Niektóre sytuacje na drodze nie są do końca przewidziane przez prawo o ruchu drogowym. W przypadku, który opisuję poniżej, nie wiadomo, kto ma pierwszeństwo. To znaczy wiadomo, jeśli wczytać się w przepisy, ale komu by się chciało?

- Dwóch kierujących chce zająć ten sam pas ruchu. Oznakowanie budzi pewne wątpliwości.
- Agresorem okazuje się kierowca Tesli, który blokuje ruch i wysiada z auta.
- W dodatku nie ma racji – i zaraz wytłumaczę dlaczego.
W znanym serwisie Stop Cham pokazującym na YouTube niebezpieczne zachowania na drodze pojawił się film, w którym kierowca białej Tesli najpierw sądzi, że ma pierwszeństwo skręcając w lewo przed skręcającymi w prawo, a później zatrzymuje się na środku pasa.
Blokuje ruch tylko po to, żeby móc wysiąść i iść udowadniać swoją rację. Rację, której w dodatku nie ma, ale którą wiele osób mu przyznaje. Znalazłem nawet fanpage na Facebooku, którego autor szczegółowo rozrysował to zdarzenie, a następnie wysnuł z niego całkowicie błędne wnioski, twierdząc, że kierowca Tesli zrobił słusznie.
Oto jak wyglądała ta sytuacja
Kluczowa jest 11. sekunda z filmu. Widać na niej wyraźnie, że kierujący Teslą absolutnie nie jest jeszcze na pasie ruchu, który chce zająć, a dopiero do niego zmierza.
Znak „ustąp pierwszeństwa”, który minął samochód nagrywającego, odnosi się do pasa ruchu, który za tym znakiem się znajduje, więc gdyby ktoś nadjeżdżał z lewej strony, należałoby mu ustąpić. Ale w tym przypadku nikt z lewej strony się nie zbliżał. Jechała tylko Tesla, której kierowca też chciał zająć ten sam pas.
Jednak chcąc zająć pas ruchu musimy upewnić się, że nikt o tym samym zamiarze nie nadjeżdża z naszej prawej strony. Kierunek ruchu Tesli jasno pokazuje, że jej kierowca jechał tą samą drogą podporządkowaną wobec drogi głównej, co kierowca auta z kamerą. Żaden z nich nie znajdował się w tym momencie na drodze z pierwszeństwem.
Nie będę komentował ruchów „teslarza”, bo musiałbym używać słów obelżywych
W każdym razie po krótkiej wymianie uprzejmości właściciel Tesli odjeżdża przekonany o swojej racji.
Następnym razem jednak takie zachowanie z jego strony może się skończyć kolizją, a wtedy – o ile trafi się rozsądny policjant – zapewne zostanie ukarany mandatem w wysokości minimum 1000 zł.
Kierujący Teslą mylnie zinterpretował znaki i przepisy
Rozporządzenie w sprawie znaków i sygnałów drogowych w artykule 1. mówi tak:
Droga podporządkowana - rozumie się przez to drogę oznakowaną jako droga podporządkowana, na której kierujący zbliżający się do skrzyżowania jest obowiązany ustąpić pierwszeństwa kierującym zbliżającym się do skrzyżowania drogą oznakowaną jako droga z pierwszeństwem.
Teslanin z białego auta NIE zbliżał się do skrzyżowania drogą oznakowaną jako droga z pierwszeństwem. On zjeżdżał ze skrzyżowania drogą podporządkowaną, chcąc dopiero na tę drogę wjechać. Doskonale widać moment, w którym obaj kierowcy są w tej samej sytuacji: chcą wjechać na pas ruchu ulicy Wybickiego w Krakowie. Obaj wjeżdżają na niego z drogi podporządkowanej, to jest ulicy Krowoderskich Zuchów.
Jedyne, co widzi kierowca Tesli, to że ktoś z naprzeciwka ma trójkąt „ustąp pierwszeństwa”, ale nie widzi już tego, że on sam sekundę temu za taki sam trójkąt wjechał i również jest w sytuacji „ustąpienia pierwszeństwa”, zarówno wynikającego ze znaków, jak i z przepisów, tj. reguły prawej ręki.

Auto z kamerą - strzałka czerwona. Tesla - strzałka biała.
Jeśli wasz wujek tego nie rozumie, to już prościej wytłumaczyć nie umiem
Tak, zdaję sobie sprawę że to rozwiązanie drogowe może właśnie powodować konflikty. Ale cała sytuacja ma drugie dno. Jeszcze niedawno skręcając w ulicę Wybickiego można było zająć jeden z dwóch pasów: skręcający w lewo zajmowali lewy, a skręcający w prawo – prawy.
Obecnie postawiono tam szykanę wymuszającą wjechanie na jedyny pozostały pas. Oczywiście dla bezpieczeństwa pieszych. Czyli zmieniono istotnie „dynamikę interakcji” na tym skrzyżowaniu, nie ruszając nic w oznakowaniu. Ktoś tu słabo pomyślał, albo raczej uznał „zrobimy coś dla pieszych, reszta sobie poradzi”.
Moja delikatna sugestia obejmowałaby powtórzenie poziomych trójkątów na jezdni przed samym wjazdem na pas – tam, gdzie stoi Tesla w jedenastej sekundzie filmu. To nic by nie zmieniło z punktu widzenia prawa (bo znaki poziome bez pionowych nic nie znaczą), ale sprawiłoby, że kierowcy skręcający w lewo uważaliby bardziej, a już na pewno nie konstruowaliby w swojej głowie scenariusza „tamten z prawej ma trójkąt, czyli ja mam pierwszeństwo”.
