Reklama
Reklama

Reklama

Strajk w Dino na horyzoncie. Polacy nie będą mogli zrobić zakupów?

Reklama
TYLKO NA

Związkowcy zapowiadają strajk generalny w supermarketach Dino. Czy to oznacza całkowity paraliż sklepów? Kiedy może do niego dojść? Portal Zero.pl zapytał o to Wojciecha Jendrusiaka, przewodniczącego związku zawodowego OPZZ Konfederacja Pracy w Handlu. – Działamy trójtorowo – mówi Jendrusiak. Jak dodaje, złe warunki pracy dotyczą także kierowców w spółce zależnej Dino.

Kiedy możliwy jest strajk generalny w Dino?
Kiedy możliwy jest strajk generalny w Dino? (fot. Shutterstock / Shutterstock)
  • Związkowcy z Dino zapowiadają strajk generalny w supermarketach polskiej sieci. Zapytaliśmy, kiedy taki strajk mógłby się rozpocząć.
  • W rozmowie z Zero.pl przewodniczący OPZZ Konfederacja Pracy w Handlu, Wojciech Jendrusiak, ujawnia plany spółki na dalsze działania protestacyjne. Mówi też o problemach z organizacją strajku generalnego, wynikających z przepisów prawa.
  • Nasz rozmówca zdradza, że na złe traktowanie skarżą się nie tylko załogi supermarketów. Problem dotyczy też innej spółki z grupy Dino i pracujących dla niej kierowców.

Reklama

Spór zbiorowy w Dino trwa od grudnia. Począwszy od końca ubiegłego roku, związkowcy alarmują o zbyt niskich wynagrodzeniach, złych warunkach pracy w marketach (m.in. o zbyt niskiej temperaturze), niskiej jakości posiłków regeneracyjnych w centrach dystrybucji czy wywieranej na pracowników presji, aby nie brać urlopów w miesiącach letnich.

Konflikt się zaostrza – 27 kwietnia na mediacjach z pracownikami, zorganizowanych pod opieką resortu pracy, miał pojawić się zarząd Dino. Miał, bo ostatecznie się nie pojawił, o czym w wymowny sposób informowali związkowcy, publikując w mediach społecznościowych zdjęcie pustego stołu.

„Skandal w Dino”. Związkowcy pokazali pusty stół, grożą strajkiem generalnym


Reklama

Groźba strajku w Dino – czy nie zrobimy zakupów?

Wskazując na brak woli dialogu po stronie zarządu, związkowcy zapowiedzieli, że rozpoczynają „intensywne przygotowania” do strajku generalnego w sklepach Dino. Co to oznacza dla klientów robiących codzienne zakupy w Dino? Kiedy taki strajk mógłby się rozpocząć?


Reklama

– Będziemy działać trójtorowo – zapowiada w rozmowie z Zero.pl Wojciech Jendrusiak, przewodniczący OPZZ Konfederacja Pracy w Handlu. – Po pierwsze, planujemy rozbić „miasteczko protestacyjne” przed centralą Dino w Krotoszynie. Po drugie, podjęliśmy decyzję o rozpoczęciu przygotowań do strajku generalnego i będziemy podejmować działania w tym kierunku, ale to procedura, która może potrwać bardzo długo. Dlatego uruchamiamy też trzecią drogę – walkę o zmiany w przepisach dotyczących prawa do strajku.

Związkowcy o przepisie „rodem z PRL”

Jak tłumaczy nam Wojciech Jendrusiak, by doszło do strajku generalnego, trzeba przeprowadzić referendum strajkowe. Aby było ono ważne, musi wziąć w nim udział co najmniej 50 proc. pracowników. Sieć Dino to obecnie ponad 3 tys. marketów rozproszonych po całej Polsce (na koniec marca sieć liczyła 3094 placówki). Związkowcy muszą wystąpić o udostępnienie im list osób zatrudnionych we wszystkich sklepach. To sprawia, że organizacja strajku może rozciągnąć się na tygodnie.

– Rozmawialiśmy już o tym z minister Agnieszką Dziemianowicz-Bąk (szefowa resortu rodziny, pracy i polityki społecznej – red.). – Będziemy walczyć o to, aby zniesiono przepis o referendum strajkowym, sięgający czasów PRL, bo sprawia on, że w niektórych podmiotach pracownicy de facto nie mają prawa do strajku – mówi szef OPZZ Konfederacja Pracy w Handlu.


Reklama


Reklama

Nasz rozmówca dodaje, że do centrali związkowej zgłaszają się kolejni pracownicy Dino, którzy chcą zrzeszać się w związkach, mimo iż – jak twierdzą – są straszeni zwolnieniami za chęć udziału w protestach.

Kilka dni temu minister Dziemianowicz-Bąk skierowała do Głównego Inspektora Pracy pismo interwencyjne w sprawie utrudniania przez spółkę Dino Polska uczestnictwa pracowników w strajku ostrzegawczym.

OPZZ: kierowcy z grupy Dino też się skarżą

Wojciech Jendrusiak mówi nam, że na złe warunki pracy skarżą się nie tylko osoby zatrudnione w marketach. Z OPZZ skontaktowali się też pracownicy spółki zależnej Dino, Agro-Rydzyna. Jest to zlokalizowany w południowo-zachodniej Wielkopolsce zakład rozbioru mięsa, produkcji wędlin i wyrobów mięsnych. Zajmuje się też dystrybucją towaru, który w całości sprzedawany jest w sieci marketów Dino. W związku z tym zatrudnia kierowców.


Reklama

Lista hańby publicznego systemu ochrony zdrowia. 10 krytycznych obszarów


Reklama

Kierowcy pracujący dla tej spółki nie mają np. wymaganych tygodniowych przerw w pracy – mówi Wojciech Jendrusiak.

O stanowisku w sprawie sporu zarządu z pracownikami – który coraz mocniej obciąża wizerunek spółki – poprosiliśmy biuro prasowe Dino. Czekamy na odpowiedź.


Reklama

Źródło: Zero.pl
Katarzyna Dybińska
Katarzyna DybińskaDziennikarka

Reklama