Reklama
Reklama
Reklama

Sylwia Gregorczyk-Abram o krok od urzędu RPO. W koalicji trwa liczenie szabel

TYLKO NA

Sylwia Gregorczyk-Abram jest popierana przez niemal całą koalicję rządzącą – wynika z ustaleń Zero.pl. Po serii spotkań w Sejmie, głos za mają oddać posłowie z klubów KO, Polski 2050, Centrum i Nowej Lewicy. Decyzji nadal nie podjęli ludowcy. – Nie potrzebujemy kolejnego „letniego” RPO, zwłaszcza gdy kompletnie nie wiemy, czym zakończą się wybory w 2027 r. – przekonują nasi rozmówcy z KO.

rpo-listing
Na zdjęciu od lewej: Donald Tusk, Sylwia Gregorczyk-Abram, Włodzimierz Czarzasty i Władysław Kosiniak-Kamysz (fot. Andrzej Jackowski, Adam Warżawa, Marcin Gadomski, Paweł Supernak / PAP)
  • 23 lipca upływa kadencja obecnego rzecznika praw obywatelskich. Jak słyszymy, prawie cała koalicja rządząca ma głosować za Sylwią Gregorczyk-Abram.
  • Polskie Stronnictwo Ludowe ma uzależniać kwestię poparcia dla kandydatki KO i Nowej Lewicy od głosowania nad nowym prezesem Instytutu Pamięci Narodowej.
  • Prawo i Sprawiedliwość nie szuka poparcia dla kandydatury Adama Borowskiego. – Ma ładnie przegrać – słyszymy.
  • – Proces wyłonienia kandydatów nie był transparentny. Nie wiemy, skąd się wzięli, jak wyglądał dobór nazwisk i dlaczego wskazano akurat te. Wszystko działo się zakulisowo, co nie jest dobrym standardem w przypadku tak ważnego urzędu, jak rzecznik praw obywatelskich – komentuje Marcin Wolny, adwokat, ekspert od lat zajmujący się prawem karnym i ochroną praw człowieka.

Na wtorek 14 lipca w Sejmie zaplanowane jest publiczne wysłuchanie kandydatów na stanowisko rzecznika praw obywatelskich. Kandydatów jest dwoje: Adam Borowski, działacz opozycyjny z czasów Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej zgłoszony przez klub Prawa i Sprawiedliwości oraz Sylwia Gregorczyk-Abram, adwokat związana przez lata z kancelarią Clifford Chance, współtwórczyni inicjatywy Wolne Sądy. Została wskazana przez Koalicję Obywatelską i Nową Lewicę.

– Sprawę wyboru RPO chcemy zamknąć w lipcu, tak aby nowy rzecznik mógł od razu zacząć pracę – mówi nam Paweł Śliz, szef sejmowej komisji sprawiedliwości i przewodniczący Polski 2050.

Jak wynika z ustaleń Zero.pl, sprawa wyboru nowego rzecznika praw obywatelskich jest niemal uzgodniona. Zgodnie z ustawą i regulaminem Sejmu wybór RPO następuje bezwzględną większością głosów (więcej głosów za niż przeciw i wstrzymujących się), następnie zgodę wyraża również Senat. W ostatnich dniach Sylwia Gregorczyk-Abram odbyła sejmowe tournée po klubach parlamentarnych. Posłowie koalicji rządzącej pozytywnie oceniają kandydatkę.

Reklama
Reklama

– Klub Polski 2050 spotkał się z panią Sylwią Gregorczyk-Abram. Zadaliśmy kilka trudnych pytań, uważam spotkanie za udane. Znam panią mecenas jako adwokatkę. Jest profesjonalna, merytoryczna. Formalnej decyzji klubu jeszcze nie ma, rozważamy jej kandydaturę – podkreśla Paweł Śliz.

W podobnym tonie wypowiada się Aleksandra Leo, wiceprzewodnicząca klubu Centrum. – Formalna decyzja nie zapadła. Mieliśmy długie spotkanie z panią Sylwią Gregorczyk-Abram, która sama przyznała, że nie była to dla niej najłatwiejsza dyskusja. Jesteśmy zadowoleni z przebiegu rozmów, nie mieliśmy większych wątpliwości. Ostateczna decyzja przed nami, ale ja osobiście popieram tę kandydaturę – podkreśla Leo.

Wtóruje jej klubowy kolega Sławomir Ćwik. – Jest na dzisiaj dwoje kandydatów i tylko jeden merytoryczny: mec. Sylwia Gregorczyk-Abram – mówi poseł w rozmowie z Zero.pl.

Za adwokatką głosować ma również Nowa Lewica. Decyzja – jak słyszymy – została już podjęta. – Nie słyszałem, żeby ktoś miał się wyłamać, szczególnie że sami się podpisywaliśmy pod tą kandydaturą – mówi nam polityk z ugrupowania Włodzimierza Czarzastego.

Reklama
Reklama

Uzgodnień ciągle nie dokonali ludowcy. Klub miał obradować w środę 1 lipca, tematu jednak nie podjęto. – Wrócimy do sprawy na kolejnym posiedzeniu – mówi nam jeden z posłów.

W kuluarach przewija się wątek wyboru nowego prezesa Instytutu Pamięci Narodowej. Po ubiegłorocznych wyborach prezydenckich, wciąż nie wybrano następcy Karola Nawrockiego. Kandydatem wspieranym przez PSL jest dr Mateusz Szpytma, dotychczasowy wiceprezes IPN. Jak słyszymy, wśród ludowców przewija się pomysł, aby poparcie dla Sylwii Gregorczyk-Abram uzależnić od losów głosowania w sprawie Szpytmy. – Twardego stanowiska w tej sprawie jeszcze nie ma – słyszymy w klubie PSL.

Skąd kandydatura Sylwii Gregorczyk-Abram? Powody były dwa

W oficjalnych rozmowach z przedstawicielami koalicji rządzącej słychać jedno: mec. Sylwia Gregorczyk-Abram jest doświadczoną prawniczką z renomowanej kancelarii i działaczką na rzecz ochrony praw człowieka.

– Dorobek Sylwii Gregorczyk-Abram jako adwokatki zajmującej się ochroną praw człowieka jest niekwestionowany. Od lat wykazuje się także proobywatelską postawą, współtworząc inicjatywę Wolne Sądy i uczestnicząc w postępowaniach przed europejskimi trybunałami. Stanowi to mocną legitymację do ubiegania się o stanowisko RPO – mówi w rozmowie z Zero.pl Arkadiusz Myrcha, wiceminister sprawiedliwości z KO.

Reklama
Reklama

W kuluarach usłyszeć można z kolei dwa słowa: docenienie i zabezpieczenie. – Chodziło o docenienie za walkę przez osiem lat. Proszę spojrzeć: Maria Ejchart trafiła do resortu sprawiedliwości, Michał Wawrykiewicz do Parlamentu Europejskiego. Tylko Gregorczyk-Abram została bez niczego – mówi nam jeden z posłów KO.

Nie potrzebujemy kolejnego „letniego” rzecznika, zwłaszcza gdy kompletnie nie wiemy, czym zakończą się przyszłoroczne wybory. Tutaj potrzebny jest ktoś, kto będzie umiał się bić, gdyby zaraz rząd tworzyli Kaczyński z Braunem lub Bosakiem – dodaje inny z polityków tej formacji.

Na zdjęciu Sylwia Gregorczyk-Abram podczas konferencji prasowej w Ministerstwie Sprawiedliwości (fot. Zbyszek Kaczmarek / Forum Polska Agencja Fotografów)

Borowski? W PiS dobra mina do złej gry

W czerwcu swojego kandydata przedstawiło Prawo i Sprawiedliwość. Adama Borowskiego, opozycjonistę z czasów PRL, wskazał Jarosław Kaczyński w rozmowie z Telewizją Republika.

Reklama
Reklama

– My staniemy na głowie albo nawet – jak to się mówi – na uszach, żeby w tym trochę rozsypującym się układzie w Sejmie jednak miał jakąś szansę, gorzej będzie z Senatem – podkreślał prezes PiS.

Jak jednak słyszymy, to „kandydat na wyrost”. – Nikt realnie nie zabiega o żadne poparcie dla niego. Ma odegrać tę samą rolę co Zofia Romaszewska w 2015 r. Ładnie przegrać – śmieje się jeden z posłów z ugrupowania Jarosława Kaczyńskiego.

Na Borowskiego nie zamierza głosować Konfederacja. – Nie podjęliśmy jeszcze formalnej decyzji, ale wygląda na to, że nie poprzemy żadnego z kandydatów. Sprawa jest prosta: kandydatka zgłoszona przez koalicję rządzącą jest silnie z nią związana. Będzie wykonawcą woli politycznej premiera, a nie niezależnym rzecznikiem praw obywatelskich. Kandydat PiS z kolei nie posiada kwalifikacji do pełnienia takiej funkcji – mówi nam Michał Wawer, wiceszef klubu Konfederacji.

Reklama
Reklama

Na zdjęciu Adam Borowski podczas spotkania organizowanego przez Klub Gazety Polskiej (fot. Michał Kość / Forum Polska Agencja Fotografów)

Nad procesem wyłaniania nowego rzecznika praw obywatelskich ubolewa część środowiska eksperckiego i organizacji pozarządowych. – Proces wyłonienia kandydatów nie był transparentny. Nie wiemy, skąd się wzięli, jak wyglądał dobór nazwisk i dlaczego wskazano akurat te. Wszystko działo się zakulisowo, co nie jest dobrym standardem w przypadku tak ważnego urzędu jak rzecznik praw obywatelskich. I to moim zdaniem będzie ciążyć na kolejnym rzeczniku, niezależnie od tego, kto nim zostanie – mówi nam adwokat Marcin Wolny, ekspert od lat zajmujący się prawem karnym i ochroną praw człowieka.

– Kandydat przedstawiony przez Prawo i Sprawiedliwość nie spełnia wymogów formalnych. Trudno wyróżniać się wiedzą prawniczą, nie będąc nawet po studiach prawniczych. W przypadku Sylwii Gregorczyk-Abram jest inny problem. Pani mecenas w ostatnich latach jest kojarzona bardzo wyraźnie z koalicją rządzącą. Każde jej działanie jako RPO będzie interpretowane przez pryzmat jej niedawnej współpracy z rządem w kwestii mediów publicznych czy komisji ds. społeczeństwa obywatelskiego – komentuje Wolny.

Kadencja Marcina Wiącka wygasa 23 lipca. Obecny RPO nie ubiega się o reelekcję. 

Reklama
Reklama