
Kampania wyborcza przed wyborami prezydenckimi w Krakowie rozpędza się. Jak ustaliło Zero.pl, nawet dwie trzecie podpisów pod kandydaturą Łukasza Gibały mogły zostać odrzucone. Lider Krakowa dla Mieszkańców już po naszej publikacji potwierdził doniesienia. „Zostały nam dni, by zebrać brakujące podpisy, każdy ze słowem Kraków w adresie” – napisał w sieci.
- 27 września Krakowianki i Krakowianie wybierać będą nowego prezydenta miasta po tym, jak w referendum stanowisko utracił Aleksander Miszalski (KO).
- Jak ustaliło Zero.pl, lider ostatnich sondaży Łukasz Gibała może mieć problem ze startem. Miejska komisja wyborcza miała odrzucić nawet 3,5 tys. podpisów.
- Termin ich złożenia upływa 3 września. Wymagana minimalna liczba podpisów, aby wystartować w wyborach prezydenckich w Krakowie, to 3 tys.
Sztab Łukasza Gibały dostarczył do krakowskiego miejskiego biura wyborczego 5,4 tys. podpisów.
„Dziękuję wszystkim, którzy się podpisali, oraz wszystkim, którzy pomagali w zbiórce” – pisał samorządowiec na portalu X w środę.
Jednak w poniedziałek doszło do politycznego trzęsienia ziemi pod Wawelem.
Jak ustaliło w poniedziałkowe przedpołudnie Zero.pl, nawet dwie trzecie podpisów złożonych przez Gibałę miało zostać uznane za nieważne.
Sztab lidera Krakowa dla Mieszkańców przyznaje, że „coś jest na rzeczy”. Przed godz. 15 jeden z jego przedstawicieli udał się do miejskiej komisji wyborczej, aby potwierdzić doniesienia i przejrzeć złożone w ubiegłym tygodniu podpisy.
Wybory w Krakowie. Gibała potwierdza błąd sztabu
Głos w sieci zabrał także sam zainteresowany, informując, że Komisja Wyborcza odrzuci z powodów formalnych sporą część zebranych przez sztab podpisów.
„Od razu muszę przeciąć spekulacje: nie chodzi o to, że podpisy były fałszowane, czy podpisywali się ludzie, których nie ma w krakowskim spisie wyborców. Przez zwykły ludzki błąd na karcie nie wydrukowano słowa Kraków. I jeżeli osoba, która podpisywała się na liście, nie dopisała do swojego adresu tego słowa, Komisja odrzucała taki podpis” – poinformował Łukasz Gibała.
Samorządowiec wyraził żal, że rozwiązanie umożliwiające zbieranie podpisów przez mObywatela nie zostało udostępnione do krakowskich wyborów, choć – według niego – podobno jest gotowe.
„Nie byłoby wtedy problemu odrzucania prawdziwych podpisów. Dopóki jednak nie uda się nam zmienić przepisów, które są absurdalne (do sprawdzenia list wyborców wystarcza przecież PESEL), musimy się tym przepisom podporządkować” – przekonywał w sieci.
„Zostały nam dni, by zebrać brakujące podpisy, każdy ze słowem Kraków w adresie. Prosimy wszystkich, którzy już się podpisali, i nie są pewni, czy napisali »Kraków«, by zrobili to ponownie. Mamy szansę na to, żeby nasze miasto – o którym dobrze wiemy, jak się nazywa – zmienić na lepsze. Nie zmarnujmy tej szansy” – zaapelował.
Czwarte podejście Gibały do krakowskiej prezydentury
Łukasz Gibała po raz czwarty zamierza walczyć o krakowski magistrat. Podczas ostatnich wyborów liderowi Krakowa dla Mieszkańców zabrakło 5 tys. głosów, a zwycięzcą drugiej tury w 2024 r. okazał się Aleksander Miszalski. Jednak po dwóch latach mieszkańcy miasta w referendum wystawili mu czerwoną kartkę i musiał pożegnać się z urzędem.
Do walki o władzę ruszył szereg kandydatów, jednak podpisy do miejskiej komisji wyborczej dostarczyli na razie Michał Drewnicki, Łukasz Gibała i Aleksandra Owca.
Według ustaleń Zero.pl, jeszcze dziś podpisy złoży sztab senator Moniki Piątkowskiej – kandydatki wspieranej przez Koalicję Obywatelską oraz Polskie Stronnictwo Ludowe.
Krakowskim targiem. Czyli ulotny folklor pod Wawelem
Wszyscy kandydaci – którzy zarejestrowali komitety – mają czas na złożenie 3 tys. podpisów do czwartku 3 września do godz. 16. W praktyce podpisów powinno być więcej, bo zwykle jedna trzecia jest odrzucana na etapie weryfikacji – np. z powodu błędów w numerach PESEL czy literówek w nazwisku albo niewyraźnego pisma.
Z kolei do 14 września miejska komisja wyborcza poda do publicznej wiadomości obwieszczenie o zarejestrowanych, w kolejności alfabetycznej, kandydatach na prezydenta miasta.

