Reklama
Reklama
Reklama

Idzie szkoła, idzie bieda. Portfele rodziców cierpią przez korepetycje

TYLKO NA
Początek roku szkolnego to powrót obciążenia wydatkami na korepetycje dla domowych budżetów
Początek roku szkolnego to powrót obciążenia wydatkami na korepetycje dla domowych budżetów (fot. Beata Zawrzel, Maciej Łuczniewski / NurPhoto via Getty Images, AI)

Szkoła wraca, a wraz z nią stały problem polskich rodzin – kosztowne korepetycje, które dla wielu przestały być luksusem, a stały się koniecznością. Według danych GUS już w ubiegłym roku rodzice uczniów szkół podstawowych zostawiali u korepetytorów średnio 249 zł miesięcznie, czyli blisko 3 tys. zł rocznie. Tymczasem korepetytorzy na wrzesień szykują nowy, wyższy cennik.

  • Nowy rok szkolny to stare problemy. Rodzice będą szukać w domowych budżetach środków na sfinansowanie korepetycji, które na dobre wpisały się w obraz polskiej edukacji.
  • W roku szkolnym 2025/2026 aż 34 proc. rodzin, w których wychowują się uczniowie, zdecydowało się opłacać dzieciom korepetycje i kursy przygotowawcze.
  • Dane GUS pokazują, że uśredniona kwota wydatków miesięcznych na korepetycje w domach uczniów szkół podstawowych wyniosła w 2025 r. 249,05 zł. To prawie 3 tys. zł rocznie.
  • W sezonie 2026/2027 rodzice będą musieli wysupłać z kieszeni więcej – prawie 42 proc. korepetytorów planuje podnieść stawki.
  • MEN zwraca nam uwagę, że szkoły oferują uczniom darmowe wsparcie. Ale dane pokazują, że nie cieszy się ono popularnością – na zajęcia wyrównawcze w szkołach decyduje się niecałe 9 proc. uczniów.

Wraz z nowym rokiem szkolnym w budżetach wielu polskich rodzin znów pojawia się stały wydatek na korepetycje. Jak wielu? Ostatnie dostępne badanie CBOS poświęcone tej kwestii – z października 2025 r. – pokazuje, że w roku szkolnym 2025/2026 34 proc. rodzin, w których wychowują się uczniowie, zdecydowało się opłacać dzieciom korepetycje i kursy przygotowawcze. Był to wzrost o 5 pkt proc. w porównaniu z poprzednim rokiem szkolnym.

Weto w sprawie e-dziennika to zła decyzja

Kiedyś na korepetycje chodzili nieliczni, dziś ponad jedna trzecia

We wspomnianym raporcie CBOS przytoczył historyczne wyniki badań począwszy od 1998 r., w ramach których rodzicom w Polsce zadawano pytanie, na jakie dodatkowo płatne zajęcia uczęszczają lub będą uczęszczać ich dzieci. Na przełomie XX i XXI w. odsetek Polaków deklarujących, że posyłają/będą posyłać dzieci na korepetycje, przybierał często wartości jednocyfrowe: 8 proc. w 1999 r., 10 proc. w 2000 r., 9 proc. w 2001 r., potem znów 8 proc. w latach 2002–2004. W 2006 r. do wysyłania dzieci na korepetycje przyznało się rekordowo mało Polaków: 6 proc.

Reklama
Reklama

W porównaniu z ostatnią dekadą różnica jest więc aż nadto widoczna. Prześledźmy, na jakich poziomach kształtował się w latach 2016–2025 odsetek rodziców deklarujących, że ich dzieci będą chodzić na korepetycje:

Odsetek rodziców (proc.) w Polsce deklarujących posyłanie dzieci na korepetycje (badanie CBOS)
172016292017322018252019202020252021262022292023292024342025

Kryzys zaufania do publicznego systemu?

We wrześniu 2025 r. w Sejmie Katarzyna Lubnauer, wiceminister edukacji, odpowiadała na pytania posłów zarzucających MEN pogłębianie kryzysu w polskiej oświacie. Wskazała wówczas, że najwięcej osób korzystających z korepetycji było w roku szkolnym 2018/2019, czyli wtedy, kiedy rząd PiS dokonywał zmian w systemie edukacji (chodzi o likwidację gimnazjów na mocy reformy edukacji wprowadzającej strukturę 8-letniej szkoły podstawowej i 4-letniego liceum). Katarzyna Lubnauer, powołując się na dane CBOS, podkreślała, że w latach 2023-2024 odsetek uczniów uczęszczających na płatne korepetycje pozostał bez zmian. I tu miała rację.

Ale wiceszefowa MEN nie znała jeszcze wówczas wyników badania za rok 2025 (jak wspomniano, CBOS opublikował je w październiku ub. r.), które pokazały, że odsetek ten skoczył do 34 proc. Komentując popularność korepetycji w ubiegłym roku, CBOS użył wręcz określenia „rekordowa”.

Reklama
Reklama

Z jakichś powodów rodzice w Polsce nie pokładają więc zaufania w publicznym systemie oświaty. Argumenty są od lat te same. Programy nauczania są zbyt obszerne, a przepełnione klasy nie sprzyjają nauce, za to płatne korepetycje gwarantują dziecku indywidualne podejście i należytą uwagę. Istotną rolę odgrywa też zapobiegliwość rodziców, którzy chcą jak najlepiej przygotować swoje dzieci do egzaminów państwowych.

Ile Polacy wydają na korepetycje dla dzieci?

Za to wszystko trzeba płacić. CBOS w cytowanym badaniu z 2025 r. podawał, że deklarowane średnie miesięczne wydatki rodziców w Polsce na dodatkowe zajęcia edukacyjne lub ogólnorozwojowe dla dzieci wynoszą 944 zł. Uwaga – w tej kwocie zawierają się też np. zajęcia artystyczne czy sportowe.

Portal Zero.pl poprosił zatem Główny Urząd Statystyczny o dane dotyczące wydatków polskich gospodarstw domowych stricte na zajęcia wyrównawcze i przygotowujące do egzaminów, czyli korepetycje właśnie.

Czego się dowiedzieliśmy? Otóż według badania budżetów gospodarstw domowych w 2025 r., przeciętne miesięczne wydatki na korepetycje w rodzinie, w której wychowują się dzieci uczęszczające do szkoły podstawowej, sięgały 249,05 zł. Rocznie daje to 2 tys. 988,6 zł.

W przypadku rodzin z dziećmi uczęszczającymi do szkół ponadpodstawowych (z wyłączeniem szkół policealnych i wyższych) kwota ta wynosiła więcej, bo 318,17 zł. Przekłada się to na roczne obciążenie domowego budżetu kwotą 3 tys. 818,04 zł.

Korepetytorzy szykują podwyżki

A taniej nie będzie. Według opublikowanych pod koniec sierpnia wyników badania serwisu e-korepetycje.net, w ciągu ostatnich 12 miesięcy stawki podniosło 58,3 proc. korepetytorów w Polsce – a 41,7 proc. szykuje się do kolejnych podwyżek cen za prywatne lekcje w roku szkolnym 2026/2027. Wśród respondentów ankiety 35,7 proc. jeszcze się waha, czy pokazać rodzicom nowy, wyższy cennik.

Reklama
Reklama

Jak ten cennik wygląda obecnie, dowiadujemy się z „Raportu cen korepetycji 2026” sporządzonego na podstawie ok. 140,7 tys. aktywnych ogłoszeń korepetytorów. Wynika z niego, że średnia cena w skali kraju za godzinę lekcji wynosi 71,83 zł. Autorzy dodają, że połowa ofert mieści się w widełkach ok. 50-90 zł za godzinę, a próg 10 proc. najdroższych ogłoszeń zaczyna się od ok. 100–110 zł.

Na wysokość ceny wpływa głównie rodzaj przedmiotu oraz stopień zaawansowania, a nie sama lokalizacja. Najdroższa w zestawieniu matematyka wyższa kosztuje średnio 102,84 zł za 60 min. Godzina fizyki to średnio 84,72 zł, godzina chemii – 71,58 zł. Za godzinę angielskiego zapłacimy 69,62 zł, za lekcje matematyki na poziomie podstawowym – 66,59 zł. Najtańszym przedmiotem w zestawieniu obejmującym 22 rodzaje zajęć jest język rosyjski – godzina kosztuje średnio 62,44 zł w skali kraju. Tym samym różnica między najdroższym a najtańszym przedmiotem przekracza 40 zł na jednej lekcji.

Dodajmy, że ogromna większość, bo aż 81,1 proc. korepetytorów, prowadzi lekcje 60-minutowe. Format 45 minut wybiera 7,7 proc., 50 minut — 5,8 proc., a 90 minut — 5,4 proc.

Cena za 60 minut, raczej bez negocjacji

Jedynie 32,4 proc. korepetytorów różnicuje stawki ze względu na formę zajęć (dojazd do ucznia/zdalnie). Reszta oferuje jedną cenę (35,1 proc.) lub uczy tylko w jeden sposób (32,5 proc.). Ci, którzy uzależniają stawki od sposobu nauczania, w większości deklarują, że droższe są u nich lekcje z dojazdem do ucznia (odpowiedź taką dało 33,3 proc. korepetytorów). 

Reklama
Reklama

Ponad połowa (54,9 proc.) korepetytorów nie oferuje rabatów. Ci, którzy to robią, stosują kilka rodzajów zniżek: dla stałych uczniów (23,3 proc. korepetytorów), dla osób kupujących pakiety wielu lekcji (20,1 proc.), a także dla uczniów przychodzących na zajęcia w grupach, czyli z kolegami lub rodzeństwem (11,6 proc.).

Uczniowie – a w zasadzie rodzice, bo to oni rządzą portfelem – raczej nie próbują się targować. Niemal połowa korepetytorów (49,9 proc.) deklaruje, że ich podopieczni nigdy nie negocjują cen, a 35,8 proc. mówi, że zdarza się to sporadycznie.

Wojna biskupów z Nowacką. Ekspert wskazuje, co razi Polaków

MEN: Wsparcie w szkołach jest za darmo. Ale mało kto korzysta

Co na to wszystko MEN? Resort kierowany przez Barbarę Nowacką podkreśla, że państwowe placówki oferują dzieciom pomoc za darmo.

– Szkoły publiczne zapewniają uczniom bezpłatne formy dodatkowego wsparcia. Są to m.in. zajęcia rozwijające uzdolnienia i umiejętności uczenia się – mówi Zero.pl rzeczniczka prasowa MEN Ewelina Gorczyca. – Dyrektorzy mają również do dyspozycji godziny, które mogą przeznaczać na zajęcia odpowiadające na potrzeby i zainteresowania uczniów – zauważa.

Czy zajęcia te cieszą się równie dużą popularnością co płatne korepetycje? Według danych udostępnionych Zero.pl przez GUS, w roku szkolnym 2024/2025 z zajęć dydaktyczno-wyrównawczych w szkołach podstawowych (bez szkół specjalnych) korzystało w całej Polsce 288 333 uczniów. W tym samym roku szkolnym w szkołach podstawowych w całej Polsce uczyło się 3 mln 213 tys. 121 uczniów. To oznacza, że na zajęcia wyrównawcze oferowane za darmo przez szkoły uczęszczało 8,97 proc. ogółu. Jeśli zestawimy to z 34 proc. uczniów, którzy chodzili na korepetycje płatne, kryzys zaufania do publicznego systemu edukacji staje się aż nadto widoczny.

Reklama
Reklama