To wiadomość, na którą czekali nie tylko mieszkańcy Mazur, ale i tysiące internautów śledzących trasę GPS najsłynniejszego mazurskiego bociana – w gnieździe bociana Krutka pojawiła się samica. Choć ornitolodzy nie mają pewności, czy to jego zeszłoroczna wybranka, para już wspólnie szykuje się do lęgów.

- Krutek przyleciał na Mazury wyjątkowo wcześnie, bo już 23 lutego, pokonując trasę z Egiptu m.in. przez Turcję i Rumunię.
- Po dotarciu do kraju wycieńczony ptak został znaleziony przy drodze w Jedwabnie. Życie uratowała mu interwencja przechodniów i opieka w ośrodku w Krutyni.
- Obecnie para wspólnie rozbudowuje gniazdo, a eksperci przewidują, że pierwsze jaja mogą pojawić się już w ciągu kilkunastu dni.
Jakub Masiarz z Mazurskiego Parku Krajobrazowego podzielił się wiadomością, na którą wielu od dawna czekało – do bociana Krutka przyleciała jego partnerka.
Kiedy przylatują bociany do Polski? Pierwsze ptaki już zajęły gniazda
Bocian Krutek to symbol miejscowości Krutyń na Mazurach. Jego coroczne podróże z Mazur do Afryki i z powrotem śledzą tysiące osób, dzięki nadajnikowi GPS. Krutek jako pisklę wypadł z gniazda – uratowali go mieszkańcy wsi oraz Mazurskiego Parku Krajobrazowego.
Krutek ma już partnerkę
Do swojego gniazda Krutek w 2026 r. przyleciał już 23 lutego. Jego podróż śledzili fani bociana. Po powrocie zajął się przygotowywaniem gniazda. Jakub Masiarz w rozmowie z TVN24 poinformował o przybyciu partnerki Krutka. Nie był w stanie jednak potwierdzić, czy to ta sama bocianica co w zeszłym roku.
– Nie jesteśmy w stanie tego określić, nie jest zaobrączkowana – przekazał. Przyrodnik wyjaśnił, że samce w oczekiwaniu na partnerkę przygotowują zajęte wcześniej gniazdo.
– Potem już w dwójkę znoszą materiał i uzupełniają braki w gnieździe. Gdy samica złoży jaja, to ona siedzi w gnieździe. Samiec donosi pokarm dla siebie i dla samicy, ale też wymienia się z partnerką podczas inkubacji jaj – opowiedział Masiarz. W ciągu kilkunastu dni w gnieździe mogą pojawić się bocianie jaja.
Wyczerpująca podróż bociana z Afryki
Krutek wrócił do kraju wyjątkowo wcześnie, wyprzedzając większość przedstawicieli swojego gatunku. Z zimowej bazy w Egipcie ruszył w drogę powrotną przez m.in. Izrael, Liban, Syrię, Turcję i Rumunię. Dzięki nadajnikowi GPS każdy etap tej liczącej tysiące kilometrów trasy można było śledzić niemal w czasie rzeczywistym.
Jeszcze w weekend przed dotarciem do Mazur bocian miał przed sobą kilkaset kilometrów. Ornitolodzy zakładali, że potrzebuje dwóch, trzech dni, by dotrzeć do gniazda. Ostatecznie ostatni odcinek okazał się najbardziej wymagający.
Na początku marca informowaliśmy o znalezieniu Krutka przy jednej z dróg w Jedwabnie. Bocian był wycieńczony ciężką podróżą z Afryki na Mazury. Najpierw zaopiekowali się nim przechodnie, a później trafił do Ośrodka Okresowej Rehabilitacji Bocianów w Krutyni.
Po kilkudniowej obserwacji i regeneracji Krutek wrócił do sił i do swojego gniazda, gdzie czekał na partnerkę.