
Automatyczne słupki na Piotrkowskiej w Łodzi miały ograniczyć nieuprawniony wjazd i zwiększyć bezpieczeństwo na deptaku. Zamiast spokoju przyniosły jednak serię problemów: uszkodzone elementy, kolizje z samochodami, pytania o sposób montażu, kontrowersje wokół kosztów i spór o dokumentację. Rozgłos sprawie dała sytuacja pod biurem poselskim Agnieszki Wojciechowskiej van Heukelom.
- Taksówka nie mogła podjechać pod biuro Agnieszki Wojciechowskiej van Heukelom przy ul. Piotrkowskiej 143. Posłanka alarmuje, że słupki utrudniają dostęp osobom z ograniczoną mobilnością. – Powinnam być wdzięczna tym posłom Koalicji Obywatelskiej, którzy postanowili nagłośnić ten film, tym samym nagłaśniając aferę słupkową w Łodzi – mówi w rozmowie z Zero.pl parlamentarzystka PiS.
- Automatyczny system miał ograniczyć nieuprawniony wjazd na Piotrkowską, ale od początku testów pojawiały się problemy z jego działaniem.
- Doszło do kilku incydentów z samochodami. Inwestycja budzi również pytania o koszty. Miasto zakładało wcześniej około 3,5 mln zł, a ostateczna wartość zamówienia wyniosła 5,8 mln zł.
– Taksówka nie może podjechać po posła, bo stoją słupki. Ja jako osoba pełnosprawna nie mam problemu. Mogę defilować w deszczu, choć nie powinnam. Ale co z osobami, które nie mogą dojść ten kawałek do taksówki? Skandal – mówi na nagraniu, które obiegło polski internet posłanka Agnieszka Wojciechowska van Heukelom.
Filmik zyskał dużą popularność na portalu X. Posłanka została skrytykowana m.in przez opozycyjnych posłów, oraz partyjnego kolegę, posła Dariusza Stefaniuka. Prześmiewczo skomentował go także szef Kanału Zero, Krzysztof Stanowski.
„Trzeba mieć naprawdę złą wolę..”
Poprosiliśmy o komentarz posłankę van Heukelom. – Powinnam być wdzięczna tym posłom Koalicji Obywatelskiej, którzy postanowili nagłośnić ten film, tym samym nagłaśniając aferę słupkową w Łodzi, bo to jest faktycznie poważna afera – mówi.
Juwenalia w Łodzi. „Miasto dołożyło do organizacji ponad 3,5 mln zł”
– Trzeba mieć naprawdę złą wolę, żeby zinterpretować treść tego filmu jako to, że mnie się nie chce chodzić do taksówki. Wyraźnie mówiłam, że mogę jako poseł biegać w deszczu, ale co mają zrobić niepełnosprawni? Oni nie będą mogli na taki dystans się swobodnie poruszać, samochód po nich nie może po prostu przyjechać – przekonuje posłanka PiS.
– Jestem w stanie zrozumieć krytykujących mnie posłów z innych okręgów, bo oni nie znają sprawy Łodzi. Natomiast to, że łódzcy posłowie typu Tomasz Trela propagują mój filmik, uważam za dowód na to, że są oderwani od wyborców i ich problemów – dodaje parlamentarzystka.
„Wyciekał olej, trzeba było oczyszczać ulicę”
O sprawę słupków na Piotrkowskiej zapytaliśmy przewodniczącego Rady Miejskiej w Łodzi, Bartosza Domaszewicza z KO. – Decyzja o zamknięciu ulicy Piotrkowskiej na tym odcinku była przemyślana i wynika ze strategii miasta. To miejsce dedykowane przede wszystkim pieszym i rowerzystom. Mieliśmy w przeszłości problemy z autami, taksówkami. Z samochodu na przykład wyciekał olej, trzeba było oczyszczać ulicę – mówi.
– Rozumiem, że pani poseł oczekuje, że będzie miała transport od drzwi do drzwi, ale myślę, że gdyby to biuro wynajmowała na starym rynku w Krakowie, na rynku we Wrocławiu, albo w Poznaniu, a tam też czasami także politycy wynajmują biura, to spotkałaby się z podobnym problemem – dodaje przewodniczący łódzkiej RM.
Sprawa słupków w Łodzi nie ogranicza się do jednego incydentu. Automatyczne słupki miały uporządkować ruch na Piotrkowskiej i ograniczyć wjazd samochodów na najbardziej reprezentacyjną ulicę miasta. System za 5,8 mln zł od początku budzi jednak emocje. Instalacja ma regulować wjazd na odcinku Piotrkowskiej od placu Wolności do ul. Roosevelta. System jest uruchamiany etapami i nadal znajduje się w fazie testów. Słupki miały być pierwotnie gotowe jeszcze zimą, później do 3 kwietnia. Po upływie tego terminu miasto ma prawo naliczać kary umowne w wysokości 2,9 tys. zł dziennie za zwłokę. Obecnie wyniosłyby ponad 400 tys. zł.
Jak Łódź przejęła Juwenalia. „Łapę położyło Łódzkie Centrum Wydarzeń”
Słupki antyterrorystyczne kontra samochody
Jeszcze w maju jeden ze słupków przewrócił się po kontakcie z samochodem dostawczym. Zdarzenie wywołało pytania o sposób jego posadowienia. Producent urządzeń, firma Hörmann Polska, tłumaczył później, że dostarczył wykonawcy produkty oraz dokumentację techniczną, w tym instrukcje dotyczące montażu i fundamentowania. 21 sierpnia zabezpieczenie staranował ruszający samochód dostawczy.
Relacjonujący zdarzenie restauratorzy, którzy przyjmowali dostawę przekonywali, że pojazd poruszał się z minimalną prędkością. Warto przypomnieć, że instalacja słupków miała w założeniu chronić pieszych przed potencjalnym atakiem terrorystycznym. 25 sierpnia doszło do kolejnego uszkodzenia – taksówkarz wjechał na wysuwający się słupek.
– Ważne jest aby inwestor, czyli miasto, zweryfikowało czy wykonawca zrealizował wszystkie prace zgodnie ze zleceniem. I czy można skutecznie odebrać inwestycję. Z tego co wiem, odbiory jeszcze się nie zakończyły – mówi przewodniczący RM w Łodzi, Bartosz Domaszewicz.

Awaria słupka na Piotrkowskiej. (fot. Przemysław Staciwa / Kanał Zero)
– Obserwuję sytuację na ulicy Piotrkowskiej. Wydaje mi się, że funkcją tych słupków nie jest to, że one są barierą, której nikt nie jest w stanie przesunął o pół metra. Chodzi o to, żeby one generalnie powstrzymały przejazd samochodu, tak? Więc to się udało – dodaje polityk.
Przetarg „ustawiony”?
Innego zdania jest posłanka Agnieszka Wojciechowska van Heukelom, która przeprowadziła w tej sprawie kontrolę w Miejskim Centrum Inwestycji. Parlamentarzystka jako jeden z problemów wskazuje wykonawcę i sposób jego wyłonienia przez miasto. – Afera przede wszystkim polega na tym, że wybrano firmę, która jako jedyna stanęła do przetargu, więc należy wnioskować, że przetarg był ustawiony z określeniem terminów pod tę firmę – mówi posłanka van Heukelom.
– Firma mieszcząca się w jakimś mieszkaniu. Co ciekawe, to jest nieduże przedsiębiorstwo, ale w różnych samorządach wokół Łodzi i w samej Łodzi wykonuje poważne inwestycje. Ma również duży rozrzut działań – od zieleni, po deweloperkę i inne. Zastanawiające było to, co wyszło przy pierwszej kontroli, czyli fakt, że 30 proc. kwoty, którą miasto przeznaczyło na te inwestycje, to jest kwota przeznaczona na tzw. nieprzewidziane wydatki – dodaje parlamentarzystka.
W związku z uszkodzeniami słupków audyt w tej sprawie zapowiadał m.in wiceprezydent Łodzi, Tomasz Piotrowski. – Kiedy wszczęłam kontrolę nie było aneksu do umowy, która już wygasła. Nie było też określonych kar umownych, ani ich obliczeń. W związku z powyższym uznałam, że ta kontrola musi być kontynuowana i faktycznie, na każdym jej etapie wychodziły nowe fakty. Choćby takie, że nie było żadnego audytu, miasto go nie zleciło, odbyły się jedynie oględziny przez producenta słupków, wykonawcę i paru urzędników. Panowie ocenili sami siebie. To żaden audyt – mówi posłanka van Heukelom.
Zero.pl 9 dni temu wysłało do łódzkiego magistratu pytania dotyczące zapowiadanego audytu, terminu zakończenia inwestycji, pieniędzy przekazanych wykonawcy i zakresu prac, w tym prac dodatkowych. Do dziś nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

