – mówi o sprawie z Kłodzka Marek Dyjasz, były dyrektor Biura Kryminalnego KGP. Ekspert zdradza także, jak praca nad sprawami dotyczącymi pedofilii wpływa na funkcjonariuszy.

Więzienie
Sądu Okręgowy w Świdnicy skazał nieprawomocnym wyrokiem 45-letniego mężczyznę na 25 lat pozbawienia wolności (fot. txking / Shutterstock)
  • Marek Dyjasz wskazuje, że drastyczne przestępstwa stały się normą od kilkunastu lat. Skala zjawisk pedofilskich była zdumiewająca już w latach 2000.
  • Ekspert zwraca uwagę, że dewiacje często się nakładają, łącząc materiały pedofilskie z zoofilią. 
  • Były policjant podkreśla, że praca przy takich sprawach to dla funkcjonariuszy potężna trauma. 

Reklama

„To może być każdy”. Szef cyberpolicji o ludziach, których zamykają za krzywdzenie dzieci

Sprawa z Kłodzka poruszyła w ostatnim czasie opinię publiczną. Kilka dni temu Sądu Okręgowy w Świdnicy skazał nieprawomocnym wyrokiem 45-letniego mężczyznę na 25 lat pozbawienia wolności. Przemysław L. usłyszał łącznie 26 zarzutów, obejmujących m.in. pedofilię oraz czyny związane ze szczególnym okrucieństwem wobec zwierząt.

W sprawie na sześć i pół roku więzienia skazana została także była żona 45-latka, Kamila W. Sąd uznał 41-latkę za winną nieudzielenia pomocy małoletniej ofierze.


Reklama

W czwartek w Kanale Zero pojawił się wstrząsający reportaż Moniki Krześniak o sprawie Przemysława L. Autorce udało się porozmawiać m.in. z ofiarą mężczyzny oraz jego byłą żoną.


Reklama

„Takie zdarzenia stały się normą”

O sprawę z Kłodzka portal Zero.pl zapytał Marka Dyjasza, oficera policji w stanie spoczynku i byłego dyrektora Biura Kryminalnego Komendy Głównej Policji.

– Niestety od kilkunastu lat takie zdarzenia stały się normą. Przestępstwa związane z prezentowaniem treści pedofilskich, ale też bezpośrednie wykorzystywanie nieletnich – gwałty i zmuszanie do określonych zachowań – zdarzają się regularnie. Już w latach 2000., gdy pracowałem w policji, skala tych zjawisk zarówno w Polsce, jak i za granicą, była zdumiewająca – powiedział ekspert.

Czy wzrost liczby przestępstw dotyczy tylko pedofilii, czy także zoofilii? – Obu tych sfer. Z mojego doświadczenia wynika, że te dewiacje często się na siebie nakładają. U osób, które posiadały, publikowały lub przesyłały treści pedofilskie, bardzo często znajdowaliśmy również materiały o tematyce zoofilskiej – wyjaśnił.


Reklama

Ekspert wskazuje na ważny ewenement

Odnosząc się do sprawy z Kłodzka, Marek Dyjasz zwrócił uwagę na wyrok wobec byłej żony sprawcy.


Reklama

– Często rodziny przez lata ukrywają dysfunkcje swoich bliskich. W tym konkretnym przypadku ewenementem jest skazanie żony sprawcy na sześć i pół roku więzienia. Sąd uznał jej winę, co sugeruje zastosowanie art. 239 Kodeksu karnego, czyli poplecznictwo. Prawdopodobnie ukrywała dowody, kłamała lub utrudniała śledztwo, stając po stronie męża. Gdyby zgłosiła sprawę, uniknęłaby kary – ocenił ekspert.

Dyjasz zwrócił też uwagę na skomplikowanie śledztwa. – Proces zbierania dowodów był utrudniony, ponieważ sprawca przebywał w dwóch krajach – Polsce i Szwecji. Międzynarodowa wymiana dokumentów procesowych i przesłuchania świadków w takim trybie zawsze wydłużają postępowanie. Kluczowe jest jednak to, że mimo upływu czasu sprawca nie uniknął odpowiedzialności – podkreślił.


Reklama

Czy istnieje ogólny profil psychologiczny osób dopuszczających się takich czynów? – Analizy profilowe wskazują najczęściej na osoby, które same w dzieciństwie doznawały krzywd lub były ofiarami podobnych przestępstw – odpowiedział Dyjasz – To traumatyczne doświadczenia z młodości często determinują późniejsze skłonności. Do tego dochodzą czynniki środowiskowe oraz nieograniczony dostęp do szkodliwych treści w internecie, co może popychać do popełniania przestępstw.


Reklama

Marek Dyjasz: Nie da się policjanta przygotować na coś takiego

Były oficer policji wskazał także na duży wpływ, jaki praca nad takimi sprawami ma na zaangażowanych w nią funkcjonariuszy.

To ogromne obciążenie. Zgodnie z Kodeksem postępowania karnego, każdy zabezpieczony materiał dowodowy musi zostać poddany szczegółowym oględzinom. Policjant musi to obejrzeć i sporządzić precyzyjny protokół – wyjaśnił Dyjasz.

– Jest to ciężki temat, ale niestety nie ma innej możliwości. Nie da się policjanta przygotować na coś takiego. Nie da się sprawić, by był odporny na tego rodzaju krzywdy czy zdjęcia – dodał ekspert.


Reklama

Były oficer przyznał, że „dla wielu funkcjonariuszy jest to potężna trauma”.  – Już w latach 2000. wprowadzałem systemy ochronne: policjanci przed przystąpieniem do pracy przechodzili rozmowę z psychologiem. Jeśli ktoś zgłaszał wypalenie lub nie radził sobie z drastycznością materiałów, natychmiast otrzymywał pomoc specjalistyczną – podkreślił.


Reklama

Marek Dyjasz to oficer policji w stanie spoczynku, były dyrektor Biura Kryminalnego Komendy Głównej Policji, ekspert w zakresie przeciwdziałania i zwalczania przestępczości gospodarczej i korupcyjnej oraz wykładowca Uniwersytetu WSB Merito w Opolu.

 


Reklama

Źródło: Zero.pl
Agnieszka Waś-Turecka
Agnieszka Waś-TureckaDziennikarka
Tagi: wyrok

Reklama