Oprocentowanie unijnych pożyczek SAFE może okazać się wyższe, niż szacował polski rząd – zauważa środowy „Puls Biznesu”, przywołując najnowsze dane Komisji Europejskiej. Wskazują one na wzrost oprocentowania do 3,32 proc. z pierwotnych 3,17 proc., a na tym prawdopodobnie nie koniec.

- Pożyczka SAFE będzie kosztować Polskę więcej niż szacował polski rząd. Dotychczas była mowa o oprocentowaniu na poziomie 3,17 proc. W świetle nowych danych Komisji Europejskiej już widać, że będzie ono wyższe.
- Bruksela wskazuje, że średni koszt zaciągania przez nią zobowiązań na rynku w drugim półroczu br. to 3,32 proc. Tymczasem SAFE działa w ten sposób, że KE najpierw emituje dług, a potem tak pozyskane pieniądze przekazuje krajom członkowskim.
- Koszty finansowania mogą jeszcze wzrosnąć. Wszystko dlatego, że globalny kryzys energetyczny podbija inflację, a to zwiększa oczekiwania co do podwyżek stóp procentowych.
Przed podpisaniem umowy na pożyczkę SAFE, rząd szacował, że jej oprocentowanie będzie wynosić 3,17 proc. Tymczasem, jak informuje „Puls Biznesu”, będzie ono wyższe. „Było jasne, że koszt finansowania na rynku, jaki ponosi KE, a od którego będzie zależeć wielkość odsetek od SAFE, już jest większy, niż podawał wcześniej resort (finansów – red.), ale wiele wskazuje na to, że jeszcze będzie piął się w górę” – czytamy.
Za krótka kołdra Pentagonu. Wojna w Iranie obnażyła słaby punkt USA
Koszty SAFE dla Polski rosną
Gazeta przywołuje w tym kontekście nowe wyliczenia Komisji Europejskiej dotyczące – mówiąc w uproszczeniu – ceny, jaką KE będzie musiała zapłacić inwestorom za to, że pożyczą jej oni pieniądze, kupując unijne obligacje. Wyliczenia te dotyczą drugiej połowy 2026 r. Wynika z nich, że średni koszt pozyskiwania finansowania przez Brukselę wzrósł już do 3,32 proc.
Wcześniejsze szacunki polskiego MF opierały się na danych dotyczących pierwszej połowy br. Tymczasem, jak zwraca uwagę „PB”, nowe kalkulacje Brukseli pojawiły się już w kwietniu. Komentując je, KE wspominała o „niestabilnych warunkach rynkowych”.
O co chodzi? W dużym skrócie: w gospodarce światowej nastały niespokojne czasy. Kryzys energetyczny wywołany wojną na Bliskim Wschodzie podbił inflację, przez co wzrosły oczekiwania na podwyżki stóp procentowych przez banki centralne. Te oczekiwania z kolei podbijają stawki stóp rynkowych, a one zwiększają koszty finansowania, co obrazuje wzrost rentowności obligacji.
„Na przykład emisja dziesięcioletnich euroobligacji KE, która trafiła na rynek pod koniec kwietnia, miała już rentowność 3,48 proc. Dla porównania w listopadzie 2025 r. KE plasowania dziesięcioletnie obligacje z rentownością 3,06 proc.” – zauważa „Puls Biznesu”.
Jednocześnie dziennik podkreśla, że finansowanie w ramach SAFE ma i tak być korzystniejsze niż samodzielne pożyczanie pieniędzy przez Polskę na rynku długu, podając jako przykład rentowność, po jakiej nasz rząd plasował w styczniu br. 10-letnie euroobligacje. Było to 3,74 proc. Obecnie ta rentowność zbliża się do 4 proc., co znacząco przewyższa rentowność podobnych obligacji emitowanych przez KE.
Program SAFE – jaki jest stan gry?
Przypomnijmy, że polski rząd podpisał umowę z KE ws. pożyczek SAFE 8 maja. Teraz trwa wyścig z czasem. Wszystko dlatego, że umowy z polskim przemysłem zbrojeniowym, tj. bez udziału państw trzecich (tzw. single procurement), trzeba podpisać do końca bieżącego miesiąca. Tak stanowi unijne rozporządzenie, inaczej polska utraci finansowanie dla tych kontraktów.
„Tymczasowe opóźnienie”. Pentagon o żołnierzach USA w Polsce
Ministerstwo Obrony Narodowej chce złożyć dużą część zamówień u krajowych producentów, by wesprzeć rozwój rodzimego przemysłu zbrojeniowego. Agencja Uzbrojenia ma podpisać przed upływem maja blisko 40 nowych kontraktów z polskimi firmami. Każdą z tych umów musi jeszcze ocenić Prokuratoria Generalna.