
Jeszcze w kwietniu tego roku Roman Giertych przekonywał, że zawarcie ugody w sprawie cywilnej pomiędzy następcą prawnym Polnordu a warszawskim MPWiK kończy również sprawę karną, w której status podejrzanych ma m.in. jego były współpracownik Sebastian J., ps. „Foka”. Tak jednak nie jest.
- Jak dowiedział się portal Zero.pl, Prokuratura Regionalna w Lublinie kontynuuje śledztwo ws. wyprowadzenia pieniędzy ze spółki Polnord.
- Status podejrzanych w tym postępowaniu ma osiem osób, w tym Ryszard K. i Sebastian J.
- W styczniu prokuratura zawiesiła śledztwo czekając na rozstrzygnięcie sądu cywilnego w sprawach z powództwa następcy Polnordu przeciwko warszawskiemu MPWiK.
W kwietniu wieloletni cywilny spór Polnordu z warszawskim Miejskim Przedsiębiorstwem Wodociągów i Kanalizacji zakończył się ugodą. Roman Giertych napisał wówczas na Facebooku, że „to wiadomość, która kończy de facto postępowania karne wobec pana Ryszarda K. i innych, w tym moich ówczesnych współpracowników. To bardzo dobra wiadomość” (anonimizacja nazwiska – Zero.pl).
Jak ustalił portal Zero.pl, Prokuratura Regionalna w Lublinie kontynuuje to śledztwo. Zostało przedłużone do 18 listopada tego roku.
Co dalej z aferą Polnordu? Giertych wieszczy finał sprawy, prokuratura nie
„Prokurator analizuje materiały związane z ugodą jaką zawarł następca prawny Polnordu z Urzędem Miasta Warszawa. We wskazanym postępowaniu status podejrzanych ma osiem osób, w tym Ryszard K. i Sebastian J.” – przekazała nam prok. Beata Syk-Jankowska, rzeczniczka lubelskiej prokuratury.
Czego dotyczy śledztwo?
Sprawa karna dotyczy podejrzenia wyprowadzenia pieniędzy ze spółki Polnord przez Ryszarda K. Działania miały opierać się na tzw. „słupach”. Jednym z nich miał być Sebastian J., ps. „Foka” – wieloletni ochroniarz, kierowca i współpracownik Romana Giertycha. Mechanizm miał polegać na skomplikowanych transakcjach wierzytelności – głównie wobec Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Warszawie – oraz obrocie gruntami.
W styczniu 2025 r. Prokuratura Regionalna w Lublinie umorzyła zarzuty wobec Giertycha, który był prawnikiem Polnordu i K. Śledczy ocenili, że jego rola ograniczała się do zawodowej obsługi prawnej. Nie było dowodów na świadomy udział w przestępstwie.
W styczniu natomiast prokuratura zawiesiła śledztwo wobec siedmiu innych podejrzanych. Jak wyjaśniono, „dla oceny ich odpowiedzialności karnej niezbędne jest uzyskanie trzech rozstrzygnięć sądu cywilnego (gospodarczego) w sprawach z powództwa następcy Polnordu S.A. przeciwko MPWiK S.A. z siedzibą w Warszawie i Miastu Stołecznemu Warszawa”.
W kwietniu prokuratura wystąpiła do Sądu Okręgowego w Warszawie o kopię postanowienia oraz ugody zawartej w tej sprawie przez strony postępowania.
O co chodzi w sprawie Polnordu?
Prokuratura zaczęła badać sprawę Polnordu w lutym 2017 r. Dochodzenie rozpoczęła wówczas Prokuratura Regionalna w Poznaniu. Podstawą było zawiadomienie złożone przez nowe władze firmy. Chodziło o transakcje z lat 2010–2014, w których Polnord nabył od powiązanej spółki Prokom Investments wierzytelności o wartości około 73 mln zł. Śledczy sprawdzali, czy doszło do niekorzystnego rozporządzenia majątkiem spółki. Ustalali również, jaką rolę odegrał w tych operacjach Giertych jako pełnomocnik prawny stron.
Od wszechpolaka do platformersa. Kalendarium kariery Romana Giertycha
W październiku 2020 r. CBA zatrzymało Giertycha i kilkanaście innych osób. Postawiono mu zarzuty działania na szkodę Polnordu, przywłaszczenia mienia wielkiej wartości oraz prania brudnych pieniędzy. Giertych konsekwentnie twierdził, że wykonywał tylko standardowe usługi prawne i nie miał decydującego wpływu na transakcje.
W latach poprzedzających 2020 r. ze spółki miało zostać wyprowadzonych – według śledczych – około 72-93 mln zł.



