31 maja obchodzony jest Międzynarodowy Dzień bez Tytoniu. Ustanowione przez Światową Organizację Zdrowia w 1987 r. święto ma na celu promować zdrowy tryb życia. Niby wszyscy wiedzą, że palenie szkodzi, szacuje się jednak, że ok. 8 mln Polaków nałogowo pali papierosy. To jeden z najwyższych wskaźników w Unii Europejskiej – wskaźnik, którym z pewnością nie powinniśmy się chwalić.
Jak tytoń trafił do Europy?
Tę wątpliwą zasługę należy przypisać Kolumbowi i jego załodze. Tytoń, który rośnie w Ameryce Południowej i Środkowej, znany jest człowiekowi od ponad 12 tys. lat. Najstarsza nieopróżniona popielniczka ma pochodzić z Północnego Peru – archeolodzy szacują jej wiek na 12,3 tys. lat.
Dla Indian palenie tytoniu było rytuałem. Palono go, aby komunikować się z bogami. Wierzono, że dym tytoniowy oczyszcza, uzdrawia i odpędza złe siły. Palono go w rurkach, cygarkach z liści kukurydzy czy bananowca.
Niezwykła droga do wielkości. Ćwierć wieku Igi Świątek
15 października 1492 r. Krzysztof Kolumb, stojąc na brzegu Kuby, otrzymał od tubylców suszone liście tytoniu jako dar. Jego załoga była zdumiona, widząc ludzi „pijących dym”. Pierwszym Europejczykiem, który promował palenie, był członek załogi Kolumba – Rodrigo de Jerez.
Po powrocie do Hiszpanii palił tytoń publicznie, za co został uznany za opętanego przez diabła i wtrącony do więzienia na kilka lat. Już wtedy palenie musiało komuś mocno śmierdzieć.
Mimo tego incydentu w XVI wieku tytoń w Europie zrobił karierę godną celebryty. Francuski dyplomata Jean Nicot (stąd nazwa „nikotyna”) wysłał tytoń na dwór Katarzyny Medycejskiej jako lekarstwo na migreny. Tytoń szybko stał się modny na francuskim dworze. Brytyjczycy nie pozostali w tyle.
Członkostwo w NATO i UE rozleniwiło polskie elity polityczne
Sir Walter Raleigh, odpowiedzialny za popularyzację ziemniaków na Wyspach, spopularyzował także palenie na dworze Elżbiety I. Wydawać by się mogło, że za swoje zasługi powinien zostać obsypany złotem.
Intryga dworska, tak jak nałóg, może nieść za sobą śmiertelne skutki. 29 października 1618 r. Sir Walter Raleigh został ścięty na polecenie następcy Elżbiety I – Jakuba I Stuarta. O tym, czy pozwolono mu zapalić przed egzekucją, nic mi nie wiadomo.
Faktem jest jednak, że król Jakub nie popierał nowej mody. Wydał nawet traktat, w którym stwierdził, że palenie jest „nawykiem obrzydliwym dla oka, wstrętnym dla nosa, szkodliwym dla mózgu i niebezpiecznym dla płuc”.
W 1624 r. papież Urban VIII wydał bullę zakazującą palenia tytoniu w kościołach pod karą ekskomuniki. W tej sprawie głowa Kościoła katolickiego zgadzała się z głową Kościoła anglikańskiego. Przynajmniej do czasu, a dokładnie do momentu, kiedy Brytyjczycy zaczęli sporo zarabiać na handlu tytoniem.
Popularyzacja tytoniu
Co dziś może dziwić, tytoń przez lata uważany był za cudowne lekarstwo. Leczono nim ból zębów, astmę, dżumę, a nawet kiłę. Swoją drogą ciekawe, czy to właśnie z tych obrządków wywodzi się tradycja zapalenia po akcie miłosnym. O ile wiem, nie ma na to dowodów.
Tytoń, mimo iż szybko uzależnia, może poprawić koncentrację, obniżyć stres i zmniejszyć apetyt. Co w przypadku osób dbających o swój wygląd może mieć duże znaczenie. Z tytoniu szybko zrobiono nieodzownego kompana spotkań towarzyskich. Palenie było nie tylko w modzie, ale wręcz w dobrym tonie.
Eksplozja rakiety Jeffa Bezosa. Potężny cios w kosmiczne plany miliardera
Nawet jeśli ktoś nie palił, przebywał w pomieszczeniach, w których unosił się dym tytoniowy. Strefy dla niepalących były melodią przyszłości. Aby lepiej zobrazować całą sytuację, wyobraźmy sobie pediatrę, który przyjmuje swoich małych pacjentów w tumanach tytoniowego dymu.
Gdy nie wiadomo, o co chodzi, chodzi o pieniądze – jak głosi stare powiedzenie. Tu było dokładnie tak samo. Hiszpanie, Portugalczycy, Anglicy i Francuzi masowo uprawiali tytoń w koloniach, na czym dorabiali się fortun. Szybko uzależniająca substancja o wydumanych walorach zdrowotnych, której produkcję i sprzedaż można łatwo kontrolować? Idealny biznesplan. Dodajmy do tego, że skutki nałogowego palenia widoczne są dopiero po latach.
Prawdziwa rewolucja w paleniu nastąpiła jednak wraz z popularyzacją papierosów. Wcześniej tytoń palono w fajkach lub w formie cygar. W 1854 r. Robert Gloag, Brytyjczyk, weteran wojny krymskiej, założył pierwszą na świecie fabrykę papierosów. Rolowania tytoniu w cienki papier nauczył się w trakcie wojny od Turków.
Już w 1881 r. Amerykanin James Bonsack opatentował pierwszą maszynę do ich masowej produkcji (nawijała 200 papierosów na minutę). Od tej pory palono prawie wszędzie.
Festiwal muzyczny na torze wyścigów konnych. Konie drżą od basu ze sceny
W okopach pierwszej wojny światowej okazało się, że palenie może zabijać szybciej, niż się spodziewano. Sam akt odpalenia papierosa zdradzał położenie żołnierza, a dym tylko potwierdzał jego lokalizację. Nie oznacza to jednak, że konflikty zbrojne były wojnami z nałogiem – wręcz przeciwnie.
W czasie II wojny światowej amerykański żołnierz w dziennej racji bojowej otrzymywał 12 papierosów. Była to genialna zagrywka wielkich koncernów tytoniowych. Nawet jeśli część żołnierzy zginęła w wyniku działań wojennych, po wojnie do kraju wróciły tysiące uzależnionych weteranów.
Proces producentów tytoniu
Chciwość i agresywny marketing stosowany przez producentów wyrobów tytoniowych miały swoje konsekwencje. 23 listopada 1998 r. po długim procesie sądowym w USA podpisano ugodę – Master Settlement Agreement. Koncerny tytoniowe zgodziły się w niej zapłacić 46 stanom łącznie 206 mld dol. w ciągu 25 lat (do 2025 r.). Była to największa ugoda finansowa w historii USA. Cztery pozostałe stany wynegocjowały własne porozumienia.
Przyznano w niej między innymi, że palenie jest szkodliwe, a wielcy producenci, wiedząc o tym od lat, świadomie promowali uzależnienie, również wśród młodzieży. Jednym ze skutków porozumienia była zmiana strategii marketingowej. Skoro w USA zakazano agresywnej reklamy produktów tytoniowych, jej ciężar przeniesiono na rynki europejski, afrykański i azjatycki.
Niezdrowy paradoks
Najbardziej zadziwiające jest to, że mimo wiedzy o szkodliwości palenia, nadal wielu z nas, na czele z piszącym te słowa, tkwi w nałogu. Zdarzają się tygodnie, a nawet miesiące, gdy nie palę, niestety od czasu do czasu można zobaczyć mnie z zapalonym papierosem w ustach.
O szkodliwości palenia napisano już całe biblioteki, spotykamy się z tą informacją również na wyrobach tytoniowych. Społecznie palenie jest coraz mniej akceptowane i często zwyczajnie nielegalne. Człowiek potrafi być jednak bardzo kreatywny.
Skoro nie wolno palić tytoniu, trzeba wyprodukować coś, czego palić nie trzeba. Stąd coraz popularniejsze płyny nikotynowe czy saszetki znane chociażby z ostatniej kampanii prezydenckiej w Polsce. To kolejny sposób na ogromny zarobek dla producentów.
Rzucanie palenia to często nierówna walka, dlatego aby nie musieć tego robić, najlepiej nigdy nie zaczynać. Według Światowej Organizacji Zdrowia w 2025 r. z powodu palenia tytoniu, pośrednio lub bezpośrednio, zmarło ponad 7 mln. ludzi na całym świecie. Pamiętajmy o tym nie tylko 31 maja.

