Kilka dni po premierze opadł już kurz po krytyce nowego tworu Ferrari. Nowy elektryczny model Luce skrywa ciekawą technologię, którą możemy znać z urządzeń mobilnych Samsunga. Tutaj jest ona na niespotykanym dotąd poziomie.

- Ferrari Luce to nowy, kontrowersyjny model włoskiego producenta, który od premiery zbiera głównie negatywne opinie.
- Wnętrze Ferrari Luce skrywa zaawansowane ekrany OLED Samsunga, które wykorzystują technologie znane ze smartfonów.
- To dopiero drugie auto, które wykorzystuje ekrany Samsunga. W przyszłości producent chce mocniej wejść na rynek motoryzacyjny.
Ferrari Luce od momentu premiery zbiera, swoją drogą, słuszne głosy krytyki, ale tym razem nie będzie się już nad nim znęcać. Są tu ciekawe elementy, być może dlatego, że to nie Ferrari jest ich autorstwem. Mowa o ekranach Samsunga, których Luce ma aż cztery.
Oto pierwsze elektryczne Ferrari. Moja reakcja to młodzieżowe słowo roku 2017
Panele OLED Samsunga to jeden z ciekawszych elementów Ferrari Luce

Ekrany kierowcy w Ferrari Luce. (fot. Ferrari)
Najważniejsze ekrany, jakie Samsung przygotował do modelu Luce to zegary. To ciekawa konstrukcja, bo łączy elementy cyfrowe z fizyczną wskazówką dzięki technologii HIAA (Hole in Active Area) znanej ze smartfonów koreańskiego producenta. Jej umieszczenie w tym miejscu wymagało stworzenie otworu w ekranach. Z jednej strony to żadna nowość, bo taki sam zabieg stosuje się w smartfonach i w otworze umieszcza się aparat do selfie, ale tutaj otwór jest ok. 20 razy większy niż w ekranie telefonu.
Część za kierownicą składa się z dwóch ekranów o przekątnej 12 i 12,9 cala. Górna to trzy klasyczne zegary, a dolna będzie wyświetlać m.in. informacje o trybach jazdy. Konstrukcja zegarów jest ciekawa nie tylko ze względu na duże wcięcia, ale dodatkowo jest warstwowa, dzięki czemu obraz jest trójwymiarowy i trzeba przyznać, że bardziej efektowny niż w przypadku typowych cyfrowych zegarów współczesnych aut.

Ekran główny Ferrari Luce. (fot. Ferrari)
Kolejne wcięcie mamy w ekranie centralnym o przekątnej 10,1 cala. Dzięki niemu możliwe było umieszczenie tu zegara z fizycznymi wskazówkami. Tu mamy też sterowanie funkcjami auta oraz dodatkowe widoki, jak np. kompas czy stoper.

Ekran sterowania klimatyzacją w Ferrari Luce. (fot. Ferrari)
Ostatni czwarty wyświetlacz znajduje się z tyłu i to jeden z elementów, za który Ferrari trzeba pochwalić. Pomimo obecności ekranu, sterowanie klimatyzacją odbywa się za pomocą fizycznych przycisków. A to we współczesnych autach potrafi być jednym z największych problemów, jeśli chodzi ergonomię wnętrza.
Samochody mogą mieć więcej ekranów Samsunga
Ekrany Ferrari Luce to najbardziej zaawansowane panele OLED Samsunga, który do tej pory miał bardzo skromny udział w motoryzacyjnym świecie. OLED-y Koreańczyków są wykorzystywane w nowych modelach Mini i są tworzone w podobny sposób, w jaki Samsung robi je do zegarków serii Galaxy Watch.
W przyszłości Koreańczycy chcą być częściej obecni w autach. Z dotychczasowych zapowiedzi Samsunga wiemy, że ich panele OLED mają trafić do aut Genesis, Lucid oraz grupy Volkswagena.
Jako ciekawostkę dodajmy, że nie wiadomo oficjalnie, jaka firma dostarcza zakrzywione ekrany OLED do nowego Porsche Cayenne.
