Archeolodzy PAN zakończyli przełomowe badania w byłej kwaterze Adolfa Hitlera. Pod dawnym domem Hermanna Göringa w Wilczym Szańcu odkryto kolejne szczątki ludzkie oraz ślady po nietypowych pochówkach. Badaczom udało się rozwikłać kluczową zagadkę dotyczącą odkrytych szkieletów i zachowania niemieckich budowniczych, ale odkrycie wciąż kryje tajemnice, które wyjaśnią dopiero szczegółowe analizy laboratoryjne.

- Archeolodzy PAN zakończyli wykopaliska w byłej kwaterze Adolfa Hitlera. Pod domem Hermanna Göringa w Wilczym Szańcu odnaleziono szczątki co najmniej siedmiu kolejnych osób.
- Cmentarzysko okazało się starsze niż budynek wzniesiony w 1944 r. Obiekt postawiono bezpośrednio na ludzkich szczątkach.
- Wiek odkrytych pochówków oszacowano na okres od późnego średniowiecza po współczesność. Dokładną datę powstania cmentarza określą dopiero szczegółowe analizy laboratoryjne.
Archeolodzy z Polskiej Akademii Nauk zakończyli wykopaliska na terenie byłej kwatery Adolfa Hitlera Wilczy Szaniec. Impulsem do podjęcia prac było odkrycie sprzed dwóch lat, kiedy to poszukiwacze z Fundacji Latebra natknęli na szczątki ludzkie pod podłogą domu mieszkalnego marszałka Rzeszy Hermanna Göringa. Ujawnienie sześciu szkieletów natychmiast wywołało pytania o to, czy ze śmiercią tych osób mieli związek Niemcy stacjonujący w Wilczym Szańcu podczas II wojny światowej.
W rozmowie z Zero.pl kierownik zakończonych badań Jakub M. Niebylski z Instytutu Archeologii i Etnologii PAN, potwierdza, że badaczom udało się już rozwiązać tę zagadkę.
Kolejne odkrycia archeologów
Podczas prac wykopaliskowych odkryto brakujące drobne kości – m.in. paliczków śródręczy i śródstopi – należące do ujawnionych dwa lata temu szkieletów. Na poziomie spalonej podłogi drewnianej znaleziono natomiast liczne przedmioty związane z funkcjonowaniem budynku: drobne fragmenty wyposażenia, elementy konstrukcyjne (w tym gwoździe łączące deski podłogowe) oraz pozostałości przedmiotów osobistych.
Najciekawszych odkryć dokonano natomiast na „drugim poziomie badawczym” obejmującym „warstwę żółtej gliny pod zniszczoną konstrukcją drewnianą”.
– W tym miejscu dokonaliśmy odkrycia pięciu kolejnych szkieletów. W dwóch lokalizacjach natrafiliśmy także na skupiska anatomiczne kończyn dwóch kolejnych osobników – jedno przy ścianie zachodniej, drugie przy południowej. Formalnie można więc mówić o szczątkach siedmiu osób z tego sezonu, przy czym nie w każdym przypadku były to kompletne szkielety – wylicza Jakub M. Niebylski.
Archeolog zastrzega, że „dokładną liczbę zmarłych określą szczegółowe analizy antropologiczne w Katedrze Medycyny Sądowej Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie, gdzie materiał został przekazany”.
Nietypowe pochówki
Badacz PAN wymienia jednocześnie kilka ciekawych kwestii, które udało się ustalić w związku ze szczątkami.
– Naszą uwagę przykuła sama forma pochówków. Powielały one orientację odkryć sprzed dwóch lat – były ułożone paralelnie do ścian budynku, na osi wschód–zachód, z głowami skierowanymi ku zachodowi, z odchyleniem południowo-zachodnim. Na obwodzie jam grobowych wszystkich pięciu kompletnych szkieletów zarejestrowaliśmy gwoździe trumienne, co jednoznacznie dowodzi pochówków w trumnach – opisuje Niebylski.
Wracają afrykańskie upały, ale nie wszędzie. W jednym regionie nadal „jesień”
Ekspert podkreśla także, że „przy dwóch szkieletach zachowały się czytelne fragmenty drewna”.
– W jednym przypadku – gdzie brakowało wieka, prawdopodobnie na skutek późniejszej ingerencji – dolna część trumny nie była zbita z desek, lecz wyciosana z pnia drzewa na kształt dłubanki. Gwoździe służyły tam jedynie do przymocowania wieka do spodu. W drugim przypadku zachowała się trumna, której górna część (wieko), została wykonana w tej samej technice – zaznacza Niebylski.
Na razie nie wiadomo, dlaczego trumny wykonano w tej formie.
– Być może wynikało to z lokalnej tradycji rzemieślniczej na dzisiejszych Mazurach – ocenia badacz, jednak zastrzega: – Na razie tego nie przesądzamy. Będzie to przedmiotem badań historycznych i etnograficznych.
Zaskakujące odkrycia
Co najbardziej zaskoczyło archeologów podczas prac w Wilczym Szańcu? – Stwierdzenie, jak płytko znajdowały się te szczątki, a także zestawienie naszych obserwacji z raportem antropologicznym Katedry Medycyny Sądowej Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie sprzed dwóch lat, mówiącym o osmaleniach na dwóch czaszkach. Pokazuje to, jak niewielki dystans dzielił te kości od palącej się podłogi drewnianej – odpowiada Niebylski.
Wyjaśnienie tej kwestii udało się uzyskać m.in. na postawie archiwalnych zdjęć i obserwacji terenu. – Budowniczowie obiektu na potrzeby inwestycji splantowali teren. Aby posadowić budynek na stoku, wcięli się w skarpę, ściągając warstwę ziemi o głębokości około półtora metra. Zatem pochówki, pierwotnie wkopane relatywnie głęboko, w wyniku prac ziemnych znalazły się tuż pod powierzchnią – tłumaczy specjalista z PAN.
– Podczas prac budowlanych ściana zachodnia i południowa uszkodziły dwa pochówki, ściana wschodnia, piwniczna przecięła trzeci szkielet (zachowała się tylko jego górna część, a dolną zniszczono wkopem fundamentowym), zaś w zasypisku wykopu pod rurę znalazły się kolejne, przemieszczone kości, w tym kości długie. Przy jednym z pochówków brakowało wieka – bardzo możliwe, że zostało usunięte właśnie podczas wyrównywania terenu – dodaje Niebylski.
To wszystko „daje nam jednoznaczną odpowiedź na główne pytanie badawcze: pochówki w tym miejscu są częścią nekropolii, a samo cmentarzysko jest starsze niż budynek nazywany domem Hermanna Göringa”. Co więcej, „niemieccy budowniczowie musieli mieć pełną świadomość wznoszenia obiektu na cmentarzysku”.
– Zaskakuje fakt, że Niemcy – posiadający wówczas relatywnie rozwiniętą archeologię – nie przeprowadzili ekshumacji ani badań archeologicznych. Obiekt postawiono bezpośrednio na ludzkich szczątkach – podkreśla archeolog.
Czy Hermann Göring, dla którego dom był przeznaczony, o tym wiedział? – Wszystko wskazuje na to, że nie – odpowiada Niebylski.
– Decyzja o zignorowaniu obecności pochówków wynikała zapewne z warunków militarnych i presji czasu. Dom Göringa wraz z jego sąsiadującym schronem przeciwlotniczym budowano w końcowym etapie rozbudowy Wilczego Szańca, w 1944 r. Wobec pogarszającej się sytuacji Niemiec na frontach, prace musiały przebiegać błyskawicznie, bez jakichkolwiek opóźnień. Informacja o odkryciu dawnego cmentarza prawdopodobnie została zatajona na niższym szczeblu decyzyjnym – ocenia specjalista PAN.
Wiek cmentarzyska
Czy wiadomo, z jakiego okresu pochodzi cmentarzysko? Na razie badacze nie są w stanie odpowiedzieć na to pytanie.
– Na obecnym etapie badań ramy chronologiczne tych pochówków obejmują szeroki przedział: od późnego średniowiecza, przez nowożytność, po współczesność. Datowania nie ułatwia fakt, że przy zmarłych nie znaleziono żadnych elementów wyposażenia grobowego, w tym będącego przedmiotami osobistymi, dewocjonaliami i elementami stroju. Precyzyjniejszy wiek określą prawdopodobnie dopiero analizy laboratoryjne – zastrzega Niebylski.
Zakończone właśnie w Wilczym Szańcu prace archeologiczne były pierwszymi tego typu na tym terenie. Jak podkreśla ekspert, udało się zrealizować wszystkie cele.
– Jest to jednak dopiero początek prac badawczych. Po zakończeniu etapu gabinetowego i laboratoryjnego, kiedy otrzymamy m.in. wyniki datowania, będziemy planować kolejne kroki mające na celu dokładniejsze rozpoznanie tego cmentarzyska oraz szerzej, zespołu Wilczy Szaniec – zapowiada Niebylski.

