Zatrzymanie byłego księcia Andrzeja wstrząsnęło Wielką Brytanią. Aresztowanie odbiło się szerokim echem na świecie. To pierwszy przypadek w historii, gdy tak wysoko postawiony członek brytyjskiej rodziny królewskiej został zatrzymany przez organy ścigania.

- Były książę Andrzej zatrzymany w Wood Farm w związku z zarzutami powiązanymi z aferą Jeffreya Epsteina.
- Rodzina Virginii Giuffre podkreśla, że nikt nie stoi ponad prawem, nawet członkowie rodziny królewskiej.
- Prezydent Donald Trump nazwał aresztowanie „bardzo smutnym” i „złym dla monarchii”.
Do zatrzymania doszło w rezydencji Wood Farm na terenie posiadłości Sandringham, gdzie były książę mieszkał od czasu wycofania się z życia publicznego. Przeszukiwane są również inne adresy należące do członka brytyjskiej rodziny królewskiej, w tym Royal Lodge.
Sprawa ma wymiar bezprecedensowy także z punktu widzenia konstytucyjnego. Choć Andrzej objęty jest zasadą tzw. sovereign immunity (immunitetu suwerena), członkowie rodziny królewskiej nie wykorzystują prawnej ochrony. Oznacza to, że Andrew Mountbatten-Windsor, formalnie były książę Yorku, podlega prawu jak każdy obywatel.
Jak dotąd członkowie dynastii mieli sporadyczne konflikty z prawem. Zazwyczaj zmuszeni byli płacić mandaty za drobne wykroczenia, jak w przypadku księżniczki Anny. Ostatnim skazanym monarchą był Karol I Stuart, ścięty w 1649 r., którego oskarżono o – bagatela! - tyranię i zdradę stanu.
Trump: „bardzo, bardzo smutne”
Do zatrzymania odniósł się prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump. W rozmowie z dziennikarzami podkreślał przede wszystkim, że sam został „całkowicie oczyszczony” z wszelkich zarzutów związanych w kontekście afery Epsteina.
– Uważam, że to jest hańba. Bardzo smutna hańba. Uważam, że to jest złe dla rodziny królewskiej. Bardzo, bardzo smutne – kilkukrotnie podkreślił amerykański przywódca na pokładzie Air Force One.
Eksperci zaznaczają, że sprawa może stanowić poważne wyzwanie dla monarchii.
Historyk i komentator spraw królewskich Ed Owens określił byłego księcia Andrzeja mianem „niewybuchu”, który królowa Elżbieta II pozostawiła w rękach swojego następcy.
Rodzina Virginii Giuffre komentuje aresztowanie
Rodzina Virginii Giuffre, jednej z głównych oskarżycielek w aferze związanej z działalnością Jeffreya Epsteina, również zabrała głos po zatrzymaniu byłego księcia Andrzeja. Przypomnijmy, że Virginia Giuffre oskarżała go o wykorzystanie seksualne, gdy miała 17 lat. Według jej relacji do zdarzenia miało dojść w czasie, gdy obracała się w kręgu Epsteina.
W 2022 r., po latach sądowej batalii, zawarto ugodę finansową. Były książę Andrzej nie przyznał się do winy, a porozumienie zakończyło cywilny spór przed amerykańskim sądem. Sprawa jednak nie zniknęła z debaty publicznej i przez lata rzucała cień na wizerunek brytyjskiej monarchii.
Virginia Giuffre zmarła w kwietniu 2025 r. Jak poinformowano, odebrała sobie życie na kilka miesięcy przed pośmiertną publikacją swoich wspomnień zatytułowanych „Nobody’s Girl” („Niczyja dziewczyna” – red.) W książce opisywała kulisy swojego dramatu oraz wieloletnią walkę o sprawiedliwość.
Dotąd jej rodzina unikała publicznych komentarzy. Teraz jednak zdecydowała się na stanowczą reakcję. W oświadczeniu przekazanym amerykańskiej stacji CBS News rodzeństwo Giuffre napisało: „Nasze złamane serca doznały ulgi na wieść, że nikt nie stoi ponad prawem, nawet członkowie rodziny królewskiej”.
W komunikacie znalazły się również mocne słowa pod adresem zatrzymanego. Bliscy podkreślili, że w ich ocenie „nigdy nie był prawdziwym księciem”. Ich zdaniem zatrzymanie jest sygnałem, że status społeczny ani arystokratyczne pochodzenie nie gwarantują bezkarności.
O sprawę Agencja France-Presse (AFP) zapytała Londyńczyków.
– Myślałam, że członkowie rodziny królewskiej są nietykalni. Dobrze wiedzieć, że prawo działa tak samo wobec wszystkich – powiedziała agencji 59-letnia emerytka. Inni podkreślają, że kłopoty byłego księcia były tylko kwestią czasu.
Harvey Jackson, 21 lat, spotkany w pubie niedaleko Sandringham, powiedział dziennikarzowi AFP, że „nie jest zaskoczony”. – Gdziekolwiek by się nie pojawił, prędzej czy później miałby kłopoty.