Prokuratura Krajowa postawiła byłym szefom ABW i SKW Piotrowi Pogonowskiemu oraz Maciejowi Materce zarzuty dotyczące wykorzystania systemu szpiegującego Pegasus. – Służby muszą być maksymalnie skuteczne, ale nie mogą wykraczać poza mandat, który otrzymały od ustawodawcy – komentuje w rozmowie z portalem Zero.pl były szef Agencji Wywiadu Grzegorz Małecki.

- Piotr Pogonowski i Maciej Materka stawili się w środę w Prokuraturze Krajowej, gdzie podczas przesłuchania usłyszeli zarzuty niedopełnienia obowiązków służbowych w sprawie wykorzystania Pegasusa.
- Zarówno były szef ABW, jak i były szef SKW nie przyznają się do zarzutów. Wydali też oświadczenia, w których oceniają działania śledczych.
- W rozmowie z portalem Zero.pl do sprawy odniósł się płk. Grzegorz Małecki. Były szef Agencji Wywiadu nie feruje wyroków i zwraca uwagę na niedostosowane do realiów przepisy dot. kontroli operacyjnej.
Zarzuty dla byłych szefów ABW i SKW
W środę prokuratorzy z zespołu śledczego Prokuratury Krajowej przesłuchali byłego szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego Piotra Pogonowskiego oraz byłego szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego Macieja Materkę w związku ze śledztwem dotyczącym wykorzystania przez służby specjalne systemu szpiegowskiego Pegasus.
Byli szefowie ABW i SKW są podejrzani o niedopełnienie obowiązków służbowych. Według prokuratury Piotr Pogonowski miał złamać prawo poprzez dopuszczenie i wykorzystanie do działań operacyjnych Pegasusa, mimo to, iż miał wiedzę, że działania operacyjne mogą zostać zdekonspirowane.
Według PK system nie posiadał też wymaganej prawnej akredytacji bezpieczeństwa teleinformatycznego oraz nie był zweryfikowany, jeśli chodzi o bezpieczeństwo przetwarzania w nim informacji niejawnych o najwyższych klauzulach poufności.
Według śledczych Maciej Materka zezwolił na wykorzystanie Pegasusa do prowadzenia przez podległą mu służbę kontroli operacyjnej, mimo iż system nie posiadał prawnej akredytacji bezpieczeństwa teleinformatycznego. Ponadto wina Materki miała polegać na tym, że nie doprowadził do ustalenia, czy Pegasus zapewnia bezpieczeństwo przetwarzania w nim informacji niejawnych.
Zarówno Piotr Pogonowski, jak i Maciej Materka, nie przyznali się do zarzutów oraz skorzystali z prawa do odmowy składania zeznań. Wystosowali też oświadczenia, w których oceniają postępowanie prokuratury.
Grzegorz Małecki: Problem Pegasusa jest wielowymiarowy
W rozmowie z portalem Zero.pl działania śledczych i sprawę wykorzystania przez służby specjalne Pegasusa skomentował były szef Agencji Wywiadu pułkownik Grzegorz Małecki.
Pytany o zarzuty prokuratorskie dla byłych szefów ABW i SKW stwierdził, że dopiero okaże się, czy te osoby podejmowały decyzje ze świadomością nieprawidłowości, o których mówi prokuratura.
– Nie mam wiedzy na ten temat i raczej bym był ostrożny w ferowaniu tego rodzaju sformułowań, że była to świadoma decyzja, by narażać bezpieczeństwo operacji. Nie podejrzewam, że tak było, ale poczekamy, jakie dowody przedstawią śledczy – mówi Małecki.
W jego ocenie problem Pegasusa jest wielowymiarowy i należy na poszczególne jego aspekty patrzeć z różnych perspektyw, „bo w zależności jaką przyjmiemy w stosunku do konkretnego aspektu sprawy, taka będzie ocena działalności tych osób”.
Zwraca przy tym uwagę, iż „musimy mieć świadomość tego, że zdania co do podstaw w ogóle nabycia tego urządzenia, tego instrumentu kontroli operacyjnej i jego wprowadzenia do użytku, są podzielone również wśród prawników”. Przypomina, że całkiem niedawno zapadały wyroki sądowe dość sprzeczne co do tego, czy można było Pegasusa stosować.
– To nie jest rzecz jednoznaczna i oczywista dla wszystkich, jeśli chodzi o legalność zastosowania tego narzędzia. Z kwestią tą borykają się także inne kraje europejskie, jak np. Hiszpania, gdzie za stosowanie Pegasusa przed sądem stanęła była dyrektor wywiadu narodowego CNI – komentuje ekspert.
Grzegorz Małecki stwierdził, że osobną kwestią pozostaje stosowanie tego systemu wobec konkretnych osób. Mówi, że wątpliwości istnieją w stosunku do służb, które wnioskowały o użycie Pegasusa do sądów, wprowadzając przy tym sędziów w błąd.
– Druga rzecz, budząca najwięcej wątpliwości i oburzenia, to stosowanie takiego narzędzia inwazyjnego, ofensywnego i agresywnego przewidzianego do użycia wobec najpoważniejszych przestępstw, w stosunku do osób uznawanych przez ówczesną władzę za swoich przeciwników politycznych bądź przeciwników poszczególnych polityków – ocenia.
Ale osobną kwestią – kontynuuje – jest spór dot. stosowania tego narzędzia jako narzędzia kontroli operacyjnej. – Ja stoję na stanowisku, że obowiązujący obecnie porządek prawny, który się nie zmienił w tym zakresie od tamtej pory, nie przewidywał stosowania tego rodzaju narzędzia – podkreśla.
Zapytaliśmy też byłego szefa Agencji Wywiadu o zeznania byłych szefów specsłużb przed sejmową komisją ds. Pegasusa; mówili oni, że zrobiliby wszystko, by w podległych im służbach były najlepsze systemy szpiegujące.
– Uważam, że stwierdzenie, że ktoś zrobi wszystko, by użyć jak najlepszy sprzęt, jest dość karkołomne, bo należy zrobić rzeczywiście wszystko, ale na co pozwala prawo. W moim przekonaniu mieliśmy do czynienia z pewną interpretacją obowiązującego prawa na temat kontroli operacyjnej, która w moim przekonaniu jest niezasadna – mówi.
Wskazuje, że twórcy przepisów o kontroli operacyjnej skonstruowali je w sposób, który nie daje podstaw do swobodnego wprowadzania wszelkich pojawiających się nowoczesnych technologii inwigilacyjnych do istniejącego katalogu technik kontroli operacyjnej.
– Te nowoczesne, tak jak Pegasus, znacząco odbiegają jeśli chodzi o ich inwazyjność, a więc zakres ingerencji w prawa obywatelskie oraz rodzaj pozyskiwanych danych. Przepisy, które obowiązywały i obowiązują nadal, sprowadzają się do tego, by dać prawo służbom do stosowania środków techniki operacyjnej, które pozwalają monitorować, zapisywać i pozyskiwać treść komunikacji, a nawet zawartość dysku, ale nie na złamanie zabezpieczeń umożliwiających poznanie zawartości urządzenia końcowego – komentuje Małecki.
Niemniej ocenia, iż nie jest to rzecz jednoznaczna, bo być może argumenty i racje, które stawiali szefowie służb w tamtych czasach, zostaną uznane przez sąd za przekonywujące.
Nieaktualne przepisy
– Ja stoję na stanowisku, bazując na praktykach stosowanych w innych krajach, takich jak Wielka Brytania, które swoje przepisy względem stosowania kontroli operacyjnej na bieżąco aktualizują, dostosowując zapisy systemowe do rzeczywistości technologicznej, z jaką mamy dziś do czynienia. Służby muszą być maksymalnie skuteczne, ale nie mogą wykraczać poza mandat, które otrzymały od ustawodawcy. Twierdzenie, że kierując się wyższą racją i dla dobra państwa, zrobiliśmy coś, na co nam nie pozwalały przepisy, nie przekonuje mnie i uważam to za błędną postawę, której ja bym nie stosował – zaznacza.
Podkreśla przy tym, że decyzja o wyposażenie polskich służb specjalnych w technologię stosowaną w Pegasusie była wówczas podobniej jak i dzisiaj „słuszna i celowa”.
– Nie byłoby dzisiaj problemu, gdyby ówczesne władze dostosowały regulacje prawne do jej stosowania oraz ustanowiły odrębne, stosowne narzędzia do efektywnego nadzoru i kontroli nad stosowaniem takich wysokospecjalistycznych i zawansowanych narzędzi inwigilacyjnych – mówi.
Tymczasem – kontynuuje – „nie zachowano należytej pryncypialności i niezbędnej roztropności, lekceważąc dobre praktyki i wymogi efektywnego demokratycznego nadzoru nad służbami specjalnymi”.
– Dlatego też dziwi mnie fakt, że obecne władze nie podjęły żadnych prac zmierzających do uzupełnienia tej luki i wdrożenia rozwiązań pozwalających na legalne i efektywne stosowanie narzędzi, które w dzisiejszych czasach są absolutną koniecznością w działalności służb specjalnych. Trudno mi sobie wyobrazić, że ich nie stosują – mówi Zero.pl Grzegorz Małecki.
