Krzysztof Stanowski odpowiedział na zarzuty Romana Giertycha, który oskarżał założyciela Kanału Zero o współpracę z Zondacrypto. „On wie, że kłamie, ale liczy na to, że wy tego nie wiecie” – stwierdził „Stano”. Opisał też historię tego, jak giełda kryptowalut chciała rozpocząć współpracę z Kanałem Zero oraz dlaczego do niej nie doszło.

- Krzysztof Stanowski poinformował, że kilkakrotnie miał oferty od Zondacrypto w sprawie reklamowania się w Kanale Zero.
- Zarzut o rzekomą współpracę z giełdą kryptowalut postawił Stanowskiemu Roman Giertych.
- „Cały czas to zrzucaliśmy, bo im bardziej się w to wgłębialiśmy, tym bardziej czuliśmy podskórnie, że może tam się coś wylać” – napisał Stanowski na portalu X.
Krzysztof Stanowski we wpisie na portalu X poinformował, że najpierw dostał ofertę reklamowania Zondacrypto, a potem giełda chciała pokazać się na Kanale Zero.
„Najpierw jakieś 1,5 roku temu była propozycja, żebym był twarzą/ambasadorem tej marki, duża kasa leżała na stole, ale na szczęście (tak dzisiaj trzeba to powiedzieć) dość szybko okazało się, że wchodzi to w kolizję z innym kontraktem (wyłączność branżowa) i że nie mogę tego wziąć. Spadło więc od razu” – napisał Stanowski.
Dodał też, że giełda dalej chciała z nim współpracować. „Później mieliśmy powracające co kilka miesięcy propozycje reklamowania się przez Zondę w Kanale Zero. Cały czas to zrzucaliśmy, bo im bardziej się w to wgłębialiśmy, tym bardziej czuliśmy podskórnie, że może tam się coś wylać” – napisał Stanowski na X.
Stanowski o Giertychu: „Mamy do czynienia z notorycznym kłamcą”
Później, po pierwszych pogłoskach dotyczących śledztw w sprawie Zondacrypto, temat współpracy wrócił. Służby początkowo nie doszukały się nieprawidłowości w działalności firmy. Gdy jednak ukazał się tekst Karoliny Wysoty i Szymona Jadczaka w Wirtualnej Polsce, temat współpracy Zondacrypto z Kanałem Zero ostatecznie upadł. „Opatrzność nad nami czuwała”– podsumował Stanowski.
Stanowski zaznaczył jednocześnie, że Roman Giertych wielokrotnie kłamał i dalej kłamie w jego sprawie.
„Słuchajcie, bywa zabawnie, ale jednak trzeba pamiętać, że mamy do czynienia z notorycznym kłamcą, w dodatku – co tu kryć – niepełnosprytnym. No i takim, który – jako że dostaje ciągle ode mnie tzw. ratio – tym razem wrzucił kłamliwego tweeta w taki sposób, abym nie mógł mu pod nim odpowiedzieć. (…) On wie, że kłamie, ale liczy na to, że wy tego nie wiecie. Utrzymywany przez nas wszystkich poseł zamiast zająć się tym, za co mu płacimy, zajmuje się kłamaniem na temat nielubianego dziennikarza” – zaznaczył Stanowski.
Afery z udziałem Giertycha. „Foka”, frankowicze i pieniądze za opóźnianie procesów
Stanowski przypomniał na koniec o aferach z udziałem posła Koalicji Obywatelskiej. Jak podała Wirtualna Polska, kancelaria Giertycha miała zarobić 8,7 mln zł brutto od Getin Noble Banku Leszka Czarneckiego za obsługę prawną obejmującą m.in. sprawy przeciwko frankowiczom. Chodzić miało o opóźnianie procesów sądowych osób, które miały kredyty we obcej walucie w Getin Noble Banku. W tym procederze udział miał brać również Sebastian J. pseudonim „Foka”, bliski współpracownik Giertycha.
„Problem z nim (Giertychem – red.) jest taki, że gdyby zaczął próbować wykonywać tę robotę, za jaką mu płacimy, byłoby to pewnie jeszcze gorsze dla kraju. Z dwojga złego, mogę wziąć na siebie ten ciężar i skupić na sobie uwagę niepełnosprytnego posła, może dzięki temu nie zepsuje niczego na bardziej odpowiedzialnym, państwowym odcinku. (...) Jednocześnie polecam materiał Kanału Zero autorstwa Grzegorza Sroczyńskiego o Giertychu szerzącym ruską propagandę” – podsumował Stanowski.