Reklama

Członkini RPP o pomyśle Adama Glapińskiego. „To jest bla, bla, bla”

Reklama

– Proszę tego w ogóle nie słuchać. To jest bla, bla, bla – tak Joanna Tyrowicz, członkini Rady Polityki Pieniężnej, oceniła pomysł mechanizmu polskiego SAFE 0 proc. nakreślony przez prezesa NBP Adama Glapińskiego. Zdaniem ekonomistki, jakikolwiek zysk ze sprzedaży aktywów NBP realnie mógłby trafić do budżetu państwa w połowie 2028 r. To odsuwa w czasie finansowanie zbrojeń.

Członkini RPP Joanna Tyrowicz
Członkini RPP Joanna Tyrowicz (fot. Marcin Obara / PAP)
  • Członkowie RPP Joanna Tyrowicz i Ludwik Kotecki sceptycznie ocenili sposoby finansowania obronności przez NBP, zaproponowane przez Adama Glapińskiego. Są one związane z prezydenckim projektem SAFE 0 proc.
  • Według ekonomistów, bank centralny po pierwsze musiałby wygenerować zysk ze standardowych operacji, bo teraz jest na minusie. Z kolei przekazanie zysku ze sprzedaży złota do budżetu wymaga zmian zasad rachunkowości NBP. Wszystko to odsuwa mocno w czasie przekazanie środków na zbrojenia.
  • Tyrowicz i Kotecki odnieśli się też do poziomu stóp procentowych w Polsce. Wojna na Bliskim Wschodzie każe na razie zapomnieć o dalszych obniżkach – zasugerowali.

Reklama

To nie jest żaden mechanizm – stwierdziła na antenie RMF FM Joanna Tyrowicz, członkini Rady Polityki Pieniężnej. Odniosła się w ten sposób do wystąpienia prezesa NBP Adama Glapińskiego, który na środowej konferencji mówił o tym, jak bank centralny miałby uczestniczyć w finansowaniu polskich zbrojeń. Jak wskazał, środki na ten cel pochodziłyby z „aktywnego zarządzania posiadanym zasobem złota”.

W tle jest przedstawiony przez prezydenta Karola Nawrockiego projekt ustawy o mechanizmie nazwanym wcześniej „polskim SAFE 0 proc.”. Zakłada on, że w Banku Gospodarstwa Krajowego powstanie Polski Fundusz Inwestycji Obronnych, który będzie zasilany zyskami NBP. BGK – by zapewnić płynność funduszu – miałby zaciągać kredyty i pożyczki, a także emitować obligacje kierowane do krajowych i zagranicznych inwestorów. Dzięki temu na zbrojenia miałoby docelowo trafić 185 mld zł.

Tyrowicz wskazała, że bank centralny dysponuje dwoma sposobami na to, by zmiana wyceny posiadanych przez niego aktywów znalazła się w wyniku finansowym NBP. Jeden to dokonanie transakcji i zaksięgowanie odsetek od aktywów będących przedmiotem transakcji. Drugi sposób to wykorzystanie zmiany wyceny rynkowej aktywów. – To trafia do kapitałów – wskazała, zaznaczając, że nie trzeba sprzedawać aktywów, by ta wycena rynkowa znalazła swoje odzwierciedlenie w księgach.


Reklama

Prezydencki projekt ustawy o SAFE jest nieakceptowalny dla rządu. Nawrocki to wie


Reklama

Członkini RPP ostro o SAFE 0 proc.

Dopytywana o to, czy prezes NBP proponuje „kreatywną księgowość”, odparła: – Wszystko, co powiedział prezes Adam Glapiński miało bardzo luźny związek z faktami, ale nie nazwałabym tego sztuczką księgową.

Żadne kwoty, które wczoraj padły – poza prawdopodobnie liczbą ton – nie są prawdą – dodała.

Jak dodała, nawet przy uruchomieniu mechanizmów, o których mówił Adam Glapiński na środowej konferencji, przekazanie jakiegokolwiek zysku z NBP do budżetu mogłoby nastąpić najwcześniej w 2027 r. (Tyrowicz nazwała to zarazem „optymistycznym scenariuszem”, ponieważ jej zdaniem bardziej realna jest jeszcze późniejsza data). Podkreśliła też, że decyzja o tym zapada na forum RPP.


Reklama

– Jeśli chodzi o zysk i przekazanie go do budżetu, jedynym dysponentem jest Rada Polityki Pieniężnej – zauważyła.


Reklama

Joanna Tyrowicz wskazała na jeszcze jedną niewiadomą: – Załóżmy, że dokonalibyśmy tych transakcji dziś. Nie wiemy, jaki będzie wynik ze standardowych operacji NBP na koniec roku, więc nie wiemy, jakich transakcji dokonać, by pokryć obecną stratę.

Pytana o szczegóły mechanizmu SAFE 0 proc., o których mówił Adam Glapiński – a więc sprzedaż złota, wymiana go na dolary i przekazanie środków finansowych rządowi – odparła: – Proszę w ogóle tego nie słuchać, to jest bla, bla, bla.

Afera o SAFE. Glapiński zakpił z pomysłu Tuska


Reklama

Tyrowicz przypomniała, że warunkiem koniecznym dokonania jakichkolwiek operacji związanych z pomysłem SAFE 0 proc. jest zmiana polityki rachunkowości banku centralnego.


Reklama

– Raz w roku RPP może się na coś takiego zgodzić – powiedziała. Jak zauważyła, zatwierdzenie np. zmiany polegającej na tym, by transakcje na rezerwach walutowych „nie wchodziły w wynik RPP”, mogłoby dokonać się w grudniu 2026 r. W takim scenariuszu przekazanie zysku z NBP do budżetu mogłoby nastąpić w maju 2028 r. (byłby to zysk wypracowany w 2027 r., pod warunkiem oczywiście, że udałoby się go wypracować).

– Powiedzmy, że wypracujemy na transakcjach na przykład 10 mld zł. I powiedzmy, że na koniec grudnia okaże się, że strata z innych obszarów działalności banku wynosi 20 mld zł. To cały czas jesteśmy minus 10. To jak przekazać wypłatę z zysku? – zapytała retorycznie.

Dopytywana o to, czy operacje proponowane w ramach mechanizmu SAFE 0 proc. mogłyby stanowić ryzyko dla gospodarki kraju, zauważyła, że Polska jest dużą gospodarką, której tego typu decyzje nie mogą „aż tak bardzo” zaszkodzić. Stwierdziła też, że „najpierw została zbudowana legenda o złocie, teraz budowana jest legenda o tym, co można z tego złota zrobić”.


Reklama

NBP ze stratą za 2025 r.

Na temat pomysłu SAFE 0 proc. ostrożnie wypowiadał się też inny członek RPP, Ludwik Kotecki. W rozmowie z TVN24 przypomniał, że najpierw bank centralny musi wyjść „na plus”. – Trzeba by było jak najlepiej zarządzać rezerwami, żeby ten zysk jednak wygenerować – zauważył, dodając, że obecnie „opowiadamy sobie, że kiedyś będzie zysk”.


Reklama

– To nie jest „zero procent”, to ma różnego rodzaju koszty – zaznaczył Kotecki.

–  Ja bym się złota na pewno nie pozbywał – dodał. – Tak, czy inaczej, te rezerwy nie są za duże. To jest mit, że mamy bardzo duże rezerwy, których nie potrzebujemy.

Ludwik Kotecki wskazał, że już teraz wiadomo, iż NBP za 2025 r. odnotuje stratę.


Reklama

Przypomnijmy, że w poprzednich latach polski bank centralny też był na minusie: w 2022 r. strata wyniosła 16,9 mld zł, w 2023 r. – 20,8 mld zł, a w 2024 r. – ponad 13,3 mld zł.


Reklama

Ekonomista zwrócił też uwagę na to, że NBP niekoniecznie sprzedałby złoto z dostatecznie wysoką „premią”. Jak wytłumaczył, każda dodatkowa podaż kruszcu na rynek obniża jego cenę (a taka podaż pojawiłaby się przy transakcji sprzedaży zasobów złota banku centralnego). – Nie weźmiemy tej wysokiej ceny, tylko niską – powiedział, dodając, że ryzykiem jest też ciągła zmienność notowań.

Podkreślił, że bez zmiany przepisów „nie ma mowy” o operacjach księgowych mających na celu przekazanie zysku ze sprzedaży złota do budżetu. Dodał, że standardy rachunkowości NBP muszą być zgodne ze standardami unijnymi.

Ludwik Kotecki stwierdził, że odniósł wrażenie, iż prezes Adam Glapiński podczas środowej konferencji sygnalizował między wierszami chęć wycofania się z uczestniczenia w dyskusji wokół SAFE 0 proc.


Reklama

Co dalej ze stopami procentowymi w Polsce?

Zarówno Joanna Tyrowicz, jak i Ludwik Kotecki pytani byli także o perspektywy dla stóp procentowych w obliczu trwającego konfliktu na Bliskim Wschodzie i ryzyka wzrostu inflacji w związku z szalejącymi cenami ropy.


Reklama

– To nie jest moment na dostosowywanie instrumentów polityki pieniężnej – powiedziała Joanna Tyrowicz.

Ludwik Kotecki przyznał, że marcowa decyzja o obniżce stóp procentowych o 25 pkt. bazowych została podjęta po długiej dyskusji i wobec panującej niepewności raczej na pewien czas zapomnimy o cięciach stóp.

 


Reklama