W reakcji na eskalację konfliktu na Bliskim Wschodzie i informację, że Irak, Zjednoczone Emiraty Arabskie oraz Kuwejt ograniczają wydobycie surowca, ceny ropy zbliżyły się do poziomu nie notowanego od lipca 2022 r. W Azji główne indeksy świecą na czerwono - najmocniej zniżkują giełdy w Tokio i w Seulu.

- Ceny ropy zbliżyły się do poziomu 120 dolarów za baryłkę. Rynek reaguje w ten sposób na decyzję bliskowschodnich producentów o ograniczeniu produkcji surowca.
- Ropa z Iraku, Kuwejtu i Zjednoczonych Emiratów Arabskich nie może „wydostać się” na światowe rynki. To efekt blokady Cieśniny Ormuz.
- Na eskalację konfliktu na Bliskim Wschodzie mocnymi spadkami reagują giełdy w Azji. Główne indeksy świecą na czerwono.
W poniedziałek rano ceny ropy zanotowały największy jednodniowy wzrost od prawie 40 lat - zauważa CNBC, powołując się na statystyki London Stock Exchange Group. Wzrosty ceny surowca są dwucyfrowe - to reakcja rynków na informację o ograniczeniu produkcji przez regionalnych potentatów: Zjednoczone Emiraty Arabskie, Irak i Kuwejt.
Ceny ropy mocno zwyżkują
Kontrakty terminowe na ropę Brent poszły w górę o 26,1 proc. do 116,08 dol. za baryłkę, a kontrakty na amerykańską ropę podskoczyły o 27,6 proc. do 116,03 dol. za baryłkę.
Iran ogłosił nazwisko nowego przywódcy. Modżtaba Chamenei następcą ojca
Roponośne kraje Bliskiego Wschodu podjęły decyzję o zmniejszeniu wydobycia, ponieważ przedłuża się blokada Cieśniny Ormuz, kluczowego szlaku, przez który – według różnych szacunków – przepływa około jedna piąta światowego transportu morskiego ropy. Paraliż tego „wąskiego gardła” szybko doprowadził do przepełnienia magazynów.
Władze Iraku wskazały, że obecnie jedyne „ujście” dla produkowanej przez ten kraj ropy to produkcja na rynek wewnętrzny.
Gwałtownie rosnące ceny ropy to dowód na to, że rynek nie wycenia już tylko samego geopolitycznego ryzyka związanego z wojną na Bliskim Wschodzie, ale reaguje na namacalne skutki blokady Cieśniny Ormuz.
Amerykańskie media cytują też wpis prezydenta Donalda Trumpa na jego platformie społecznościowej Truth Social, w którym stwierdził on, że „krótkoterminowy” wzrost cen ropy to „bardzo mała cena za bezpieczeństwa i pokój dla Stanów Zjednoczonych i świata” – a ceny surowca spadną gwałtownie, kiedy tylko dokona się zniszczenie zagrożenia nuklearnego ze strony Iranu. „Tylko głupcy mogą myśleć inaczej” – zakończył wpis w swoim stylu prezydent Stanów Zjednoczonych.
Trump odniósł się w ten sposób do wzrostu cen paliw na detalicznym rynku w USA – jak podaje serwis „The Hill”, średnia cena galonu (3,8 l) benzyny wzrosła w ciągu ubiegłego tygodnia (do soboty) o 14 proc.
Giełdy w Azji w odwrocie
Niepokój inwestorów widać także na giełdach. Azjatyckie parkiety w poniedziałek rano świecą na czerwono. Najmocniej tracą giełdy w Japonii i Korei Południowej.
Ok. godziny 6:30 czasu polskiego indeks Nikkei (główny indeks na giełdzie w Tokio) traci ok. 6,7 proc., a indeks Kospi (giełda w Seulu) spada o 7,75 proc.
Nieco mniejsza skala zniżek dotyczy chińskich parkietów: giełda w Szanghaju zniżkuje o niecałe 0,9 proc., a indeks Hang Seng w Hongkongu spada o ponad 2,4 proc.
W Indiach, na giełdzie w Mumbaju (indeks Nifty 50), spadki przekraczają 2,8 proc. Podobne zniżki można zaobserwować w Australii (indeks ASX 200).
Wołodymyr Zełenski gotowy do pomocy. Chce wesprzeć sojuszników na Bliskim Wschodzie
Rynki boją się eskalacji
Inwestorzy obawiają się, że mianowanie Modżtaby Chameneia –syna zabitego w amerykańsko-izraelskich atakach ajatollaha Alego Chameneia – zaostrzy sytuację. Amerykański prezydent Donald Trump mówił wcześniej, że taki wybór jest dla niego „nie do zaakceptowania”. Decyzja Teheranu pokazuje zatem, że tamtejsze władze obrały twardy kurs.
O godz. 9 otworzą się główne europejskie rynki, w tym warszawska Giełda Papierów Wartościowych. Z kolei giełda w Stanach Zjednoczonych po zmianie czasu otworzy się o 14:30 czasu polskiego.