Niewiarygodne emocje w Monterrey. Reprezentacja Maroka awansowała do kolejnej rundy piłkarskich mistrzostw świata, pokonując Holandię w konkursie rzutów karnych 3-2. Po 120 minutach zaciętej walki na tablicy wyników widniał remis 1:1. Decydującą jedenastkę na wagę awansu wykorzystał Ismael Saibari.

- Holendrzy prowadzili po golu Cody'ego Gakpo, jednak Marokańczycy wyrównali w doliczonym czasie gry za sprawą Issy Diopa.
- Konkurs rzutów karnych okazał się festiwalem pomyłek – piłkarze pudłowali w słupki i poprzeczkę, a decydujący cios zadał zawodnik urodzony w Holandii.
- W walce o ćwierćfinał turnieju rewelacyjne Maroko zmierzy się z reprezentacją Kanady.
Starcie siódmej i ósmej drużyny rankingu FIFA zapowiadało się jako jeden z największych hitów tej fazy turnieju. Obie ekipy przystępowały do rywalizacji w Monterrey po świetnej fazie grupowej. Dodatkowego smaczku rywalizacji dodawał fakt, że w kadrze Maroka nie brakuje zawodników wychowanych i ukształtowanych piłkarsko właśnie w Holandii. Selekcjoner „Oranje” Ronald Koeman przed pierwszym gwizdkiem tonował nastroje, przyznając, że ten mecz nadchodzi zdecydowanie za wcześnie dla obu silnych zespołów.
Od początku spotkania na murawie dominowali Marokańczycy. Czwarta drużyna poprzedniego mundialu w Katarze dłużej utrzymywała się przy piłce i raz po raz nękała holenderską defensywę. Świetnie dysponowany był jednak bramkarz Bart Verbruggen, który kilkukrotnie ratował swój zespół przed utratą bramki. Szczęścia pod marokańską bramką szukał m.in. Achraf Hakimi, który tuż po przerwie ostrym strzałem opieczętował poprzeczkę.
Niewykorzystane okazje i błąd kapitana
Choć to Maroko stwarzało groźniejsze sytuacje, wynik spotkania w 72. minucie otworzyli Holendrzy. Akcję dalekim wykopem zainicjował Verbruggen. Piłkę przejął Crysencio Summerville i mimo asysty obrońców zdołał w ostatniej chwili obsłużyć Cody'ego Gakpo. Gwiazdor reprezentacji Holandii bezlitośnie wykorzystał sytuację, wyprowadzając „Pomarańczowych” na prowadzenie.
Strzelony gol uśpił jednak czujność podopiecznych Ronalda Koemana. Gdy wydawało się, że Holendrzy kontrolują mecz, w doliczonym czasie gry nadszedł niespodziewany cios. Chemsdine Talbi popisał się precyzyjnym dośrodkowaniem w pole karne, a Issa Diop strzałem głową doprowadził do remisu. Przy tej sytuacji fatalnie zachował się kapitan holenderskiej defensywy, Virgil van Dijk, który zgubił krycie strzelca bramki.
Horror w konkursie jedenastek
Dogrywka nie przyniosła rozstrzygnięcia, choć idealną okazję zmarnował Soufiane Rahimi, przegrywając pojedynek sam na sam z Verbruggenem. O losach awansu decydować musiały zatem rzuty karne, które zamieniły się w prawdziwy rollercoaster emocji. W drużynie Holandii intencji bramkarzy nie wyczuli lub fatalnie pudłowali Justin Kluivert, Quinten Timber oraz Crysencio Summerville, którego uderzenie w spektakularny sposób obronił Bono.
W obozie marokańskim również nie brakowało nerwowości, a swoje próby zmarnowali Neil El Aynaoui oraz Hakimi. Mnóstwo szczęścia miał Rahimi, który uderzył tak niefortunnie, że holenderski bramkarz niemal złapał piłkę, lecz ostatecznie wbił ją do siatki własną piętą. Dzieła zniszczenia i awansu Marokańczyków do kolejnej rundy dopełnił Ismael Saibari, pewnie egzekwując ostatniego karnego. W 1/8 finału reprezentacja Maroka zmierzy się z Kanadą.