Reklama
Reklama

Reklama

Polska poderwała myśliwce. Rosja uderzyła w Ukrainę pociskami i dronami

Reklama

W związku ze zmasowanym atakiem rakietowym Rosji na Ukrainę, polskie Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych w środę wieczorem uruchomiło nadzwyczajne procedury bezpieczeństwa. W powietrze wysłano dyżurne pary myśliwców, a operacje na dwóch cywilnych lotniskach zostały zawieszone.

Fairford,,Uk,-,July,19,,2025:,View,Of,The,F16
Widok zespołu demonstracyjnego F16 z Polskich Sił Powietrznych podczas Royal International Air Tattoo 2025 (fot. Shutterstock)
  • Polska poderwała dyżurne myśliwce. Działania miały związek ze zmasowanym atakiem rakietowym Rosji na Ukrainę.
  • Lotniska w Lublinie i Rzeszowie wstrzymały loty. Decyzja miała zapewnić swobodę operowania lotnictwu wojskowemu.
  • Wszystkie działania miały charakter prewencyjny. Priorytetem jest ochrona polskiej przestrzeni w regionach przygranicznych.

Reklama

Jak poinformowało Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych (DORSZ), decyzja o rozpoczęciu operowania wojskowego lotnictwa w polskiej przestrzeni powietrznej zapadła w środę wieczorem.

„Uwaga. W związku z aktywnością lotnictwa dalekiego zasięgu Federacji Rosyjskiej, wykonującego uderzenia rakietowe na terytorium Ukrainy, rozpoczęło się operowanie wojskowego lotnictwa w naszej przestrzeni powietrznej” – przekazano w oficjalnym komunikacie.


Reklama

Polska poderwała nie tylko dyżurną parę myśliwców, lecz także samolot wczesnego ostrzegania. Jednocześnie stan wyższej gotowości osiągnęły naziemne systemy obrony powietrznej oraz rozpoznania radiolokacyjnego. Wojsko podkreśla, że podjęte kroki mają charakter prewencyjny i służą ochronie wschodniej granicy państwa.


Reklama

Operacja wojskowa wymusiła zmiany w ruchu cywilnym. Polska Agencja Żeglugi Powietrznej zdecydowała o czasowym wstrzymaniu operacji lotniczych w portach w Lublinie oraz Rzeszowie (województwo podkarpackie).

„W związku z koniecznością zapewnienia swobody działania lotnictwa wojskowego lotniska w Lublinie i Rzeszowie czasowo wstrzymały operacje lotnicze” – poinformowała agencja.

Przeczytaj: Między trzecią a piątą rano. Generał: wtedy najłatwiej zaskoczyć państwo


Reklama

Tomczyk o ostrzale Ukrainy

Sytuację na antenie TVN24 komentował wiceszef MON Cezary Tomczyk. – Jak to u nas się mówi: cała Ukraina pali się na czerwono, jest aktywność rosyjskich myśliwców i bombowców, w związku z tym nasza para dyżurna myśliwska jest w powietrzu – wyjaśnił wiceminister.


Reklama

Tomczyk zaznaczył, że choć obecna sytuacja nie wygląda jeszcze groźnie dla polskiej przestrzeni, stanowi potencjalne zagrożenie, na które armia musi reagować natychmiastowo.

Wiceminister przypomniał, że przy użyciu rakiet hipersonicznych typu Kindżał czas dolotu do Polski wynosi zaledwie kilka minut. Podkreślił również konieczność zachowania czujności, nawiązując do wydarzeń z 10 września, kiedy to polskie wojsko zestrzeliło nad krajem rosyjskie bezzałogowce.


Reklama

Po godz. 22 w środę DORSZ opublikował kolejny meldunek. – Informujemy, że nie zaobserwowano naruszenia przestrzeni powietrznej RP – napisano na platformie X.


Reklama

Zmasowany atak Rosji na Ukrainę

Rosyjskie uderzenie objęło południowe i centralne regiony Ukrainy. Siły Powietrzne Ukrainy raportowały o grupach pocisków manewrujących, prawdopodobnie typu Ch-101, oraz dziesiątkach dronów Shahed zmierzających nad obwody kijowski, żytomierski i mikołajowski.

W Odessie jeden z rosyjskich dronów uderzył w blok mieszkalny, z kolei w obwodzie dniepropietrowskim, zaatakowanym przez ponad 20 dronów, uszkodzeniu uległ budynek administracyjny oraz dom prywatny.


Reklama