Reklama
Reklama

Reklama

Prezydent przejmuje stery. Będzie rozmawiał o energetyce z Amerykanami

Reklama
TYLKO NA

Pałac Prezydencki chce mocno zaistnieć w grze o bezpieczeństwo energetyczne Polski – dowiaduje się Zero.pl. Karol Nawrocki leci do Chorwacji, gdzie weźmie udział w XI Szczycie oraz Forum Biznesu Inicjatywy Trójmorza. Będzie rozmawiał z amerykańskim sekretarzem ds. energii, Chrisem Wrightem, między innymi o roli Polski jako hubu gazowego w regionie Europy Środkowo-Wschodniej.

Wizyta Prezydenta Republiki W?gier w Polsce
Prezydent Karol Nawrocki (fot. arch.). (fot. Mateusz Kotowicz / East News / Reporter)
  • Prezydent Karol Nawrocki wchodzi do gospodarczej gry. Na szczycie Inicjatywy Trójmorza w Dubrowniku głowa państwa i jego doradcy będą działać na rzecz budowania pozycji Polski jako hubu energetycznego dla Europy Środkowo-Wschodniej.
  • Ambicje Polski są tutaj zbieżne z ambicjami Donalda Trumpa, by sprzedawać do UE jak najwięcej amerykańskiego skroplonego gazu ziemnego (LNG). Polska ma już dobrze rozwiniętą infrastrukturę, dzięki której mogłaby przesyłać go do innych państw regionu.
  • W tym kontekście kluczowe staje się też bezpieczeństwo Bałtyku, bo nasze instalacje przesyłowe mogą być narażone na rosyjski sabotaż. – Dlatego właśnie chcemy, by Amerykanie się tutaj zaangażowali – słychać nieoficjalnie ze strony Kancelarii Prezydenta.

Reklama

W dniach 28–29 kwietnia 2026 r. Karol Nawrocki będzie przebywał z wizytą w Chorwacji, gdzie weźmie udział w XI Szczycie oraz Forum Biznesu Inicjatywy Trójmorza w Dubrowniku. Na stronie kancelarii prezydenta widnieje informacja, że głowa państwa ma spotkać się na Bałkanach z amerykańskim sekretarzem ds. energii, Chrisem Wrightem. 

Jak słychać nieoficjalnie ze strony Kancelarii Prezydenta, Karol Nawrocki ma duże ambicje, by mocno zaangażować się w rozmowy o bezpieczeństwie energetycznym Polski i całego regionu Europy Środkowo-Wschodniej.

Łatwogang pobił rekord Guinnessa. To nie fenomen a sygnał


Reklama

W tej kwestii istotny jest amerykański skroplony gaz ziemny (LNG), który płynie do Europy coraz szerszym strumieniem, wspierając dywersyfikację energetyczną Starego Kontynentu po tym, jak UE drastycznie ograniczyła import rosyjskich surowców. Donald Trump chce, by UE kupowała jak najwięcej amerykańskiego LNG; Polska z kolei upatruje w tym szansy na to, by stać się hubem gazowym dla regionu i reeksportować gaz – do Czech, Litwy, Słowacji i Ukrainy.


Reklama

Karol Nawrocki chce być aktywny na polu energetyki

O tym właśnie chce rozmawiać z amerykańskim sekretarzem ds. energii, Chrisem Wrightem, Karol Nawrocki. Forum Inicjatywy Trójmorza wydaje się do tego doskonałą okazją. Format ten, zainicjowany w 2015 r. przez prezydentów Polski i Chorwacji, zrzesza 13 państw UE położonych między Morzem Bałtyckim, Morzem Czarnym i Adriatykiem – m.in. Polskę, Czechy, Słowację, Chorwację, Węgry, Litwę, Łotwę, Estonię. Strategiczna rola tej współpracy staje się coraz bardziej istotna dla podmiotowości gospodarczej Europy Środkowo-Wschodniej, zwłaszcza w kontekście działań podejmowanych przez kraje regionu na rzecz transformacji energetycznej i uniezależniania się od rosyjskiej ropy i gazu.

Działania te są zbieżne z wizją Donalda Trumpa, dla którego eksport amerykańskiego LNG do Europy to narzędzie ekonomiczne i polityczne. Amerykański przywódca chce poprawić bilans handlowy USA i pozycjonować ofertę Waszyngtonu jako konkurencyjną wobec wpływów rosyjskich czy chińskich (Pekin na dużą skalę dostarcza technologie energetyczne do Europy, prężnie działając na polu paneli słonecznych, turbin wiatrowych czy magazynów energii).


Reklama

Gazowe ambicje Polski

Jak słyszymy w otoczeniu prezydenta, administracja Donalda Trumpa chce konsekwentnie zwiększać eksport LNG na świat, kierując się względami politycznymi i rachunkiem ekonomicznym. Nie ma przy tym tutaj znaczenia to, że niektóre branże w Stanach Zjednoczonych, takie jak sektor chemiczny, wolałyby, by na wewnętrznym amerykańskim rynku było więcej gazu (chodzi o to, by był tańszy, a koszty produkcji dla korzystających z niego firm – niższe).


Reklama

Te zamiary spotykają się z ambicją Polski, by przyjmować gaz od Amerykanów i wysyłać go dalej. Infrastrukturę już mamy. Najważniejszy punkt odbioru skroplonego gazu ziemnego w Polsce, umożliwiający dostawy LNG (nie tylko ze Stanów Zjednoczonych, ale też Kataru czy Norwegii), to gazoport w Świnoujściu. Przyjmuje on skroplony gaz ziemny transportowany drogą morską. Posiada zdolność regazyfikacji (czyli przywracania surowca z postaci ciekłej do gazowej) na poziomie 8,3 mld normalnych metrów sześciennych rocznie.

Do tego dochodzi budowany pływający terminal FSRU (ang. Floating Storage Regasification Unit), jednostka magazynowo-regazyfikacyjna, która będzie na stałe zakotwiczona w Zatoce Gdańskiej. Według planów, ma ona odbierać minimum 6,1 mld m sześc. LNG rocznie.

Terminal FSRU ma zostać uruchomiony na początku 2028 r. Co ciekawe, Polska już bada zainteresowanie uczestników rynku rezerwacją mocy regazyfikacyjnych w ewentualnym terminalu FSRU2. To tzw. procedura Open Season, którą koordynuje Gaz-System, operator krajowego systemu przesyłowego. Na podstawie wyników tej procedury będzie podjęta decyzja, czy budować drugi pływający terminal w Zatoce Gdańskiej. Założenia są takie, że miałby on pozwolić na regazyfikację kolejnych 4,5 mld m sześc. LNG rocznie.


Reklama

Wreszcie, mamy Baltic Pipe – 900 km gazociągów, które umożliwiają przesyłanie gazu bezpośrednio ze złóż w Norwegii na rynki w Danii i w Polsce (ale także dostarczanie gazu z Polski do Danii). Przepustowość podmorskiego gazociągu to 10 mld m sześc.


Reklama

Bałtyk pod specjalnym nadzorem

Tak potężna infrastruktura gazowa na morzu to dla Polski szansa, ale też ryzyko narażenia się na rosyjski sabotaż na Bałtyku. Przybrał on na sile w latach 2023-2025, wraz z rosnącą aktywnością tzw. „floty cieni”.

– Dlatego właśnie chcemy, by Amerykanie zaangażowali się w budowanie pozycji Polski jako regionalnego hubu energetycznego – słyszymy nieoficjalnie w Kancelarii Prezydenta RP.

Kalkulacja jest następująca: skoro przez Bałtyk mają docierać do Europy duże wolumeny amerykańskiego LNG, to administracji Trumpa powinno zależeć na tym, by o bezpieczeństwo naszego morza zadbać.


Reklama

W jaki sposób miałoby się to stać? Szczegółowe rozwiązania omawiane byłyby już zapewne na poziomie wojskowym; na razie chodzi o to, by dać impuls polityczny do podjęcia rozmów o takiej współpracy.


Reklama

Niestety, trudna kohabitacja pałaców „dużego” (prezydenckiego) i „małego” (premiera) znów daje o sobie znać.

Na szczyt Trójmorza z Karolem Nawrockim nie leci nikt z resortu energii, klimatu i środowiska czy aktywów państwowych (nadzór nad poszczególnymi obszarami polityki energetycznej Polski jest obecnie mocno rozproszony między te resorty) – słyszymy w otoczeniu prezydenta. Dowiadujemy się ponadto, że do Dubrownika nie leci też Wojciech Wrochna, pełnomocnik rządu Donalda Tuska do spraw strategicznej infrastruktury energetycznej, ani prezesi spółek energetycznych.

Rozmówcy Zero.pl z Kancelarii Prezydenta RP przypominają przy okazji, że obecny gabinet podjął decyzję o likwidacji stanowiska pełnomocnika rządu ds. Inicjatywy Trójmorza (stało się to w maju 2024 r. – rząd zniósł wówczas 29 pełnomocników w randze sekretarzy lub podsekretarzy stanu, informując, że ich zadania przejmą odpowiednie resorty).


Reklama

Będą rozmowy o drugim atomie w Polsce?

Niewykluczone, że w Dubrowniku mogą też toczyć się rozmowy o ewentualnej drugiej elektrowni jądrowej w Polsce. W końcu będzie tam Chris Wright, a to właśnie amerykańskie firmy Bechtel i Westinghouse budują pierwszą polską elektrownię atomową na Pomorzu (według obowiązującego harmonogramu, pierwszy reaktor tej elektrowni ma rozpocząć pracę w 2036 r., a kolejne - w 2037 i 2038 r.).


Reklama

Tragiczna śmierć Litewki. Prezydent uhonorował posła

Daje to Amerykanom pewną przewagę w postaci „zakotwiczenia” w procesie budowy polskiego atomu, aczkolwiek – jak podkreślają nasi rozmówcy – rękę na pulsie tej sprawy trzymają też Francuzi. Przypomnijmy, że na wspólnej konferencji prasowej 20 kwietnia w Gdańsku Donald Tusk i prezydent Francji Emmanuel Macron nie ukrywali, że rozmawiali o zaangażowaniu państwowego francuskiego koncernu energetycznego EDF w projekt drugiej elektrowni jądrowej w Polsce.


Reklama