Reklama
Reklama
Reklama

Ogromny zasięg wielkiej dramy. Wszystko przez jedną rolę w „Nigdy w życiu!”

Joanna Jabłczyńska
Aktorka Joanna Jabłczyńska. (fot. Andrzej Jackowski / PAP)

Informacja o tym, że Joanna Jabłczyńska nie pojawi się w kontynuacji „Nigdy w życiu!”, wywołała prawdziwą medialną burzę. Według Instytutu Monitorowania Mediów, w zaledwie kilka dni temat wygenerował kilkadziesiąt tys. publikacji w mediach społecznościowych i kilkaset tys. interakcji, a jego potencjalny zasięg wyniósł ponad 20 mln. Za wszystkim stoi konflikt o rolę Tosi.

  • Decyzja o obsadzeniu Agnieszki Żulewskiej w roli Tosi doprowadziła do publicznego starcia Joanny Jabłczyńskiej z twórcami nowej produkcji.
  • W kolejnych dniach do konfliktu dołączyły Katarzyna Grochola i Dorota Szelągowska, a spór eskalował za sprawą ostrych wypowiedzi, publikacji prywatnych wiadomości i zapowiedzi działań prawnych.
  • Ostatecznie część zaangażowanych osób przeprosiła, jednak zanim emocje opadły, historia zdążyła wygenerować setki tysięcy reakcji w sieci.

Miała wrócić jako Tosia. Nie wróci

Po ponad 20 latach na ekrany wraca hit „Nigdy w życiu!”. W nowym filmie ponownie zobaczymy Danutę Stenkę jako Judytę. Zabraknie jednak Joanny Jabłczyńskiej, która w pierwszej części wcieliła się w jej córkę Tosię.

Aktorka poinformowała o tym podczas prezentacji jesiennej ramówki TVN. Nie ukrywała rozczarowania i mówiła o poczuciu niesprawiedliwości. Później w mediach społecznościowych opowiedziała więcej o kulisach sprawy. Temat od razu podłapały portale plotkarskie.

Jabłczyńska przekonywała, że miała już scenariusz, spotkała się z reżyserem, wstępnie ustalano z nią terminy zdjęć, a nawet poznała potencjalnego partnera ekranowego. Następnie miała dostać telefon, że jeden z podmiotów finansujących produkcję ma własną kandydatkę do roli Tosi.

Reklama
Reklama

Produkcja: odbył się casting

Na tę wersję wydarzeń odpowiedziała producentka Anna Wichłacz. Według niej, Jabłczyńska brała udział w castingu do roli dorosłej Tosi, ale ostatecznie przegrała rywalizację z Agnieszką Żulewską.

To tutaj pojawiła się największa różnica w relacjach obu stron. Jabłczyńska twierdziła, że nie miała świadomości, iż spotkanie i zdjęcia próbne były elementem castingu. Produkcja przedstawiała je natomiast jako część procesu wyboru aktorki.

W internecie natychmiast rozpoczęła się dyskusja. Część fanów stanęła po stronie Jabłczyńskiej, pojawiły się nawet wezwania do bojkotu filmu. Sama aktorka apelowała jednak, aby nie atakować Agnieszki Żulewskiej, która ostatecznie dostała rolę.

Do gry wkroczyły Grochola i Szelągowska

Sprawa szybko przestała być tylko sporem o casting. W konflikt zaangażowała się Katarzyna Grochola, autorka książki i współproducentka filmu.

Reklama
Reklama

Pisarka zarzuciła Jabłczyńskiej rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji dotyczących Agnieszki Żulewskiej i zapowiedziała podjęcie kroków prawnych.

Niedługo później głos zabrała Dorota Szelągowska, córka Grocholi i literacki pierwowzór Tosi. Jej wypowiedź była wyjątkowo ostra. Szelągowska przekonywała, że Jabłczyńska po prostu przegrała casting, a sytuacja zaczęła szkodzić Żulewskiej.

Jabłczyńska odpowiedziała, publikując fragmenty prywatnej korespondencji z Grocholą. Miały one pokazywać, że pisarka wcześniej sama zabiegała o jej udział w filmie.

Przeczytaj też: Sanah na Stadionie Narodowym. Spore zmiany w komunikacji

Były ostre słowa, potem przeprosiny

Konflikt zaczął zataczać coraz szersze kręgi. Oświadczenie Grocholi zniknęło z jej Instagrama, a Szelągowska usunęła swoje nagranie i przeprosiła Jabłczyńską za część swoich słów.

Sama Jabłczyńska również przeprosiła Agnieszkę Żulewską, podkreślając, że nie ma do niej żalu i że nie chciała, aby aktorka stała się celem internetowego hejtu. Później opublikowała także przeprosiny skierowane do Katarzyny Grocholi.

Tym samym historia, która zaczęła się od prostego pytania „dlaczego Jabłczyńska nie zagra Tosi?”, przerodziła się w publiczny konflikt kilku osób związanych z filmem.

Reklama
Reklama

357,8 tys. interakcji. Skala robi wrażenie

Jak wynika z analizy Instytutu Monitorowania Mediów, w dniach 26–30 sierpnia temat nieobecności Jabłczyńskiej w nowym „Nigdy w życiu!” wygenerował 270 publikacji w mediach tradycyjnych oraz 22,5 tys. publikacji w mediach społecznościowych.

Łączna liczba interakcji wyniosła 357,8 tys., potencjalny zasięg przekazu sięgnął 23,6 mln, a potencjalną wartość reklamową publikacji IMM oszacował na 4,4 mln zł.

To pokazuje skalę całej historii. Film nie trafił jeszcze do kin, a już wywołał ogromną dyskusję. Dla wielu widzów Tosia była bowiem nierozerwalnie związana z Jabłczyńską, a decyzja o obsadzeniu innej aktorki uruchomiła lawinę emocji.

Zwykła decyzja castingowa zmieniła się więc w medialną aferę, w którą zaangażowały się gwiazdy, twórcy filmu i tysiące internautów.

Źródła: Zero.pl, Wirtualne Media
Tagi: kultura
Reklama
Reklama