Norowirus w natarciu – setki dzieci w Niemczech chore, wirus atakuje także sportowców, a w Polsce liczba zakażeń rośnie. Zima przynosi falę infekcji.

- Ponad 140 uczniów Szkoły Podstawowej w Bad Laer (Dolna Saksonia) zostało zakażonych norowirusem, choruje łącznie 227 dzieci i sześciu nauczycieli.
- Norowirus wywołuje „zimową chorobę żołądka”: nudności, wymioty, biegunkę i bóle brzucha. Choroba ustępuje zwykle po 1–3 dniach, ale wirus pozostaje zakaźny jeszcze kilka dni.
- Od początku roku w Polsce 734 przypadki, niemal dwa razy więcej niż rok wcześniej. W Wielkiej Brytanii hospitalizacje wzrosły o 57 proc.
Epidemia w szkole podstawowej
Ponad 140 uczniów Szkoły Podstawowej w Bad Laer, w powiecie Osnabrück w Dolnej Saksonii, zostało zakażonych norowirusem. Łącznie choruje 227 dzieci, co stanowi ponad dwie trzecie uczniów, a infekcja dotknęła także sześciu nauczycieli. Mimo to szkoła pozostaje otwarta, a dyrekcja prowadzi intensywne prace dezynfekcyjne. Zakażenia odnotowano także w miejscowej szkole średniej – 53 uczniów choruje w tym samym czasie. Pierwsze objawy zgłoszono we wtorek, a potwierdzenie laboratoryjne przyszło dopiero wczoraj wieczorem. Dokładny sposób wniknięcia wirusa do placówki pozostaje niejasny, choć jednym z rozważanych źródeł jest stołówka szkolna. Eksperci jednak uważają tę hipotezę za mało prawdopodobną, ponieważ firma cateringowa obsługuje również inne szkoły, w których nie stwierdzono przypadków choroby.
Czym jest norowirus? Takie ma objawy
Norowirusy wywołują tzw. "zimową chorobę żołądka". Typowe symptomy obejmują nagłe nudności, wymioty, biegunkę i bóle brzucha. W większości przypadków choroba ustępuje po 1–3 dniach, ale wirus pozostaje zakaźny jeszcze przez kilka dni. Najbardziej problematyczne są wysoce zakaźne warianty, jak GII.17, które odpowiadają za większość ognisk epidemii w poprzednich sezonach. Do infekcji dochodzi m.in. przez kontakt bezpośredni z osobą chorą, spożycie skażonej żywności lub kontakt ze skażonymi powierzchniami. Norowirusy łatwo rozprzestrzeniają się w szkołach, przedszkolach, hotelach czy na statkach.
Norowirus atakuje także sportowców na igrzyskach
Zakażenia norowirusem nie omijają nawet światowych aren sportowych, o czym było głośno w ostatnich dniach. W trakcie Zimowych Igrzysk Olimpijskich mecz hokeja kobiet między Finlandią a Kanadą został przełożony, ponieważ część zawodniczek fińskiej reprezentacji zachorowała. Choroba dotknęła także jednego sportowca ze Szwajcarii. Międzynarodowy Komitet Olimpijski potwierdził, że wirus powoduje zakłócenia w harmonogramie gier. To nie był jedyny raz, kiedy norowirus pokrzyżował plany sportowcom. Był on również obecny podczas wcześniejszych zimowych igrzysk, m.in. w 2018 r. w Korei Południowej.
Wzrost zakażeń w Polsce i Europie
Problem nie ogranicza się do Niemiec. W Polsce obserwuje się w tym sezonie wyjątkowo ciężkie infekcje żołądkowo-jelitowe. Lekarze alarmują, że objawy utrzymują się dłużej niż zwykle, często nawet tydzień, i mogą obejmować bóle mięśni czy ogólne osłabienie. W ostatnich tygodniach liczba zakażeń rośnie gwałtownie. Dane Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH-PIB wskazują, że od początku roku zanotowano już 734 przypadki zakażeń norowirusem, prawie dwukrotnie więcej niż w tym samym okresie rok wcześniej. Epidemia dotyka także innych krajów Europy, m.in. Wielką Brytanię, gdzie hospitalizacje pacjentów z norowirusem wzrosły o 57 procent.
Norowirus: leczenie i profilaktyka
Nie istnieje specyficzne leczenie przeciwwirusowe. Podstawą terapii jest nawodnienie i leczenie objawowe. Hospitalizacja jest konieczna jedynie w ciężkich przypadkach. Lekarze zwracają uwagę, że infekcja łatwo przenosi się między członkami rodziny i w dużych skupiskach ludzi. Jak podkreślała prof. Joanna Zajkowska w rozmowie z WP abcZdrowie, norowirusy często wywołują ogniska zakażeń obejmujące całe klasy, przedszkola czy rodziny, a objawy pojawiają się zwykle w ciągu 12–48 godzin od kontaktu z wirusem.
