Reklama

Zmarł Edward Linde-Lubaszenko. Wybitny aktor miał 86 lat

Reklama

Zmarł Edward Linde-Lubaszenko, polski aktor filmowy i teatralny, pedagog, reżyser. Miał 86 lat. Zapamiętamy go z ról w takich filmach jak „Piłkarski poker”, „Sztos”, „Psy”, „Chłopaki nie płaczą”.

Spotkanie z aktorami serialu "Belle Epoque"
Edward Linde-Lubaszenko, 2017 spotkanie z aktorami serialu "Belle Epoque". Fot. Bartosz Krupa/East News. (fot. Bartosz Krupa / East News)
  • Nie żyje Edward Linde-Lubaszenko, legendarny aktor i pedagog.
  • Miał być lekarzem, ale został aktorem; na ekranie zadebiutował u Kazimierza Kutza.
  • „Psy”, „Chłopaki nie płaczą”, „Układ krążenia” za te role go zapamiętamy. 

Reklama

Edward Linde-Lubaszenko – kino zamiast medycyny  

Edward Linde-Lubaszenko urodził się 23 sierpnia 1939 w Białymstoku. Już w trakcie nauki w liceum fascynował się sztuką, zwłaszcza recytacją, śpiewem i teatrem. Po maturze spędził trzy lata na Akademii Medycznej we Wrocławiu. Jego prawdziwą pasją pozostał jednak teatr.

Czas spędzony w studenckim teatrze „Kalambur” zaprocentował błyskawicznie – tuż po studiach Linde-Lubaszenko związał się z wrocławskim Teatrem Dramatycznym, zaś później, w 1977 roku, ukończył studia na Wydziale Reżyserii Dramatu Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie. Z uczelnią był związany przez długie lata. W latach 1987-1990 pełnił tam funkcję dziekana Wydziału Aktorskiego. 

W filmie zadebiutował rolą niezłomnego dziennikarza poszukującego zaginionej dziewczyny w filmie „Ktokolwiek wie…” Kazimierza Kutza (1966). Po niej przyszły kolejne – w „Martwej fali” Stanisława Lenartowicza, „Trądzie” Andrzeja Trzosa-Rastawieckiego, a także słynna partia doktora Bognara w serialu „Układ krążenia” – lekarza walczącego o sprawiedliwość, któremu niesłusznie odebrano prawo do wykonywania zawodu. 


Reklama

Edward Linde-Lubaszenko: Nie tylko „Psy” i „Chłopaki nie płaczą”

Mówiąc o karierze Lindego-Lubaszenki, myślimy przede wszystkim o jego współpracy z Władysławem Pasikowskim w latach 80. i 90 oraz ze swoim synem, Olafem Lubaszenką, u progu nowego tysiąclecia. U tego pierwszego pojawił się w „Krollu”, „Psach”, „Słodko-gorzkim” oraz „Operacji Samum”. Ten drugi zaproponował mu wyraziste epizody w swoich kultowych komediach – m.in. dyptyku „Sztos”, „Chłopaki nie płaczą”, „Poranku kojota” czy „E = mc2”.


Reklama

Pamiętamy go również z „Piłkarskiego pokera” Janusza Zaorskiego, „Kontraktu” Krzysztofa Zanussiego, „Listy Schindlera” Stevena Spielberga, a także popularnych seriali – „M jak miłość”, „Barw szczęścia” oraz „Paktu”.  

W połowie lat 90. aktor został przewodniczącym Związku Artystów Scen Polskich w Krakowie. W Warszawie z kolei był rektorem Wyższej Szkoły Komunikowania i Mediów Społecznych. Za wyjątkową karierę odznaczono go Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, a także Złotym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”.

Linde-Lubaszenko miał na koncie niemal 200 ról teatralnych, serialowych i filmowych. Karierę zakończył oficjalnie w 2025 r., grając Stańczyka w „Weselu” na podstawie Wyspiańskiego (Teatr Narodowy w Warszawie). Rok wcześniej zagrał swoją ostatnią filmową partię – w niezależnym filmie Leszka Sawickiego „Bractwo butelkowe” pojawił się obok innych weteranów aktorskiego fachu – Ewy Dałkowskiej i Zygmunta Malanowicza.

„Żegnaj, tato” – napisał na Instagramie jego syn, Olaf Lubaszenko, aktor, reżyser i scenarzysta. Linde-Lubaszenko pozostawił po sobie również córkę, Beatę Chyczewską. Podobnie jak Olaf, poszła w ślady ojca i została aktorką.


Reklama