Reklama
Reklama
Reklama

Dzieci mają coraz większe problemy z motoryką. Tymczasem MEN ogranicza prace manualne

TYLKO NA
white-4
Minister Barbara Nowacka. (fot. PAP)

Współczesne dzieci coraz więcej czasu spędzają przed ekranami, a badania wskazują na związek między takim stylem życia a problemami z rozwojem motorycznym. Tymczasem nowe rozporządzenie podpisane przez minister edukacji Barbarę Nowacką znosi możliwość zadawania uczniom klas IV–VIII praktyczno-technicznych prac domowych. – Niesie to ze sobą duże ryzyko – mówi nauczyciel i dyrektor XXI LO w Łodzi, Antoni Makarewicz.

  • Od 1 września szkoły podstawowe nie mogą zadawać uczniom klas IV–VIII praktyczno-technicznych prac domowych do wykonania po lekcjach.
  • Badania nie dowodzą jeszcze jednoznacznie, że każde kolejne pokolenie ma słabszą motorykę, ale coraz więcej danych wskazuje na związek współczesnego stylu życia z problemami w rozwoju sprawności ruchowej.
  • Największy problem nie polega na samym korzystaniu z ekranów, lecz na tym, że wypierają one czynności wymagające manipulowania rzeczywistymi przedmiotami i pracy rąk.
  • Powstaje paradoks: MEN ogranicza jeden z możliwych sposobów rozwijania sprawności rąk, choć wcześniej samo pozostawiło wyjątek dla ćwiczeń usprawniających motorykę małą.
  • – Pod pozorem troski o uczniów mamy przyzwolenie na to, że nie nauczą się pracować sami; że w ogóle pomysł, iż mogliby coś zrobić bez nauczyciela, będzie im obcy – mówi Zero.pl pedagog z Uniwersytetu Warszawskiego, dr Katarzyna Szumlewicz.
  • – W pewnym sensie skazujemy ucznia na to, że nie będzie chciał ćwiczyć czegoś, co jest dla niego niewygodne, skomplikowane – mówi Zero.pl nauczyciel i dyrektor XXI LO w Łodzi, Antoni Makarewicz.

„Wyjątkowo szkodliwa decyzja obecnego MEN”

 1 września 2026r. zmieniły się zasady zadawania prac domowych w szkołach podstawowych. Nowelizacja rozporządzenia podpisana przez minister edukacji Barbarę Nowacką zniosła możliwość zadawania uczniom klas IV–VIII praktyczno-technicznych prac domowych do wykonania w czasie wolnym od zajęć.

„Minister Nowacka znów obudziła we mnie konserwatystę(...)Wyjątkowo szkodliwa decyzja obecnego MEN. Czy naprawdę teraz będziemy wychowywać nieporadne manualnie pokolenie, które będzie sztucznie odseparowywane od trudów życia, obowiązkowości i poczucia odpowiedzialności? Te „postępowe” eksperymenty w edukacji skończą się jeszcze gorszym - skrajnie prawicowym - wahadłem. Gratuluję!” – napisał w mediach społecznościowych dziennikarz i publicysta, Przemysław Szubartowicz.

Nowacka: Prezydent znowu w ataku „wetomackim”. Chodzi o ważną dla resortu ustawę

Reklama
Reklama

Zmiana jest konkretna. Nauczyciel nie może już wysłać ucznia do domu z obowiązkiem wykonania pracy wymagającej dodatkowego działania związanego z rysunkiem, czy techniką – na przykład przygotowania modelu, projektu, pracy technicznej czy innego zadania o charakterze praktycznym.

– Oczywiście niesie to ze sobą duże ryzyko, ponieważ z jednej strony nawet jeżeli nauczyciel na lekcji poświęci czas na to, żeby razem z uczniem rozwijać jakieś kompetencje manualne i wykonywać różnego rodzaju zadania o charakterze technicznym, to wszyscy doskonale zdajemy sobie sprawę, że aby pozyskać daną umiejętność, trzeba ją wielokrotnie powtórzyć, metodą prób i błędów przyswoić – mówi dyrektor XXI LO w Łodzi, Antoni Makarewicz.

Reklama
Reklama

Zakaz używania telefonów w szkołach podstawowych. Nowacka podała datę

W pewnym sensie skazujemy tego ucznia na to, że on nie będzie chciał ćwiczyć czegoś, co jest dla niego niewygodne, skomplikowane. Istnieje bardzo duże ryzyko, że wobec niechęci do manualnych, technicznych prac i do rozwoju manualno-technicznego, ci uczniowie chętniej będą uciekać w rzeczy dla nich proste. Czyli w telefony komórkowe, komputery i cyberprzestrzeń. W pewnym sensie może to przynosić bardzo negatywne skutki dla tych uczniów – dodaje nauczyciel.

– Jest to kolejny z pomysłów, mających odciążyć uczniów. Filozofia tego odciążania polega na tym, że sama nauka szkolna jest traktowana jako nieustający stres – mówi dr Katarzyna Szumlewicz – Różni reformatorzy, na ogół nie związani w ogóle z dyscypliną pedagogiki, mieli i mają bardzo dużo tego typu pomysłów. Ograniczenie liczby lektur, redukcja obowiązkowego materiału, brak obowiązkowych prac domowych – to już było przerabiane, a efekty na tyle nie zachwycały, że wycofywano się z tych pomysłów – dodaje.

– W kolejce czekają jeszcze inne – brak ocen, brak rywalizacji na wf, w ogóle brak wychowania fizycznego. Bierze się to stąd, że „reformatorzy” sami źle wspominają szkołę i chcą ulżyć dzieciom i młodzieży, która obecnie do niej uczęszcza. Dlaczego podkreślam, że są ludźmi bez wykształcenia pedagogicznego? Ponieważ kto takowe posiada, wie, że rolą szkoły nie jest zabawa, a nawet nie jest nią przyjemnie spędzony czas. Szkoła ma dwa cele – nabycie wiedzy i socjalizację. Nie da się w niej do końca zredukować stresu, choć oczywiście trzeba pozbyć się stresu niepotrzebnego, wynikającego na przykład ze straszenia czy prześladowania uczniów – mówi pedagog z Uniwersytetu Warszawskiego.

Reklama
Reklama

Coraz słabsza motoryka

Motoryka mała to przede wszystkim precyzyjne ruchy dłoni i palców. Jest potrzebna nie tylko do pisania. To również umiejętność wycinania, rysowania, lepienia, zapinania guzików, wiązania butów, posługiwania się nożyczkami i narzędziami czy wykonywania wielu codziennych czynności wymagających koordynacji ręka–oko.

Coraz więcej badań wskazuje, że współczesny styl życia może mieć związek z problemami w rozwoju sprawności ruchowej dzieci. Badanie opublikowane w „JAMA Pediatrics”, prowadzone przez naukowców z Uniwersytetu w Calgary, objęło 2441 dzieci i wykazało, że większa ilość czasu spędzanego przed ekranem wiązała się z gorszymi późniejszymi wynikami w ocenie rozwoju.

Z kolei amerykańskie badanie dzieci w wieku 3–4 lat wykazało związek między większą ilością czasu przed ekranami a słabszą zręcznością manualną. W 2025r. podobne wnioski przyniosło międzynarodowe badanie 1394 dzieci uczestniczących w projekcie SUNRISE: większa ekspozycja na ekrany wiązała się m.in. z mniejszym prawdopodobieństwem prawidłowego rozwoju motoryki małej.

MEN wiedziało o problemie

Sygnały dotyczące problemów ze sprawnością dzieci pojawiają się również w Polsce. W 2024r. Ministerstwo Edukacji opublikowało „Wyniki badań kompetencji ruchowych uczniów”. W oficjalnym komunikacie MEN przyznało, że kondycja fizyczna dzieci i młodzieży „nie jest dobra”, a wyniki sprawności ruchowej pogarszają się wraz z wiekiem. Badanie nie dotyczyło wyłącznie motoryki małej, ale pokazuje szerszy problem z rozwojem sprawności współczesnych dzieci.

Reklama
Reklama

Jednocześnie już wcześniejsze polskie przepisy dotyczące prac domowych pokazują, że resort edukacji zdawał sobie sprawę ze znaczenia ćwiczenia sprawności dłoni. W rozporządzeniu wprowadzonym w 2024r. zakazano zadawania prac domowych w klasach I–III, ale pozostawiono istotny wyjątek: nauczyciele mogą zadawać ćwiczenia usprawniające motorykę małą.

To pokazuje pewien paradoks obecnej polityki ministerstwa. Z jednej strony MEN uznało, że ćwiczenie sprawności dłoni jest na tyle ważne, że wymaga wyjątku od ograniczenia prac domowych w przypadku najmłodszych dzieci. Z drugiej strony nowa nowelizacja odbiera nauczycielom klas IV–VIII możliwość zadawania do domu prac praktyczno-technicznych, które również mogą angażować ręce i rozwijać precyzję ruchów.

 

Źródło: Zero.pl
Przemysław Staciwa
Przemysław StaciwaDziennikarz
Reklama
Reklama