W internecie pojawiło się nagranie z chwil zraz po wypadku na krakowskim Podgórzu. 22 sierpnia Hubert B. wjechał autem na chodnik, zabijając rodziców niemowlęcia. Sąd aresztował go na trzy miesiące. Podejrzany nie przyznaje się do winy.

- 22 sierpnia na skrzyżowaniu ulic Solnej i Nadwiślańskiej w Krakowie Hubert B. wjechał samochodem na chodnik, zabijając dwoje 31-letnich rodziców; ich ośmiomiesięczne dziecko trafiło do szpitala w ciężkim stanie.
- Według prokuratury kierowca jechał ok. 70 km/h w strefie ograniczenia do 30 km/h; sam twierdzi, że wpadł w poślizg przez nierówną nawierzchnię i nie przekraczał dozwolonej prędkości.
- 24 sierpnia sąd przychylił się do wniosku prokuratury i zastosował wobec 26-latka tymczasowy areszt na trzy miesiące; postępowanie trwa, a w sieci krąży nagranie z chwil zaraz po zdarzeniu.
Do internetu trafiło nagranie zarejestrowane tuż po wypadku na krakowskim Podgórzu. Widać na nim ulicę Solną chwilę po tym, jak kierowany przez Huberta B. volkswagen wjechał na chodnik i uderzył w idącą nim rodzinę.
Do zdarzenia doszło w sobotę, 22 sierpnia, na skrzyżowaniu z ul. Nadwiślańską. Mimo szybko podjętej akcji ratunkowej, lekarzom nie udało się uratować życia dwojga 31-letnich rodziców. Ich ośmiomiesięczne dziecko trafiło do szpitala z wielonarządowymi obrażeniami – jego stan określany jest jako ciężki, ale stabilny.
Łukasz Zboralski o wypadku w Krakowie
Dziennikarz i ekspert od bezpieczeństwa ruchu drogowego, Łukasz Zboralski, komentując tragedię mówi o bezczynności władz miasta, bezmyślności młodych kierowców oraz odpowiedzialności koncernów motoryzacyjnych.
– To kolejny wypadek, który potwierdza, że młody kierowca i sportowe auto to największe zagrożenie. To są ludzie bezmyślni, a koncerny jedynie podsycają emocje i wpuszczają ich w takie sytuacje – ocenił.
Redaktor naczelny brd24.pl skrytykował również władze Krakowa.
– Trochę krwi na rękach mają także władze. Okoliczni mieszkańcy od lat apelowali o zmiany. Rządzący odpowiadali, że zmiany nie są potrzebne, ponieważ większość kierowców jeździła tam zgodnie z przepisami. Władze dopiero po wypadku podejmują działania. Analogicznie było po wypadku w Warszawie, na ul. Sokratesa. Dopiero po wypadku uspokojono tam ruch – dodał.
Wypadek w Krakowie. Prokuratura: znaczne przekroczenie prędkości
Jak ustalili śledczy, 26-letni kierowca poruszał się z prędkością około 70 km/h w miejscu, gdzie obowiązuje ograniczenie do 30 km/h. Zdaniem prokuratury, to właśnie nadmierna prędkość doprowadziła do utraty panowania nad pojazdem. Badania wykazały, że mężczyzna był trzeźwy i nie znajdował się pod wpływem środków odurzających.
Hubert B. usłyszał zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku komunikacyjnego. Podczas przesłuchania w obecności obrońcy nie przyznał się do winy. Jak przekazał rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie prok. Mariusz Boroń, podejrzany tłumaczył utratę kontroli nad autem złym stanem nawierzchni drogi i zaprzeczał, jakoby przekraczał dopuszczalną prędkość.
Trzy miesiące aresztu dla podejrzanego
Prokuratura, powołując się na obawę matactwa oraz groźbę surowej kary, wystąpiła do sądu o zastosowanie wobec Huberta B. tymczasowego aresztowania na trzy miesiące. 24 sierpnia sąd przychylił się do tego wniosku – decyzja nie jest prawomocna, podejrzanemu przysługuje zażalenie.
Jak podkreślił rzecznik prokuratury, mężczyzna nie był wcześniej karany za przestępstwa, wcześniej odpowiadał jedynie za wykroczenia parkingowe. Śledztwo w sprawie okoliczności wypadku trwa, a biegli z zakresu rekonstrukcji zdarzeń drogowych mają ustalić dokładny przebieg tragedii. Sprawcy grozi kara do ośmiu lat pozbawienia wolności oraz dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów.