Reklama
Reklama
Reklama

Tak dużo Brukseli jeszcze nie płaciliśmy. Szykuje się rekordowy przelew z Polski

W projekcie budżetu na 2027 r. zaplanowano składkę członkowską Polski do Unii Europejskiej na kwotę 47,6 mld zł. To najwięcej w historii naszej obecności we Wspólnocie. Ministerstwo Finansów tłumaczy, skąd wzięła się taka kwota, wskazując trzy główne przyczyny.

W 2027 r. Polska wpłaci do wspólnej kasy UE najwięcej w historii
W 2027 r. Polska wpłaci do wspólnej kasy UE najwięcej w historii (fot. Wiktor Dąbkowski / PAP)
  • Przyszłoroczna składka członkowska Polski do budżetu UE będzie wyższa o ok. 6,1 mld zł w porównaniu z rokiem bieżącym i osiągnie najwyższy poziom w historii.
  • Ministerstwo Finansów tłumaczy, dlaczego płacimy do unijnego budżetu coraz więcej. Jeden z głównych powodów jest taki, że Polska gospodarka pędzi – a wraz z nią składka.
  • Budżet UE też ma swoje potrzeby – znacząco mają wzrosnąć wydatki związane z przyspieszeniem realizacji polityki spójności.

Jak pokazuje projekt ustawy budżetowej na przyszły rok, składka członkowska Polski do Unii Europejskiej w 2027 r. wyniesie ok. 47,6 mld zł (dokładnie jest to 47 mld 572 mln 445 tys. zł). To oznacza wzrost w stosunku do 2026 r., na który zaplanowano kwotę przekraczającą 41,5 mld zł.

Premier ogłasza wielkie wydatki. „Budżet napięty, ale odpowiedzialny”

Płacimy Brukseli m.in. za nieprzetworzony plastik

Przyszłoroczny przelew do Brukseli został podzielony: prawie 45,6 mld zł ujęto w odpowiedniej części budżetowej, z kolei 2 mld zł zabezpieczono w formie rezerwy celowej. To ulokowanie części środków w rezerwie Ministerstwo Finansów tłumaczy dużą niepewnością dotyczącą faktycznych potrzeb budżetu UE w 2027 r. Niepewność ta dotyczy m.in. kar za naruszenie zasad konkurencji na jednolitym europejskim rynku, wahań wpłat z tytułu opłat celnych oraz ostatecznej kwoty rozliczeń wpłaty z tytułu masy odpadów opakowaniowych z tworzyw sztucznych niepoddanych recyklingowi za lata poprzednie.

Reklama
Reklama

Przypomnijmy w tym miejscu, że Polska – jak każde państwo członkowskie – jest zobowiązana wnosić do budżetu UE specjalną opłatę za opakowania, które nie zostały przetworzone – jest ona znana jako „plastic tax”. Stawka tego podatku to 0,8 euro za każdy kilogram opakowań plastikowych, które nie trafiły do recyklingu. Daje to 800 euro za tonę. W tym roku – według oficjalnych informacji MF – wpłaciliśmy już do Brukseli z tego tytułu ok. 147,05 mln euro (stan na lipiec 2026). Łączna kwota zapłaconego przez Polskę „plastic tax” osiągnęła już poziom ok. 2,36 mld euro (licząc od 1 stycznia 2021 r., bo od tej kwoty obowiązuje podatek). To, ile zapłacimy z tego tytułu w tym roku, zależeć będzie od tego, ile opakowań przetworzymy.

Bogacimy się, składka do UE rośnie

A dlaczego nasza składka do wspólnej unijnej szkatuły rośnie? MF wskazuje trzy główne powody.

Reklama
Reklama

Pierwszy to unijne potrzeby – UE chce przyspieszyć realizację polityki spójności, co będzie wiązało się z większymi wydatkami na ten cel z budżetu Wspólnoty.

Drugi to  podwyższenie prognoz poboru opłat celnych na granicach zewnętrznych UE. Jeśli prognozy unijne pokazują, że na zewnętrznych granicach Wspólnoty zostanie zebrane więcej pieniędzy z ceł (bo np. wzrośnie import), to automatycznie dany kraj będzie musiał odprowadzić więcej z tego, co zebrał, do Brukseli.

Trzeci powód to dynamiczny wzrost gospodarki naszego kraju – MF mówi wręcz o „szybszym rozwoju Polski na tle innych państw UE”. Świadczą o tym liczby. Według wstępnych danych GUS, nasz wzrost PKB w II kwartale br. wyniósł 3,8 proc. w ujęciu rocznym. Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański od razu skomentował to w mediach społecznościowych, wskazując, że rośniemy w tempie ponad trzy razy większym niż wynosi unijna średnia. Bogacimy się, więc siłą rzeczy wpłacamy do unijnej kasy coraz więcej. Jest to zgodne z unijną zasadą solidarności opartej na zamożności.

Tym samym składka poszczególnych państw do budżetu UE jest zależna głównie od poziomu ich Dochodu Narodowego Brutto (DNB). W oficjalnych zestawieniach publikowanych przez MF można wyczytać, że od początku naszego członkostwa w Unii (j. od 1 maja 2004 r.) nasze wpłaty do unijnej kasy z tego tytułu wyniosły 67,09 mld euro. 

Inne pozycje, które wpływają na to, ile przesyłamy do Brukseli, to dochody z podatku VAT (przekazujemy część środków) – płatności z tego tytułu licząc od 1 maja 2004 r. wyniosły 14,84 mld euro. Skład z tytułu Tradycyjnych Zasobów Własnych (ang. Traditional Own Resources, czyli TOR) wyniosła nas od początku członkostwa 14,56 mld euro. Wpłaty z tytułu korekt sięgnęły 6,28 mld euro. Jeśli dodać do tego wspomniane sumy przekazane do Brukseli za opakowania plastikowe nieobjęte recyklingiem, nasze zsumowane wpłaty do budżetu UE od 1 maja 2004 r. to ok. 105,14 mld euro, czyli ponad 456,4 mln zł po obecny kursie.

Reklama
Reklama

Wpłacamy do unijnego budżetu, ale wciąż jesteśmy na dużym plusie

Na 2027 r. poszczególne składowe naszej wpłaty do budżetu UE przedstawiają się następująco:

  • wpłata na podstawie Dochodu Narodowego Brutto – 29,7 mld zł;
  • wpłata na podstawie VAT – 5,6 mld zł;
  • wpłata z tytułu udziału w opłatach celnych (TOR) – 6,5 mld zł;
  • wpłata z tytułu finansowania obniżki wkładów opartych na DNB – 2 mld zł;
  • wpłata za nieprzetworzony plastik – 1,7 mld zł.

Jednocześnie od początku swojego członkostwa w UE otrzymaliśmy ze Wspólnoty transfery w łącznej wysokości ok. 282,75 mld euro, czyli ponad 1,22 bln zł. Należy przy tym pamiętać, że w tym okresie dokonywaliśmy też zwrotów do unijnego budżetu (bo np. nieprawidłowo rozliczyliśmy otrzymane dotacje) – kwota tych zwrotów to ok. 257 mln euro, czyli ponad 1,11 mld zł.

Ponad miliard dla Sejmu, dla kancelarii premiera też niemało. Najmniej dla prezydenta

Wciąż jednak jesteśmy na dużym plusie – od momentu akcesji do UE nasz dodatni bilans rozliczeń z Brukselą to 176,5 mld euro netto, czyli ponad 766 mld zł.

Źródła: Zero.pl, Ministerstwo Finansów, PAP
Reklama
Reklama