Sprzedaż detaliczna w kwietniu mocno wyhamowała. W ujęciu rok do roku wzrosła tylko o 1,3 proc., a w porównaniu z marcem br. spadła o 0,8 proc. Dane te są o tyle niepokojące, że mówimy o ważnym silniku napędzającym PKB. „W kwietniowej sprzedaży są negatywne sygnały, zapowiadające słabość konsumpcji prywatnej w kolejnych kwartałach” – piszą ekonomiści. Co sprawia, że Polacy wydają mniej?

- Dane o sprzedaży detalicznej w kwietniu rozczarowały. Polski konsument zacisnął pasa.
- Wpływ na to miały m.in. efekty kalendarzowe – wielkanocne zakupy Polaków skumulowały się w marcu. Ale ekonomiści dostrzegają w danych GUS niepokojące sygnały, mogące świadczyć o tym, że konsumpcja wyhamowuje na tle obaw o wzrost inflacji w związku z wojną na Bliskim Wschodzie.
- Na ostrożność Polaków może też wpływać fakt, że pensje rosną wolniej. Siła nabywcza naszych portfeli maleje.
Sprzedaż detaliczna w kwietniu wzrosła o 1,3 proc. w ujęciu rocznym, a w ujęciu miesięcznym spadła o 0,8 proc. – podał w poniedziałek 25 maja Główny Urząd Statystyczny (GUS). Mowa o sprzedaży w cenach stałych, czyli po korekcie o inflację.
Sprzedaż detaliczna zawiodła oczekiwania
Dane są rozczarowujące. Ekonomiści oczekiwali, że sprzedaż detaliczna w cenach stałych wzrośnie o 3,5 proc. w ujęciu rocznym. Co więcej, kwietniowy odczyt oznacza wyraźne spowolnienie wobec wyniku z marca – wtedy sprzedaż detaliczna wzrosła o 8,7 proc. w ujęciu rok do roku i aż o 18,1 proc. w ujęciu miesiąc do miesiąca.
Gosia Rdest: Chcę, żeby moje córki zobaczyły, że można
Skąd taka zmiana? Ekonomiści przypominają w swoich analizach, że marzec był miesiącem, w którym skumulowały się wydatki świąteczne Polaków. Wielkanoc wypadła w tym roku w dniach 5-6 kwietnia, w związku z czym ostatni marcowy weekend przyniósł falę odwiedzin w sklepach (tym bardziej, że w niedzielę 29 marca były one otwarte).
„Głównym powodem wyhamowania rocznego tempa wzrostu sprzedaży detalicznej towarów był rozkład wydatków wielkanocnych” – zauważa w komentarzu do danych starszy ekonomista ING Banku Śląskiego, Adam Antoniak. „W 2025 Wielkanoc przypadła na środek miesiąca, więc większość wydatków (zwłaszcza na żywność) przypadła na kwiecień. W 2026 r. Wielkanoc była obchodzona na początku miesiąca (5 kwietnia), co oznacza, że znacząca część wydatków świątecznych miała w tym roku miejsce już pod koniec marca”.
Wojna studzi entuzjazm zakupowy Polaków?
Ale czynniki kalendarzowe to nie wszystko. „Konsumenci wyraźnie ostrożniej podchodzili w kwietniu do zakupów dóbr trwałych” – zauważa Adam Antoniak.
Widać to w wybranych kategoriach koszyka zakupowego: sprzedaż odzieży i obuwia spadła o 11,7 proc. w porównaniu z marcem, sprzedaż pojazdów mechanicznych była niższa o 10,9 proc., a sprzedaż mebli, RTV i AGD zmalała o 2,1 proc.
Ekonomiści przypuszczają, że skłonność Polaków do wydawania pieniędzy w sklepach może być mniejsza z uwagi na wojnę w Zatoce Perskiej.
„Wydłużający się konflikt na Bliskim Wschodzie i utrzymujące się wysokie ceny paliw budzą obawy o dalszy wzrost inflacji i pogorszenie koniunktury” – wskazuje Adam Antoniak. „Podwyższona niepewność może się przekładać na ostrożność gospodarstw domowych w dokonywaniu większych zakupów”.
Ekonomiści Pekao w kwietniowej sprzedaży dostrzegają „negatywne sygnały, zapowiadające słabość konsumpcji prywatnej w kolejnych kwartałach”.
„Spodziewamy się, że będzie to główny kanał, którym szok naftowy będzie oddziaływać na polską gospodarkę” – dodają.
Z drugiej strony – ten szok naftowy przekłada się na zwiększoną sprzedaż paliw, która w kwietniu była wyższa aż o 13,4 proc. w porównaniu z marcem. „Sądziliśmy, że spadek cen paliw po wejściu w życie obniżek podatków pośrednich (pakiet CPN) zmniejszy presję ze strony kupujących. Zamiast tego, prawdopodobnie dominowały obawy przed ich ponownym wzrostem (nie można tez wykluczyć paliwowej turystyki)” – piszą ekonomiści Pekao.
Wzrost wynagrodzeń hamuje
Eksperci Banku Millennium zwracają uwagę na jeszcze jeden czynnik, który może sprawiać, że Polacy mocniej trzymają się za portfele. To hamujący wzrost płac. Jak pisaliśmy na łamach Zero.pl, przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw wzrosło w kwietniu o 5,4 proc. w ujęciu rok do roku, podczas gdy jeszcze w marcu pensje rosły w tempie 6,6 proc. rok do roku. Było to najniższe tempo wzrostu wynagrodzeń w sektorze od marca 2021 r.
Płace w Polsce hamują. „Rynek pracy pozostaje w marazmie”
Jeszcze ważniejsze jest tempo wzrostu płac realnych, czyli skorygowane o inflację. Tu też widać wyhamowanie. W kwietniu płace realne wzrosły o ok. 2,2 proc. w porównaniu ze wzrostem o ok. 3,6 proc. w marcu. Wpływ miały na to wyższa inflacja, napędzana głównie wzrostem cen paliw, a także pewne ochłodzenie na polskim rynku pracy (popyt na pracowników jest obecnie mniejszy).
Według ekonomistów Credit Agricole, przewidywany wzrost cen, który zmniejsza siłę nabywczą konsumentów, będzie osłabiać handel i konsumpcję w najbliższych miesiącach. W efekcie ważny silnik wzrostu gospodarczego, jakim jest konsumpcja prywatna, będzie pracował na wolniejszych obrotach.
„Prognozujemy, że dynamika spożycia prywatnego średniorocznie wyniesie 2,6 proc. r/r w br. wobec 3,7 proc. w 2025 r.” – czytamy w raporcie Credit Agricole.
