Reklama
Reklama
Reklama

„Często wynika to z protokołu”. Przydacz tłumaczy przyznanie orderu Zełenskiemu

Głowy państwa wzajemnie nadają sobie odznaczenia. Często wynika to z protokołu. Dzieje się to już od dawna, od czasów królewskich. Andrzej Duda otrzymał odznaczenie ukraińskie, zrewanżował się podobnym orderem – mówił Marcin Przydacz, szef Biura Polityki Międzynarodowej Prezydenta RP, zapytany w Porannych Rozmowach Zero o przyznanie Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego.

Marcin Przydacz w Kanale Zero.
Marcin Przydacz w Kanale Zero. (fot. Kanał Zero)
  • Marcin Przydacz w Porannych Rozmowach Zero stwierdził, że w momencie przyznawania prezydentowi Zełenskiemu odznaczenia „emocja wokół Ukrainy była zupełnie inna”.
  • Wtedy, w 2023 roku, to był drugi rok wojny. Ukraina została napadnięta przez Rosję. Dziś ten kraj w ramach polityki historycznej postępuje zupełnie, zupełnie inaczej – mówił w Porannych Rozmowach Zero.
  • Marcin Przydacz stwierdził też, że odebranie Orderu Orła Białego prezydentowi Ukrainy to „sygnał niezadowolenia z jego decyzji na poziomie symbolicznym”. 

Czy nasze córki będą musiały bronić granic Polski? Rachunek na przyszłość

Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej na początku rozmowy został zapytany o to, dlaczego Karol Nawrocki chce odebrać order Wołodymyrowi Zełenskiemu.

– Wysyłamy konkretny sygnał niezadowolenia z decyzji prezydenta na poziomie symbolicznym. W polityce zagranicznej to czasem ma znaczenie. Taki symbol został wybrany jako pierwszy. Polska postrzega inaczej na przestrzeni lat politykę historyczną Ukrainy – powiedział gość Porannych Rozmów Zero.

Reklama
Reklama

– Może nie powinniśmy dawać orderu prezydentowi Zełenskiemu w 2023 r.? – odparł Robert Mazurek.

– Proszę pamiętać, że to był drugi rok wojny. Ukraina napadnięta przez Rosję, wtedy nastawienie do tego kraju było inne. W polityce bezpieczeństwa działo się wówczas bardzo wiele rzeczy. Ukraina, także dzięki pomocy Polski, ostała się w wojnie z Rosją – odpowiedział Marcin Przydacz i dodał: – W tematyce historycznej były powody sądzić, że po pozytywnych decyzjach (wobec Ukrainy – red.) dojdzie do zmiany. Choćby sprawa lwów na Cmentarzu Łyczakowskim – stwierdził prezydencki minister.

– Coś, czego nie można było zrobić przez 20 lat, Ukraińcy zrobili, bo wyrazili taką wolę – dodał Robert Mazurek.

Cmentarz Łyczakowski to miejsce spoczynku Polaków poległych w walkach w latach 1918–1920. Przed Pomnikiem Chwały na tej nekropolii stały dwa kamienne posągi lwów, które w latach 70. XX wieku zdewastowały i wywiozły władze sowieckie. Dzięki staraniom polskich organizacji i konserwatorów lwy powróciły na swoje pierwotne miejsce w grudniu 2015 roku, ale lokalne władze ukraińskie uznały je za symbol dawnej polskiej okupacji Lwowa i zasłoniły. 20 maja 2022 roku mer Lwowa, Andrij Sadowy, nakazał oficjalne odsłonięcie lwów jako gest wdzięczności i solidarności wobec Polski.

Reklama
Reklama

„Przyznawanie orderów nie zawsze wynika z wielkich zasług”

Prezydencki minister wyjaśnił też, dlaczego Wołodymyr Zełenski otrzymał w 2023 r. Order Orła Białego. Gdy przyznawano to odznaczenie, Marcin Przydacz pełnił funkcję Sekretarza Stanu oraz Szefa Biura Polityki Międzynarodowej w Kancelarii Prezydenta Andrzeja Dudy.

Jak stwierdził, przyznawanie odznaczeń często wynika z dyplomatycznych procedur. – Głowy państwa wzajemnie nadają sobie odznaczenia. W ramach wzajemności, często wynika to z protokołu, nie zawsze z wielkich zasług. Już od dawna, od czasów królewskich, takie wymiany się dzieją. Prezydent Andrzej Duda otrzymał odznaczenie ukraińskie, zrewanżował się podobnym orderem – tłumaczył.

Podał też wyjaśnienie takiej decyzji prezydenta Dudy.

Reklama
Reklama

– Wtedy, w 2023 roku, emocja wokół Ukrainy i prezydenta Zełenskiego była zupełnie inna. Innej Ukrainy sobie życzyliśmy, inaczej ona wyglądała w oczach większości Polaków. Dziś ta Ukraina w ramach polityki historycznej postępuje zupełnie, zupełnie inaczej, choć nie we wszystkim. Po grudniowej rozmowie prezydenta Zełenskiego i Karola Nawrockiego w Warszawie odblokowano część procesów ekshumacji – wyjaśnił szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej.

„Odwołanie ekshumacji byłoby ogromnym tąpnięciem w relacjach”

Prowadzący rozmowę Robert Mazurek kontynuował wątek ekshumacji polskich ofiar pochowanych w masowych grobach na Ukrainie. Mowa o Hucie Pieniackiej, nieistniejącej już wsi na Ukrainie, w której, w trakcie II wojny światowej, miał miejsce mord na ludności cywilnej. Według śledztwa IPN, ukraińscy żołnierze pod niemieckim dowództwem, wraz z okolicznym oddziałem UPA i oddziałem paramilitarnym, w brutalny sposób zabili ok. 850 cywili.

– Przed nami ekshumacje w Hucie Pieniackiej. Czy nagle Ukraińcy uznają, że nie mogą zagwarantować bezpieczeństwa? – dowiadywał się Robert Mazurek.

Reklama
Reklama

– Mam przekonanie, że te ustalenia na poziomie prezydentów, rządów, pozostaną w mocy. Odwołanie realizowanych prac poszukiwawczych i ekshumacyjnych byłoby ogromnym tąpnięciem w relacjach. Ukraińcy nie powinni sobie na to pozwalać – odpowiedział Przydacz.

Źródło: Zero.pl
Reklama
Reklama