Donald Trump może dążyć do tego, by przejść do historii jako polityk, który doprowadził do otwarcia kubańskiej gospodarki i rozpoczęcia reform politycznych na wyspie. Taką ocenę przedstawiła była amerykańska dyplomatka i ekspertka ds. Ameryki Łacińskiej Cecile Shea. Jednocześnie ostrzegła, że ewentualna interwencja militarna USA mogłaby przynieść skutki odwrotne do zamierzonych.

- Ekspertka Cecile Shea ocenia, że Donald Trump może dążyć do zapisania się w historii jako prezydent, który doprowadził do reform i otwarcia Kuby.
- Zdaniem byłej dyplomatki ewentualna interwencja militarna USA mogłaby pogorszyć sytuację regionu.
- Kuba zmaga się z głębokim kryzysem gospodarczym.
Zdaniem ekspertki Kuba od dziesięcioleci pozostaje jednym z najtrudniejszych wyzwań dla kolejnych administracji w Waszyngtonie. W jej ocenie obecny prezydent może postrzegać rozwiązanie kubańskiego problemu jako szansę na historyczny sukces polityczny.
Shea zwróciła uwagę, że sytuacja gospodarcza na wyspie jest coraz trudniejsza. Szczególnie dotkliwe skutki przyniosło ograniczenie dostaw ropy naftowej, której Kuba potrzebuje do funkcjonowania gospodarki i systemu energetycznego.
- Państwo nie może przetrwać bez ropy, a Kuba praktycznie jej nie ma. Zagrożeniem dla administracji Trumpa jest to, że skończymy z rządem gorszym niż obecny albo z państwem upadłym. Pozwolenie na wewnętrzny upadek Kuby byłoby ogromnym ryzykiem i potencjalną katastrofą dla bezpieczeństwa regionalnego USA, a do tego byłoby straszne dla Kubańczyków – analizuje Shea.
Ekspertka podkreśliła, że według medialnych doniesień władze w Hawanie miały sygnalizować gotowość do ustępstw gospodarczych i działań na rzecz poprawy sytuacji praw człowieka. Jej zdaniem Stany Zjednoczone powinny wykorzystać ten moment do negocjacji i uzyskania konkretnych zobowiązań dotyczących demokratyzacji kraju, w tym organizacji wolnych wyborów w określonej perspektywie czasowej.
– To mogłaby być szansa na osiągnięcie celu, którego nie udało się zrealizować żadnej amerykańskiej administracji od ponad sześciu dekad – oceniła dla PAP Shea.
Piekło liberałów. „Jesteśmy wściekli, bo lud nas nie słucha”
Ostrzeżenie przed interwencją wojskową
Była dyplomatka zaznaczyła jednak, że scenariusz siłowego rozwiązania kryzysu byłby wyjątkowo ryzykowny. Jej zdaniem operacja militarna mogłaby na wiele lat pogorszyć relacje między Kubańczykami a Stanami Zjednoczonymi, a także osłabić pozycję USA na arenie międzynarodowej.
Shea wskazała, że konsekwencją mogłoby być zbliżenie części państw do Chin i Rosji, jeśli uznałyby one, że Waszyngton staje się nieprzewidywalnym partnerem. Dodatkowym zagrożeniem byłoby powstanie niestabilnego lub wrogiego państwa zaledwie około 140 kilometrów od wybrzeży Florydy.
Według ekspertki równie niebezpieczny byłby całkowity upadek struktur państwowych na Kubie wywołany pogłębiającym się kryzysem gospodarczym.
Kuba zmaga się obecnie z jednym z najpoważniejszych kryzysów gospodarczych od wielu lat. Na wyspie wprowadzono ograniczenia w sprzedaży paliw, a mieszkańcy regularnie doświadczają problemów z dostawami energii elektrycznej.
Dodatkowym ciosem dla gospodarki jest załamanie sektora turystycznego. Według danych kubańskich władz statystycznych w pierwszych miesiącach 2026 r. liczba zagranicznych turystów spadła o ponad połowę w porównaniu z analogicznym okresem rok wcześniej. Turystyka pozostaje jednym z najważniejszych źródeł dochodów dla kraju.
Zmasowany atak Rosji na Kijów. Polska poderwała lotnictwo wojskowe
Doniesienia o planach USA
W ostatnich tygodniach amerykańskie media informowały o możliwych przygotowaniach administracji USA na różne scenariusze rozwoju wydarzeń na Kubie. Według części doniesień Waszyngton analizuje zarówno możliwość dalszego zwiększania presji gospodarczej, jak i potencjalne skutki destabilizacji władz w Hawanie.
Sama ekspertka uważa jednak, że najlepszym rozwiązaniem byłoby wykorzystanie obecnej słabości gospodarczej Kuby do wypracowania pokojowego porozumienia prowadzącego do reform. Jak podkreśliła, alternatywą może być pogłębienie chaosu, który stanowiłby zagrożenie zarówno dla mieszkańców wyspy, jak i bezpieczeństwa regionu.