Reklama
Reklama

Reklama

To dlatego niedźwiedź zaatakował kobietę. Służby podały szczegóły zdarzenia

Reklama

Służby podały jedną z możliwych przyczyn ataku niedźwiedzia na 58-letnią kobietę, do którego doszło w okolicy miejscowości Płonna na Podkarpaciu. „Panowały wietrzne warunki, co mogło osłabić zmysły węchu i słuchu u niedźwiedzia” – poinformowała w komunikacie Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska.

Niedźwiedź brunatny w Bieszczadach
(fot. Shutterstock / Shutterstock)
  • 58-letnia kobieta została zaatakowana przez niedźwiedzia w lesie w okolicy miejscowości Płonna w powiecie sanockim. Do tragedii doszło w czwartek w godzinach przedpołudniowych.
  • Kobieta szła w lesie z synem, po czym się rozdzielili. 58-latka zdołała jeszcze poinformować mężczyznę o niedźwiedziu, po czym kontakt się urwał.
  • Służby poinformowały, że w tym miejscu rzadko dochodzi do ataków niedźwiedzi na ludzi.

Reklama

Do tragicznego zdarzenia doszło około 1,5 km w głąb lasu i blisko 2,5 km od najbliższych zabudowań niedaleko miejscowości Płonna. Jak poinformowała Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska, atak nastąpił na rzadko uczęszczanym przez ludzi, górzystym terenie. W tym obszarze bardzo często występują niedźwiedzie.

Z informacji przekazanych przez prokuraturę wynika, że 58-letnia kobieta niedaleko miejsca zdarzenia rozdzieliła się z synem, a potem zadzwoniła do niego, informując o niedźwiedziu. Po tym kontakt się urwał. 

RDOŚ przekazała w ostatnim komunikacie, że do zachowania niedźwiedzia mogły przyczynić się warunki atmosferyczne. „W dniu zdarzenia panowały wietrzne warunki, co mogło osłabić zmysły węchu i słuchu u niedźwiedzia. Sprzyja to powstaniu sytuacji zaskoczenia zwierzęcia bliską obecnością człowieka” – poinformowała dyrekcja.


Reklama


Reklama

Prokuratura bada okoliczności śmierci 58-letniej kobiety

Przedstawiciele dyrekcji zaznaczyli jednocześnie, że w miejscu śmierci kobiety często występują niedźwiedzie, ale rzadko, bo około raz na rok, dochodzi do ataków na ludzi. Najczęściej takie spotkania kończą się ranami od ugryzień i siniakami.

RDOŚ przekazał również, że gmina Bukowsko nie występowała dotychczas o zezwolenie na płoszenie niedźwiedzi ani na ich odstrzał. Po przeprowadzeniu wizji lokalnej na miejscu wypadku odbyło się spotkanie Głównego Konserwatora Przyrody oraz Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska. Jak podały media, w analizie tragicznego wypadku uczestniczyli także przedstawiciele resortu klimatu oraz eksperci od dużych drapieżników z parków narodowych: Tatrzańskiego i Magurskiego. 

Okoliczności śmierci 58-letniej mieszkanki powiatu sanockiego wyjaśnia Prokuratura Rejonowa w Sanoku. Wypadek rozpoczął też dyskusję na temat populacji niedźwiedzi na Podkarpaciu. Jak podały media, leśnicy szacują ją na około 300 osobników.


Reklama


Reklama

Odpowiedzią na rosnące ryzyko ataków jest uruchomiony w marcu br. program ochrony niedźwiedzia brunatnego, na który przeznaczono ponad 16 mln zł. Skupia się on na ochronie siedlisk, monitoringu populacji oraz minimalizacji konfliktów człowiek-niedźwiedź. 

Złe wieści z głębin Atlantyku. Naukowcy ostrzegają przed skutkami dla Europy


Reklama