Reklama

Stanowski o ataku na Kanał Zero: Miało nas spotkać to, co innych już spotkało

Reklama
TYLKO NA

W poniedziałek po południu Fundacja Otwarty Dialog ogłosiła rozpoczęcie akcji wymierzonej w Kanał Zero i jego reklamodawców. Tego samego dnia wieczorem Krzysztof Stanowski opublikował fragment wewnętrznego dokumentu fundacji. Napisał o nim wprost: zlecenie. Teraz zabrał głos. – To, co miało nas spotkać w przyszłości, spotykało już innych – mówi w opublikowanym w środę nagraniu.

artykul_glowne-foto
Krzysztof Stanowski o próbie zniszczenia Kanału Zero (fot. Kanał Zero )
  • Fundacja Otwarty Dialog ogłosiła akcję wymierzoną w Kanał Zero i jego sponsorów. W sieci opublikowano „zlecenie” z planem, budżetem i podziałem ról.
  • Projekt zakłada „ekspozycję” Kanału Zero i Zero.pl jako narzędzi rosyjskiej propagandy. Celem ma być też zniechęcenie reklamodawców i utrwalenie negatywnej percepcji w opinii publicznej.
  • Budżet działań wyceniono na 35 tys. zł. 20 tys. zł ma pokryć główne działania, 5 tys. zł wersje językowe raportu, a 10 tys. zł pozew. Rozliczenia miały przechodzić przez belgijską spółkę KL Solutions SRL.

Reklama

– Wiem, że mówiłem o tym kilka razy, że będą nas atakować, że będą próbowali nas zniszczyć, ale dzisiaj po raz pierwszy mamy to na papierze, czarno na białym. Po raz pierwszy wypłynął dokument z rozpisanym planem zniszczenia Kanału Zero, z rozpisanymi rolami, z budżetem, z płatnikiem. Dotarliśmy do zlecenia, jakie zostało na nas wystawione – mówi Krzysztof Stanowski.

I dodaje: – Jest to historia ważna, bo to jest historia nie tylko o nas, ale o tym, jak ustawia się cały rynek medialny w Polsce. To, co miało nas spotkać w przeszłości, spotykało już innych. A historia jest jeszcze ciekawsza, biorąc pod uwagę, kto za organizacją tego ataku na nas się zabrał. Bo to jest sprawa dotycząca mediów, ale także polityki i bezpieczeństwa kraju. Bo skoro Fundacja Otwarty Dialog prześwietla nas, to w porządku. Zróbmy challenge.

Akcja wymierzona w Kanał Zero i Zero.pl. Fundacja Otwarty Dialog pokazuje dokument

Kiedy Otwarty Dialog rozpoczął swoje działania, Stanowski opublikował fragment wewnętrznego dokumentu fundacji zawierającego dokładny plan projektu wymierzonego w Kanał Zero i jego sponsorów. „Jutro pokażę wam dokument, jaki trafił do mnie w zeszłym tygodniu. Scenariusz zaczął być dzisiaj realizowany” – napisał.


Reklama

Całości dokumentu nie zdążył opublikować. Zrobiła to samodzielnie fundacja. Jak komentuje Stanowski, „żeby rozbroić bombę”. – Bartosz Kramek z Fundacji Otwarty Dialog wprost napisał, że opublikował dokument w odpowiedzi, ponieważ jakimś cudem trafił on w moje ręce. Jeszcze nie wiecie, ile rzeczy jakimś cudem trafiło w moje ręce, towarzysze – komentuje założyciel Kanału Zero.


Reklama

Pierwszym opisanym w projekcie celem jest „ekspozycja Kanału Zero, Zero.pl i K. Stanowskiego jako środków służących rosyjskiej propagandzie w pogoni za zyskiem oraz utrwalenie takiej percepcji w świadomości opinii publicznej”. – Kto tak pisze? Ekspozycja. To chyba jest jakiś język służb, co? – pyta Stanowski.

– Proszę zauważyć, że nawet Zero.pl zostało wyznaczone jako cel, mimo że ten portal ruszył dopiero kilkanaście dni temu i publikowano tam treści wyłącznie proukraińskie. Na pewno nie prorosyjskie – zaznacza.

Kolejnymi dwoma celami są „zniechęcenie reklamodawców do dalszej współpracy z Zero.pl i Kanałem Zero” oraz „podniesienie świadomości społecznej odnośnie rosyjskiej propagandy i dezinformacji”.


Reklama

– Wyznaczono plan. Ekspozycja jako ośrodka służącego rosyjskiej propagandzie i utrwalenie takiej percepcji w świadomości opinii publicznej. Zniechęcenie reklamodawców. Niebywałe – mówi Stanowski.


Reklama

Stanowski odpiera zarzuty fundacji Otwarty Dialog

Jedną z form działania wyznaczonych w projekcie jest opracowanie raportu „Zero.ru: Jak Kanał Zero i Zero.pl uwierzytelniają rosyjską propagandę w Polsce”. Wśród przykładów fundacja wymienia m.in. serię reportaży z Rosji Marii Wiernikowskiej, wokół których już wcześniej zrobiło się głośno w mediach. – Ale wszystkie odcinki, głąby, oglądaliście? – pyta Stanowski, dodając: – Jak to jest rosyjska propaganda, to chyba nie oglądaliście. 

Kolejnymi rzekomymi prorosyjskimi działaniami jest wywiad z Braćmi Kamratami i publikacja mapy Ukrainy bez Krymu. – No tak, rzeczywiście. Przez moment, przez ułamek sekundy, bo nawet nie przez sekundę, była taka oddalona mapa, bo potem poszło zbliżenie na przesmyk Suwalski. I w rogu tej oddalonej mapy przez moment, przez ułamek sekundy dało się zauważyć zaznaczony źle Krym, co szybko naprawiliśmy.(…) Różne media robiły błędy w mapach. Nie wszystkie tak szybko, jak my je naprawiały – zauważa Stanowski.

O zarzutach dotyczących niezrealizowanego wywiadu z Leszkiem Sykulskim mówi: – To nie miał być wywiad. Nie było takiej zapowiedzi. To miała być debata Bartosiak kontra Sykulski. I ogłosiliśmy, dlaczego jej nie będzie. Że nie chcemy takiemu człowiekowi jak Sykulski dawać głosu nawet na moment. Mieliśmy plan, żeby Bartosiak go rozwalcował przed kamerami, ale uznaliśmy, że nie będziemy nawet na moment dawać mikrofonu Sykulskiemu. A wy to w ten sposób przekręcacie, to jest niebywałe.


Reklama

Fundacja chciała współpracować z dziennikarzami. Stanowski: Biedny Boczek nie zdążył się odciąć

Kolejną formą działania, jaką wymienia Otwarty Dialog, jest „nawiązanie współpracy z dziennikarzami niechętnymi K. Stanowskiemu i jego ośrodkom medialnym, m.in.: D. Wysocką-Schnepf (TVP), W. Czuchnowskim (Gazeta Wyborcza), K. Boczkiem (Press, OKO.press)”. W dokumencie wśród potencjalnych współprac wymieniana jest także ta z zarządzanym przez dziennikarza Piotra Kaszuwarę serwisem PostPravda.info.


Reklama

– Kilka dni potem, gdy dokument wpadł w moje ręce, odezwał się do mnie dziennikarz Press oraz Oko Press, Krzysztof Boczek. Ten, który został wskazany do rozpoczęcia akcji w tym zleceniu na Kanał Zero. A więc ruszyło, pomyślałem – opowiada Stanowski.

Boczek zadał mu takie pytania, jakie „miał zadać według nakreślonego schematu”. – Odpisałem mu:  Szanowny panie redaktorze, to, że akurat te pytania padną i że akurat pan je zada, to wiedziałem jeszcze, zanim pan o tym wiedział. Mam tylko nadzieję, że dopuścili pana do działki, bo wprawdzie budżet na całość akcji skromny, 35 tys. zł, ale jednak głupio by było, gdyby się okazało, że pan jeden zostanie jednym z bohaterów mojego filmu za frajer. Jeszcze dopisałem: pozdrawiam. W sumie nie wiem dlaczego, z przyzwyczajenia chyba, bo tak naprawdę nie pozdrawiam cię, Boczek  – mówi założyciel Kanału Zero. Fragment tej wiadomości już wcześniej przewijał się w mediach społecznościowych.

I dodaje: – Czuchnowski się odciął, Kaszuwara się odciął, tylko biedny Boczek nie zdążył i się wyrwał przed szereg. No i teraz wszyscy się z niego śmieją. No i nierozwiązane pozostaje pytanie, czy on tak w ramach misji za frajer, czy jednak nie za frajer.


Reklama

– Boczek to jest gość, który napisał, że polscy strażnicy graniczni przerzucali nad drutem kolczastym Kongijkę w ciąży, która potem poroniła. Te wszystkie historie odczłowieczające polskich funkcjonariuszy to między innymi on. Innym razem wrzucił zdjęcie, jak polskie służby przepędzają Kurdów przez rzekę z powrotem na Białoruś. Tylko ludzie zwrócili mu uwagę, że słupek widoczny na zdjęciu to słupek litewski. I on teraz wymierzył swoje przenikliwe spojrzenie w kierunku Kanału Zero. Ale żeście ekipę zmontowali – komentuje.


Reklama

Otwarty Dialog zamierzał uderzyć w sponsorów Kanału Zero

Opublikowany projekt zawierał także założenia dotyczące kontaktów ze sponsorami. – Mamy tu dowód, czarno na białym, że uknuto płatny spisek, mający na celu ekonomiczne zduszenie niezależnego medium. Chciano sprawić, by sponsorzy poczuli się zmęczeni współpracą z nami, albo nawet obrzydzeni tą współpracą – mówi wprost Stanowski.

– Zobaczcie na Republikę. Bez względu na to, kto, jakie ma o nich zdanie, jednego nie można im odmówić. Mają fantastyczną grupę docelową pod reklamy telewizyjne (…), ale są ekonomicznie duszeni. Były całe akcje, żeby się u nich nie reklamować. Jak się reklamowałeś, to dostawałeś łomot. Łomot medialny. (…) I co jakiś czas podobne próby są podejmowane wobec nas – tłumaczy.

I dodaje: – Może to nawet jest skuteczne. Bo o ile wiem, że nasi sponsorzy od nas nie odchodzą, to nie wiem, ilu potencjalnych sponsorów do nas nie przychodzi, bo chcą mieć święty spokój.


Reklama

– Całe szczęście, że po drugiej stronie jest „Gang Olsena”. Ogłosili z dumą, że napisali do firmy Lipton. Nawet nie potrafili przepisać listy sponsorów, którą publikujemy na koniec każdego filmu. Liptona tam nie ma. Nigdy nie współpracowaliśmy z Liptonem – zauważa Stanowski.


Reklama

Cały projekt fundacji wyceniono na 35 tys. zł, z czego 20 tys. zł miało być przeznaczone na „rozpoczęcie i przeprowadzenie zasadniczej części ww. działań”, 5 tys. zł na „opracowanie anglo- i ukraińskojęzycznej wersji raport”, a ostatnie 10 tys. zł na „pozew”. Rozliczenia miały przechodzić przez belgijską spółkę doradczą KL Solutions SRL.

– Co ja wam zrobiłem, że tak mnie nie szanujecie? 35 tys. zł. Taki budżet na akcję mającą na celu zniszczenie Kanału Zero? To kasa na wycieczkę? Czy faktycznie chcecie się za tyle pieniędzy naparzać? Dorzućcie chociaż z dwa zera. 3,5 mln zł niech będzie, żeby to poważniej wyglądało, żeby były jakieś emocje – żartuje Stanowski.

Stanowski o władzach Otwartego Dialogu. Mówi: Sprawdzam

Prezesem fundacji Otwarty Dialog jest Ludmiła Kozłowska, wiceprezesem – Marcin Mycielski. W skład rady wchodzą także: Bartosz Kramek, Andrzej Wielowieyski i Michał Boni. – W tym momencie uznam dwie ostatnie osoby za najmniej interesujące. Wielowieyski jest aktualnie znany z tego, że jest ojcem Dominiki Wielowieyskiej, dziennikarki "Gazety Wyborczej", a Michał Boni z tego, że Janusz Korwin-Mikke spoliczkował go za wypieranie się bycia tajnym współpracownikiem SB – komentuje Stanowski.


Reklama

O Kozłowskiej głośno było już w 2018 r., kiedy Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego uznała, że stanowi ona zagrożenie dla bezpieczeństwa i została wydalona z terytorium Unii Europejskiej. – Miała zakaz wstępu do Unii Europejskiej. Oznaczono ją najwyższym alertem i gdy tylko wysiadła z samolotu w Brukseli, została zatrzymana i deportowana – relacjonuje założyciel Kanału Zero.


Reklama

Kramek, mąż Kozłowskiej, został za to zatrzymany przez ABW w 2021 r. w związku z podejrzeniem o poświadczenie nieprawdy i pranie brudnych pieniędzy. – Kramek zasłynął tym, że został zatrzymany na polsko-białoruskiej granicy na niszczeniu zasieków, tak aby migranci z putinowskiej operacji Śluza mieli łatwiejsze wejście do Polski – tłumaczy Stanowski.

– 2024 r. był wyjątkowo szczęśliwy rok dla tej pary. Zmiana władzy była jak wygrana w totolotka. To w 2024 r., a więc dość krótko po wyborach sąd uznał, że nie ma dowodów i rzeczywiście Kozłowska komuś zagraża i decyzje cofnięto. I mogła znowu przyjeżdżać. I także w 2024 r. umorzono postępowanie przeciwko Kramkowi – zauważa. – I teraz ktoś z tego grona chce nam zarzucać prorosyjską działalność? – pyta.

O wiceprezesie fundacji Stanowski mówi: – Marcin Mycielski, też niezły ananas.


Reklama

– Mówiono, że zarządzałeś „Sokiem z buraka”. Największym szambem w polskim internecie. Nie muszę głęboko grzebać, by wiedzieć, z kim mam do czynienia. Co ciekawe, Mycielski bawił się w politykę, był szefem sztabu wyborczego Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Trochę nieudolnym, bo musieli wtedy podmienić kandydata na prezydenta, bo pani Kidawa-Błońska tam spadła na 14 proc., czyli w ogóle na dno, biorąc pod uwagę te standardy Platformy Obywatelskiej – przypomina.


Reklama

Jak zauważa Stanowski, Kidawa-Błońska podpisała się pod decyzją Senatu o przyznaniu środków dla Otwartego Dialogu. – Takie zrządzenie losu – komentuje.

Pora więc sprawdzić, skąd się wziął Otwarty Dialog, z kim współpracuje, skąd ma kasę, jak często pani Ludmiła mija się z prawdą. Moim zdaniem to będzie jedna z najciekawszych historii tego roku – zapowiada założyciel Kanału Zero.


Reklama