Pomimo zapowiedzi i oczekiwań Apple cały czas nie podnosi ceny iPhone'ów i wygląda na to, że 18 Pro wcale nie będzie dużo droższy od poprzednika. Tymczasem ceny podnosi Xiaomi, ale akurat w tym konkretnym przypadku, to nie do końca jest wyłącznie efekt kolejnej fali kryzysu związanego z rosnącymi cenami pamięci RAM.

- Xiaomi informuje o podwyżkach smartfonów i tabletów. Podwyżki dotyczą tylko rynku japońskiego.
- Wbrew zapowiedziom Apple nadal nie podnosi cen iPhone'ów 17 Pro. To ostatni z głównych produktów firmy, którego cena pozostaje na niezmienionym poziomie.
- Cena iPhone'a 18 Pro wcale nie musi być dużo wyższa na tle poprzednika. Polska cena będzie mocno zależeć od zastosowanego przelicznika dolara względem złotówki.
Choć w ostatnich tygodniach mieliśmy wiele zapowiedzi podwyżki cen iPhone'ów, ta nadal nie nastąpiła i, co więcej, nadchodzący iPhone 18 Pro wcale nie musi być drastycznie droższy od poprzednika. Za to ceny podnosi Xiaomi, ale tylko w Japonii i w zasadzie częściowo ten ruch nie powinien nikogo dziwić.
Xiaomi drożej, ale... tylko w Japonii i akurat tego można było się spodziewać. Przynajmniej częściowo
Internetowe nagłówki sprytnie grzmią o podwyżkach smartfonów Xiaomi. Konkretnie mowa przede wszystkim o modelach Xiaomi 17T Pro i Poco X8 Pro Max, ale tylko na rynku japońskim. Co ciekawe, w przypadku tych dwóch modeli powody podwyżek są zupełnie inne.
Smartfony Xiaomi 17T oraz 17T Pro debiutowały w cenie wyraźnie wyższej od poprzedników. W Polsce przełożyło się to na kwoty od 300 do 500 zł, a w Europie był to wzrost o 100 euro. W Japonii podwyżka cen nie była tak wysoka i był to celowy zabieg Xiaomi.
Tam bazowa cena modelu 17T Pro wzrosła mniej więcej o połowę tej kwoty i chodziło o utrzymanie konkurencyjności na lokalnym rynku. Prawie cztery miesiące po premierze Xiaomi zdecydował o „wyrównaniu” i to ze sporą nawiązką. Od 1 września ceny Xiaomi 17T Pro wzrosną o 20 tys. jenów, czyli ok 464 zł.
O dokładnie taką samą kwotą wzrosną ceny smartfonów Poco X8 Pro Max oraz Poco X8 Pro. Podrożeje też tablet Xiaomi Pad 8 Pro, o 10 tys. jenów (ok. 230 zł) w wersji 12/512 GB i 5 tys. jenów (ok. 115 zł) w wersji 8/128 GB. O 2 tys. jenów podrożeje Redmi Pad 2 Pro (ok. 46 zł), a cena Redmi Pada 2 wzrośnie o 3 tys. jenów (ok. 69 zł).
Cena iPhone'a 18 Pro będzie wyższa, ale to nie musi być drastyczna podwyżka. O ile Apple zastosuje dobry kurs dolara
Internetowi twórcy w ostatnich tygodniach już kilka razy informowali o tym, że już zaraz, za chwilę, być może jutro... wzrosną ceny iPhone'ów w Polsce. Przyznaję, że sam od dobrych trzech tygodni odświeżam stronę internetową Apple nawet kilka razy dziennie i podwyżek jak nie było, tak nadal nie ma. Wygląda na to, że możemy ich nie zobaczyć aż do premiery iPhone'ów 18 Pro.
Premiera serii Google Pixel 11 (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Te niemal na pewno wzrosną, ale podwyżka może nie być drastyczna. Jak informuje Mark Gurman z Bloomberga, Apple może pójść w ślady Samsunga i serii Galaxy S26 i Google wraz z Pixelem 11 Pro XL i podnieść bazową ceną iPhone'a 18 Pro o 100 dolarów. Czyli 9 proc., z 1 099 do 1 199 dol.
Może to po części wynikać z tego, że Apple mógł to zrekompensować podwyżką pozostałych urządzeń. Średnia wzrost cen iPadów i Mac-ów z ostatnich miesięcy to ok 23 proc. Gdyby o tyle wzrosła cena iPhone'ów, podwyżka sięgnęłaby 250 dol. w wersji podstawowej, a to zwyczajnie wyglądałoby bardzo źle na tle poziomu podwyżek konkurencji.
Polskie ceny zależą od tego, jak Apple podejdzie do kursu dolara wobec złotówki. Polskie ceny iPhone'ów 17 Pro zaczynają się obecnie od 5 799 zł. Podwyżka o 500 zł byłaby mocno odczuwalna, ale gdyby udało się ją utrzymać w ryzach i zachować piątkę z przodu, 5 999 zł nie wyglądałoby źle. Choć Pixel 11 Pro pozostałby wyraźnie tańszy w cenie 5 199 zł w wersji 256 GB. Tańszy byłby też Samsung Galaxy S26 Ultra, który obecnie startuje z poziomie 5 699 zł za wersję 256 GB.
Może zainteresuje Cię:

