Reklama
Reklama

Gosia Rdest: Macierzyństwo poszerzyło moją definicję sukcesu

TYLKO NA

– To jest mój sukces – obok sportu, motoryzacji, motorsportu – poczucie kompletności – mówi o macierzyństwie w rozmowie Zero.pl kierowczyni rajdowa Gosia Rdest.

gosia-nogaro_testylo-20-1
Gosia Rdest wróciła na tor po drugim porodzie. (fot. materiały prasowe)
  • 26 maja obchodzony jest w Polsce Dzień Matki. 
  • – Nie ma nic ważniejszego niż życie drobnej, niewinnej, zależnej od ciebie osoby – mówi w rozmowie z Zero.pl Gosia Rdest. 
  • Stwierdziła, że macierzyństwo „poszerzyło jej definicję sukcesu”.

Kierowczyni wyścigowa Gosia Rdest udzieliła wywiadu portalowi Zero.pl. Jest mamą dwóch córek. W rozmowie z Aleksandrą Cieślik opowiada m.in. o macierzyństwie.

Cały wywiad: Gosia Rdest: Chcę, żeby moje córki zobaczyły, że można

Jak mówi, „nie ma nic ważniejszego niż życie drobnej, niewinnej, zależnej od ciebie osoby”. – Ale z drugiej strony – pamięć o tym, by nie zatracić siebie całkowicie. Krótkofalowo może wydawać się to okej, długofalowo bardzo rzutuje i na psychikę, i na sferę zawodową – dodaje.

Reklama
Reklama

Gosia Rdest ocenia, że „obie ciąże przeszła bardzo książkowo”. – Śmieję się, że mogłabym być w ciąży cały czas – świetnie się czułam, ćwiczyłam do końca. Jestem za to wdzięczna losowi i swojemu ciału. A konkretna myśl o torze? Tydzień po porodzie – dodaje.

Pytana o to, jak macierzyństwo zmieniło jej podejście do podejmowania ryzyka na torze, odparła, że nie zmieniło wcale. – Jestem po pierwszych dwóch weekendach wyścigowych i dalej je podejmuję. Co robię inaczej? Na pewno więcej kalkuluję w trudnych warunkach – kontynuuje. 

Mówi się, że po porodzie zwalnia się pół sekundy. U mnie absolutnie nie – dodaje.

Reklama
Reklama

Gosia Rdest opowiada także o zarzutach wobec niej, związanych z łączeniem aktywnego życia zawodowego z macierzyństwem. Jak mówi, często słyszy, że „dzieci potrzebują matki”.

– Ja jestem. Nie skreślam sobie w głowie słowa mama. Po powrocie z pierwszych zawodów tego roku, z dwoma drugimi miejscami, wysłałam zdjęcia na rodzinnej grupie. Teściowie napisali: „O, znów masz ten błysk w oku” – opowiada.

Zawsze na drugim planie. Kim była matka w życiu Donalda Trumpa?–

Jak córki będą oglądały te ujęcia z pucharami za kilkanaście lat, chcę, żeby zobaczyły, że można. Że są dwie ścieżki: być z dzieckiem w domu i być szczęśliwą – albo robić jedno i drugie jednocześnie, nie rezygnując z siebie – powiedziała.

Reklama
Reklama

Rdest o „poczuciu kompletności" 

Rozmówczyni Zero.pl stwierdziła, że macierzyństwo „poszerzyło jej definicję sukcesu”. – Nie miałam poczucia, że rodzina jest elementem dobrostanu, zanim jej nie miałam. Nie znałam prawdziwej definicji miłości – nie miałam pojęcia, jak kompleksowe może być to słowo - mówi.

– Długo nie myślałam o macierzyństwie jako celu. Decyzja o staraniu się o dziecko była świadoma i późna – miałam 30 lat. Nawet Karolowi chyba o tym wprost nie powiedziałam. To przyszło naturalnie, bez ogłaszania. I teraz to jest mój sukces – obok sportu, motoryzacji, motorsportu – poczucie kompletności – dodaje. 

Źródło: Zero.pl
Kamil Szałecki
Kamil SzałeckiDziennikarz
Reklama
Reklama