Francja nadal przeznacza na rozwój kolei znacznie mniej środków publicznych niż większość państw Europy. Z najnowszego raportu wynika, że wydatki w przeliczeniu na jednego mieszkańca są ponad trzykrotnie niższe niż w Niemczech czy Wielkiej Brytanii. Eksperci zwracają jednak uwagę, że francuski model finansowania różni się od stosowanego w innych krajach, ponieważ dużą rolę odgrywają środki wypracowane przez państwowego przewoźnika SNCF.

- Francja wydaje na kolej 70 euro rocznie na mieszkańca, podczas gdy Niemcy przeznaczają 222 euro, a Wielka Brytania 209 euro.
- Część inwestycji we Francji finansowana jest z zysków państwowego przewoźnika SNCF, czego nie uwzględnia międzynarodowy ranking.
- Eksperci ostrzegają, że obecny model może okazać się trudny do utrzymania w przypadku spadku zysków spółki.
Ranking przygotowany przez niemiecką organizację Alliance for Rail na podstawie analiz firmy SCI Verkehr pokazuje, że Francja pozostaje jednym z najsłabiej finansujących kolej krajów Europy. W 2025 roku publiczne wydatki wyniosły tam 70 euro na mieszkańca.
Choć oznacza to niewielki wzrost względem poprzednich lat, dystans do europejskich liderów pozostaje bardzo duży. Dla porównania Niemcy przeznaczają 222 euro na mieszkańca, Wielka Brytania 209 euro, Austria 359 euro, Szwajcaria 504 euro, a Luksemburg aż 622 euro.
Francuskie inwestycje wyraźnie niższe niż u sąsiadów
Od lat eksperci wskazują, że francuska infrastruktura kolejowa – szczególnie poza siecią kolei dużych prędkości TGV – cierpi z powodu niedostatecznych inwestycji. Efektem są pogarszający się stan linii, ograniczenia w kursowaniu pociągów oraz konieczność zamykania części połączeń. W tym samym czasie inne państwa znacząco zwiększyły nakłady na modernizację swoich sieci kolejowych.
Nietypowy model finansowania kolei
Autorzy raportu zwracają uwagę, że porównanie nie oddaje w pełni specyfiki francuskiego systemu. Oprócz środków publicznych ważnym źródłem finansowania infrastruktury są zyski wypracowywane przez państwowego przewoźnika SNCF.
Czytaj także: Polska turystka po udarze utknęła na Cyprze. „Ubezpieczyciel umywa ręce”
Czytaj także: Nigel Farage zmierzy się w wyborach z Hrabią Śmietnikogłowym. To przybysz z kosmosu
Znaczna część dochodów ze sprzedaży biletów trafia do spółki SNCF Réseau, która odpowiada za utrzymanie i modernizację torów. Dodatkowe wpływy pochodzą również z wysokich opłat za dostęp do infrastruktury, uiszczanych zarówno przez SNCF, jak i konkurencyjnych operatorów.
Mimo tych mechanizmów eksperci podkreślają, że obecny model budzi coraz więcej wątpliwości. Finansowanie inwestycji w dużej mierze uzależnione od wyników finansowych jednego przewoźnika może okazać się ryzykowne w dłuższej perspektywie.
Pojawiają się pytania, czy w razie spadku zysków SNCF państwo będzie w stanie zapewnić wystarczające środki na rozwój i utrzymanie krajowej sieci kolejowej.
