Ile zarabia grajek uliczny? Ile zarabiają artyści, których spotyka się niemal w każdym popularnym turystycznym miejscu? Czy ich działalność to żyła złota, a może jednak rozpaczliwe chwytanie się finansowej brzytwy wynikające z braku innych opcji zarobku? Sprawdzić to postanowił dziennikarz Kanału Zero.

- Wojciech Parol zagrał na promenadzie w Świnoujściu. Dziennikarz Kanału Zero sprawdził opłacalność występów ulicznych.
- Doświadczenie trwało dokładnie trzy godziny. W tym czasie artysta wykonywał utwory Chopina.
- Całkowity zarobek z akcji okazał się zaskakujący. Tylko w pierwszą godzinę zebrano ok. 150 zł.
Gdańsk, Mielno, Kołobrzeg, Międzyzdroje czy Władysławowo. Trudno wyobrazić sobie którekolwiek z tych turystycznych miast bez ulicznych artystów, którzy od rana do wieczora przygrywają z nadzieją, że coś wpadnie na ich konto. Dziennikarz Kanału Zero Wojciech Parol postanowił sprawdzić, czy jest to opłacalne. – Tak, moi drodzy, jestem grajkiem ulicznym i zobaczę, ile uda się zarobić podczas trzygodzinnej gry na pianinie – ogłosił.
Na miejsce swojego eksperymentu dziennikarz nieprzypadkowo wybrał promenadę w Świnoujściu. – Wybrałem to miejsce, bo jest tu mnóstwo ludzi, jest cicho, no i można tu grać. Otóż w tym mieście dozwolone jest prowadzenie takiej działalności na promenadzie, a warunkiem na to jest jedynie uzyskanie darmowego pozwolenia od urzędu miasta – wytłumaczył.
Czytaj też: Ministerstwo rodziny żąda wyjaśnień od podejrzanej fundacji, a sąd nakłada grzywnę
Swoją kartkę z informacją o tym, na co zbiera, Parol napisał w dwóch językach: po polsku i po niemiecku. – Niemcy uwielbiają przyjeżdżać tutaj na wczasy i jest ich bardzo dużo – zauważył.
Tyle dziennikarz Kanału Zero zarobił w trzy godziny grając na promenadzie w Świnoujściu
W repertuarze dziennikarza znalazły się głównie utwory Chopina: polonezy, walce czy nokturny. Jak widać na nagraniu, to był dobry wybór. – Ludzie niemal od razu, po rozpoczęciu gry, zaczęli wrzucać pieniądze. Przychodzili młodzi i starzy. Rodziny z dziećmi czasem zatrzymywały się, żeby dziecko mogło popatrzeć na klawiaturę i posłuchać muzyki. Niektórzy mnie również nagrywali, jak gram. Wrzucali nie tylko monety, ale również banknoty – opowiedział Parol.
Zdarzyli się nawet tacy, którzy do występu dziennikarza postanowili zatańczyć. – Ja wiem, że nie gram idealnie, gram trochę po swojemu, robię błędy, a mimo wszystko ludzie doceniają i często też przychodzą, mówią, że fantastycznie – zdradził.
Czytaj też: Czynsze grozy. Sprawdzamy, ile Polacy płacą za mieszkanie w obskurnych blokach
Występ Parola na świnoujskiej promenadzie trwał trzy godziny. I, jak się okazało, choć momentami doskwierał upał, były to opłacalne trzy godziny. Już po pierwszej z nich dziennikarz zebrał ok. 150 zł, a w kolejnych dwóch nie zwalniał tempa. Łącznie udało mu się zarobić… 551,83 zł.
Pod materiałem nie zabrakło miłych słów. „Wojtek, ale Tyś mi ZAINPONOWAŁ CHŁOPIE... I ta reklamówka z Biedry” – napisał jeden z komentujących. „Jeszcze stwierdzi, że lepsza stawka niż w Kanale Zero i tam zostanie” – stwierdził inny.
O odpowiedź na drugi z komentarzy poprosiliśmy bezpośrednio Parola. – Nie zostawiam Kanału Zero. Stanowski nie płaci tak źle – przekazał nam dziennikarz.
Cały materiał ze Świnoujścia dostępny poniżej: