– Przechowujemy złoto w różnych miejscach ze względów bezpieczeństwa, Najwięcej w Londynie, Nowym Jorku oraz Polsce – powiedział prof. Adam Glapiński. Prezes NBP odpowiedział także na „niemądre głosy wybitnych przedstawicieli życia publicznego domagających się powrotu złota do ojczyzny”. – Może w ogóle dajmy je Ukraińcom do Kijowa na przechowanie – wypalił podczas środowego wystąpienia.

- – Opinia publiczna nie jest straszona, ale wszyscy wyraźnie to widzą: musimy mieć silną armię w ciągu trzech lat – mówił na konferencji prasowej Adam Glapiński.
- Prezes NBP przekazał, że instytucja pod jego rządami cały czas kupuje złoto, a na koniec lutego w zasobach banku centralnego znajduje się 570 ton kruszcu.
- Ekonomista zapewnił, że sztabki – ze względów bezpieczeństwa – przechowywane są w różnych lokalizacjach.
Podczas konferencji prasowej Adam Glapiński przekazał, że obecnie NBP ma ponad bilion złotych ulokowany w dewizach, z czego 340 mld zł stanowi złoto.
– Złoto przechowujemy w różnych miejscach, w Polsce, ale nie w Rzeszowie, jak to bywało, a w Londynie i Nowym Jorku. Robimy to ze względów bezpieczeństwa – mówił Adam Glapiński.
Ekonomista w zawoalowany sposób odpowiedział także na krytykę płynącą ze strony premiera, który wezwał prezesa banku centralnego do sprowadzenia całości kruszcu do ojczyzny.
– Słyszę niemądre głosy wybitnych przedstawicieli życia publicznego domagających się powrotu złota do ojczyzny. Może w ogóle dajmy je Ukraińcom do Kijowa na przechowanie – drwił szef NBP.
Nawrocki zwołuje naradę na szczycie. Tusk i Glapiński przy jednym stole w sprawie SAFE
Glapiński o wybuchu wojny w Ukrainie: Miewałem bezsenne noce
Wcześniej Adam Glapiński ujawnił, że krótko po wybuchu wojny w Ukrainie miewał „bezsenne noce”.
– Zastanawiałem się, co można zrobić w interesie polskiego narodu w tej trudnej sytuacji. Jedyne, co mogliśmy zrobić na wielką skale, to radykalne i szybkie zwiększenie rezerw złota. To nastąpiło krótko po agresji rosyjskiej i trwa do dziś. Ilość złota radyklanie wzrosła: już mamy 570 ton i dążymy do pułapu 700 ton – wyliczał.
Zwrócił uwagę, że Polska, jako kraj graniczący z obszarem wojny - znajduje się pod szczególną obserwacją inwestorów i instytucji międzynarodowych. Jak mówił, „inwestorzy, instytucje międzynarodowe, które oceniają naszą wiarygodność, biorą pod uwagę nasze rezerwy”.
Według szefa banku centralnego, instytucja pod jego rządami działa w warunkach wyższej racji stanu. – Opinia publiczna nie jest straszona, ale wszyscy wyraźnie to widzą: musimy mieć silną armię w ciągu trzech lat – powiedział.
„Zawsze umiał korzystać z życia”, w NBP wymienił nawet klamki. Oto Adam Glapiński
Glapiński wskazał też, że „niezrealizowane przychody z wyceny złota poszybowały do nieba” i wyniosły 197 mld zł. – Złotem można obracać – kontynuował.
– Nie chcemy uszczuplić rezerw. Tak działa mechanizm: sprzedajemy złoto w Londynie za dolary, wartość tego, co mamy w rezerwach, zmienia się ze złota w dolary. Dokładnie to są papiery wartościowe w dolarach lub euro. Nikt nam nie broni, żeby za rok czy dwa kupić taką samą ilość złota – mówił prezes banku centralnego.
Glapiński po rozmowach w Pałacu Prezydenckim: Były trudne
Do nadzwyczajnego wystąpienia prezesa NBP doszło po wtorkowych rozmowach w Pałacu Prezydenckim. Udział w nim wzięli Donald Tusk, Władysław Kosiniak-Kamysz oraz Adam Glapiński. Tematem spotkania z głową państwa był pomysł „SAFE 0 proc.”.
– Te rozmowy były trudne, nie uczestniczyłem jako strona, na końcu udało mi się z premierem uzgodnić, że zacznę spotkanie robocze z ministrem finansów oraz ministrem obrony narodowej, aby wymieniać informacje, szukać wspólnych miejsc współpracy, aby udało się coś z tego programu uratować – powiedział Glapiński.
Dopytywany przez media, jak rozumie swoją zapowiedź „aktywnego zarządzania rezerwami”, przekazał, że na razie nie będzie podejmował żadnych działań.
– Jest zero zainteresowania (ze strony rządu – red.). Niczego nie zaczniemy – powiedział. Tłumaczył jednocześnie, że partnerem handlowym do sprzedaży złota jest Londyn.
– Tam się handluje tym kruszcem, jeszcze dziś mogę wydać dyspozycje razem z zarządem i natychmiast sprzedać 20 czy 50 albo 10 ton złota i dostać ekwiwalent w dolarach – dodał.
Od kilku dni na najwyższych szczytach władzy trwa spór wokół finansowania armii. Rząd namawia prezydenta do podpisania umowy, dzięki której siły zbrojne będą mogły skorzystać z unijnego mechanizmu SAFE. To niskooprocentowane pożyczki warte 43,7 mld euro (ok. 184 mld zł).
Z kolei prezydent Karol Nawrocki proponuje „polski SAFE 0 proc.”, który miałby być finansowany z zysków Narodowego Banku Polskiego. Jednak w ustawie skierowanej do Sejmu nie znalazły się żadne zapisy dotyczące źródeł finansowania prezydenckiego projektu.
