Reklama
Reklama
Reklama

Paliwa mogą zdrożeć mocniej niż sądzono. „Prognozy szybko się dezaktualizują”

TYLKO NA
Ceny paliw pójdą w tym tygodniu w górę, kierowcy powinni szykować portfele
Ceny paliw pójdą w tym tygodniu w górę, kierowcy powinni szykować portfele (fot. Shutterstock / Shutterstock)

Na stacje benzynowe wróci drożyzna. Koszty tankowania poszybują nie tylko z powodu końca pakietu CPN, ale też zaognienia sytuacji na Bliskim Wschodzie. Jeszcze w piątek eksperci zakładali, że ceny paliw wzrosną maksymalnie o 90 gr na litrze, dziś mają gorsze wieści. – Prognozy w obecnej rzeczywistości szybko się dezaktualizują – mówi Zero.pl Dorota Gudaś, analityczka rynku paliw w firmie Reflex.

  • Poniedziałek 31 sierpnia jest ostatnim dniem tańszego tankowania. Od 1 września wraca wyższa stawka VAT na paliwa, przestaną też być ustalane ceny maksymalne na stacjach.
  • Już sam fakt wygaszenia rządowego pakietu CPN sprawi, że ceny pójdą w górę. Na to nałożą się jeszcze czynniki o charakterze globalnym – notowania ropy znów rosną.
  • Jeszcze przed weekendem analitycy typowali, że litr benzyny w tygodniu 31 sierpnia–4 września podrożeje o 83-84 gr, a litr oleju napędowego o 67 gr. Ale może być gorzej.
  • – To, co dzieje się na świecie, znajdzie odzwierciedlenie w cenach – mówi Zero.pl Dorota Gudaś, analityczka rynku paliw w firmie Reflex.

Koniec wakacji to koniec drugiej edycji rządowego pakietu CPN („Ceny Paliwa Niżej”), który przez ostatnie dwa tygodnie stabilizował sytuację na stacjach benzynowych poprzez niższy VAT na paliwa (8 proc. zamiast 23 proc.) i wyznaczanie cen maksymalnych przez ministra energii. Już sam fakt, że od 1 września nastąpi przywrócenie 23-proc. stawki podatku VAT sprawi, że tankować będziemy drożej. Na domiar złego do gry znów włączyła się geopolityka.

Inflacja w Polsce znów się rozpędza. W sierpniu wyraźny wzrost

Koniec CPN to nie wszystko, na ceny paliw wpływa wielka polityka

W niedzielę 30 sierpnia wojska USA przeprowadziły nalot na należącą do Iranu wyspę Larak, co spotkało się z natychmiastową reakcją Teheranu, który ostrzelał amerykańskie bazy wojskowe w Jordanii. Działania Pentagonu były pierwszymi od miesiąca operacjami militarnymi Stanów Zjednoczonych w tym regionie i od razu wywołały reakcję rynków. Notowania ropy podskoczyły o ponad 3 proc. Ropa Brent, międzynarodowy punkt odniesienia dla cen surowca, była w poniedziałek rano handlowana po 90,88 dol. za baryłkę. Wczesnym popołudniem bariera 91 dol. za baryłkę została przekroczona.

Reklama
Reklama

To dlatego piątkowe prognozy dotyczące cen paliw w tym tygodniu obarczone są niepewnością. Przed weekendem eksperci firmy Reflex wskazywali, że w tygodniu od 31 sierpnia do 4 września benzyna bezołowiowa 95 podrożeje o 83 gr na litrze, benzyna bezołowiowa 98 – o 84 gr na litrze, a olej napędowy pójdzie w górę o 67 gr na litrze. To może już być nieaktualny scenariusz.

„Siłą rzeczy ceny będą wyższe”

Prognozy w obecnej rzeczywistości szybko się dezaktualizują – mówi Zero.pl Dorota Gudaś, analityczka rynku paliw w firmie Reflex. – Wprawdzie dziś w Londynie jest dzień świąteczny wolny od pracy i nie ma notowań na rynku spot (dostaw natychmiastowych – red.), ale to, co dzieje się na świecie, znajdzie odzwierciedlenie w cenach. Po nocnej wymianie ognia między USA a Iranem widzimy, że ropa w kontraktach terminowych drożeje, w górę idą też kontrakty gasoil (instrumenty oparte na cenach oleju napędowego – red.). 

– To wszystko będzie wpływać na ceny paliw w Polsce, podobnie jak koniec programu CPN – zauważa rozmówczyni Zero.pl. – Siłą rzeczy ceny będą wyższe i już po północy kierowcy zobaczą to na pylonach. Pozostaje pytanie, jak mocno wzrosną marże na stacjach.

Do tej pory stacje nie mogły podnosić marży sprzedażowej powyżej limitu 30 gr za litr, ponieważ cena maksymalna ustalana przez ministra energii była wyliczana według formuły uwzględniającej tę granicę (wzór obejmował średnią cenę hurtową paliw na rynku krajowym powiększoną o akcyzę, opłatę paliwową, wspomnianą marżę sprzedażową oraz podatek VAT).

Reklama
Reklama

– Naszym zdaniem skala wzrostu cen benzyny i oleju napędowego może wynieść w tym tygodniu nawet do złotówki w porównaniu z dzisiejszym cennikiem – mówi Dorota Gudaś.

Trudna sytuacja rynkowa nie pomaga kierowcom

Nadzieję na oddech dla kierowców może dać tylko trwałe uspokojenie sytuacji na rynkach, ale na to na razie się nie zanosi. Wojna między USA i Iranem daleka jest od zakończenia – na razie administracja Donalda Trumpa zaciska wokół Teheranu pętlę dotkliwych sankcji, które mają odciąć go od krwioobiegu globalnej gospodarki.

Nic nie wskazuje także na to, aby notowania „czarnego złota” zareagowały na przejęcie przez administrację Donalda Trumpa kontroli nad ponad 65 mld baryłek wenezuelskiej ropy. Prezydent USA poinformował o tym w piątek 28 sierpnia, w charakterystycznym dla siebie tonie sugerując, że dzięki temu ceny paliw dla Amerykanów „znacząco” spadną.

„Ta historyczna transakcja PONAD DWUKROTNIE ZWIĘKSZA amerykańskie rezerwy ropy, zdecydowanie powiększa nasze zasoby i znacząco obniży ceny paliw dla wszystkich Amerykanów, na długie lata” – napisał Donald Trump na platformie Truth Social.

W ślad za tymi informacjami pojawiły się głosy, że być może zabezpieczenie wenezuelskiej ropy przez Amerykanów poprawi globalną sytuację podażową.

Reklama
Reklama

Przejęcie udziałów w wenezuelskiej ropie przez USA nie będzie miało wpływu na sytuację rynkową – uważa Dorota Gudaś z firmy Reflex. – Amerykanie uzupełnią dzięki temu w jakimś stopniu swoje rezerwy, które w ostatnich miesiącach zostały uszczuplone, ale dla notowań i cen na stacjach nie będzie to miało w krótkim terminie znaczenia.

Skrzynia manualna wraca do łask. Jest tylko jeden problem: musisz mieć kilka milionów

Już w styczniu br., kiedy USA obaliły reżim Nicolasa Maduro w Wenezueli, analitycy zwracali uwagę, że chociaż kraj ten posiada największe udokumentowane złoża ropy na świecie (odpowiadające jednej piątej globalnych rezerw), to jej zdolność do produkcji i rafinacji ropy jest bardzo niska na skutek wielu lat kryzysu gospodarczego i infrastrukturalnych zaniedbań. USA, chcąc realnie czerpać zyski z dostępu do wenezuelskiego „czarnego złota” i zwiększyć jego wydobycie, musiałyby najpierw poczynić tam potężne inwestycje, a ich ukończenie to w najlepszym przypadku kwestia kilku lat. Dodatkowo ropa z Wenezueli jest ciężka i kwaśna, co powoduje, że jej przetworzenie wymaga specjalistycznych technologii i kosztuje więcej.

Może zainteresuje Cię także:

Źródło: Zero.pl
Reklama
Reklama