Reklama

Krutek znów u siebie. Po obserwacji w ośrodku wrócił na wolność

Reklama

Kilka dni niepewności i wreszcie dobra wiadomość z Mazur. Krutek, jeden z pierwszych bocianów, które w tym roku wróciły do Polski, opuścił Ośrodek Okresowej Rehabilitacji Bocianów w Krutyni i znów jest na wolności. Jego historia poruszyła mieszkańców i internautów śledzących migrację ptaka z Afryki.

Bocian Krutek wrócił na wolność
(fot. Facebook (Mazurski Park Krajobrazowy))
  • Krutek wrócił na Mazury jako jeden z pierwszych bocianów w kraju. Po chwilowym osłabieniu znów wylądował w swoim gnieździe.
  • Ptak został znaleziony przy drodze w Jedwabnie i trafił pod opiekę specjalistów. Kilka dni obserwacji wystarczyło, by odzyskał siły po wyczerpującej migracji.
  • Zimował w Egipcie, a do Polski ruszył na początku stycznia. Trasę liczącą tysiące kilometrów można było śledzić dzięki nadajnikowi GPS.

Reklama

Ptak, który jako jeden z pierwszych w kraju dotarł z Afryki na Mazury, dziś znów jest u siebie. Jak poinformował Mazurski Park Krajobrazowy, dzięki spokojowi i troskliwej opiece Krutek odzyskał siły i mógł bezpiecznie wrócić do gniazda.

Kilka dni, które zadecydowały o powrocie

Jeszcze niedawno finał jego migracji był daleki od szczęśliwego. Bocian został znaleziony osłabiony przy jednej z dróg w Jedwabnie. Przypadkowi przechodnie zaopiekowali się nim do czasu przyjazdu Straży Parku. Później trafił do Ośrodka Okresowej Rehabilitacji Bocianów w Krutyni, gdzie pozostawał pod obserwacją.


Reklama

Kluczowe były pierwsze dni. Specjaliści oceniali jego kondycję i dawali mu czas na regenerację po wyczerpującej podróży. Dziś wiadomo już, że była to tylko chwilowa słabość. Krutek wylądował w swoim gnieździe.


Reklama

Jeden z pierwszych bocianów w Polsce

Krutek wrócił do kraju wyjątkowo wcześnie, wyprzedzając większość przedstawicieli swojego gatunku. Jego zimowa baza znajdowała się w Egipcie. Drogę powrotną rozpoczął już na początku stycznia. Kolejne tygodnie spędził m.in. w Izraelu, a następnie przemieszczał się na północ przez Bliski Wschód i Bałkany – przez Liban, Syrię, Turcję i Rumunię.


Reklama

Dzięki nadajnikowi GPS każdy etap tej liczącej tysiące kilometrów trasy można było śledzić niemal w czasie rzeczywistym. Jeszcze w weekend przed dotarciem do Mazur miał przed sobą kilkaset kilometrów. Ornitolodzy zakładali, że potrzebuje dwóch–trzech dni, by dotrzeć do gniazda. Ostatecznie ostatni odcinek okazał się najbardziej wymagający.


Reklama

Eksperci przypominają, że bociany w sprzyjających warunkach potrafią pokonywać nawet 200 kilometrów dziennie. Kluczowe są tzw. kominy termiczne – prądy ciepłego powietrza, które pozwalają szybować bez intensywnego machania skrzydłami. To one sprawiają, że migracja bywa mniej energochłonna, choć nadal pozostaje ogromnym wysiłkiem.


Reklama

Kto pierwszy, ten lepszy

Tak wczesny powrót nie jest przypadkiem. Samce bocianów zwykle przylatują jako pierwsze, by zająć i przygotować gniazdo. W przyrodzie obowiązuje prosta zasada: kto pierwszy, ten lepszy.


Reklama

Teraz przed Krutkiem właśnie ten etap. Gniazdo po zimie wymaga naprawy i uporządkowania – trzeba poprawić konstrukcję, dołożyć świeżych gałęzi i przygotować je na nowy sezon. A potem pozostaje już tylko jedno: cierpliwie wypatrywać partnerki.

Krutek nie jest zwykłym bocianem. W 2014 r. jako pisklę wypadł z gniazda i został uratowany przez ludzi. Od tamtej pory jego losy są monitorowane, a nadajnik GPS uczynił z niego prawdziwą przyrodniczą „gwiazdę” Mazur.


Reklama

Dla mieszkańców Krutyni jego przylot to coś więcej niż ciekawostka. To naturalny kalendarz zmian pór roku. Gdy pojawia się na gnieździe, wiadomo, że zima naprawdę odpuszcza.

Tym razem najważniejsze nie jest jednak to, że wrócił szybciej niż zwykle. Najważniejsze jest to, że po trudnym finale podróży znów jest wolny – i znów u siebie.


Reklama

Źródła: Zero.pl, Mazurski Park Krajobrazowy
Bartosz Michalski
Bartosz MichalskiRedaktor zarządzający

Reklama