– Korea ulega westernizacji. Stąd łagodny, jak na konfucjańskie normy, wyroki dla Jun Suk Jeola i jego współpracowników – komentuje dla Zero.pl Grzegorz Lewicki, specjalista stosunków międzynawowych, kary dla urzędników odpowiedzialnych za niedany zamach stanu w Korei Południowej w 2024 r.

- – Korea ulega westernizacji, stąd łagodniejsze – jak na konfucjańskie normy – wyroki dla Jun Suk Jeola i jego współpracowników – ocenia dla Zero.pl Grzegorz Lewicki.
- Były prezydent ogłosił stan wojenny 3 grudnia 2024 r., wysyłając wojsko do parlamentu; po sześciu godzinach musiał się wycofać.
- Oprócz Jun Suk Jeola wysokie wyroki usłyszeli także byli ministrowie i premier, co wpisuje się w surową tradycję rozliczania liderów w Korei Południowej.
Nagłe orędzie Jun Suk Jeola z 3 grudnia 2024 r. zapoczątkowało jeden z najpoważniejszych kryzysów politycznych we współczesnej historii Korei Południowej. Tego wieczoru ówczesny prezydent ogłosił wprowadzenie stanu wojennego i nakazał wojsku wkroczyć do Zgromadzenia Narodowego.
Żołnierze otoczyli budynek parlamentu, jednak wystarczającej liczbie deputowanych udało się przedostać do sali obrad i przegłosować rezolucję sprzeciwiającą się decyzji głowy państwa. W efekcie prezydent został zmuszony do wycofania się z kontrowersyjnej decyzji.
Choć stan wojenny obowiązywał kilka godzin, jego konsekwencje okazały się długofalowe. Wydarzenia wywołały głęboki kryzys polityczny, który podzielił koreańskie społeczeństwo i doprowadził do serii procesów najwyższych przedstawicieli władzy.
Westernizacja Korei Południowej a konfucjanizm – komentarz eksperta
Jun Suk Jeol został w kwietniu formalnie usunięty z urzędu. Na sali sądowej występował zdalnie jako oskarżony przebywający w areszcie. Były prezydent konsekwentnie zaprzeczał zarzutom, twierdząc, że działał w celu „ochrony wolności” oraz przywrócenia ładu konstytucyjnego wobec, jak określał, „dyktatury legislacyjnej” opozycji, która dominowała w parlamencie i blokowała prezydenckie inicjatywy.
– Dobrze, że nie wykonano wyroku śmierci. Znam nieco koreański system polityczny i należy pokreślić, że jest to kultura pozostająca pod silnym wpływem filozofii konfucjańskiej. Gdzie uwypukla się duże poczucie obowiązku i podporządkowania krajowi – podkreśla dla Zero.pl Grzegorz Lewicki, wiceprezes Comparative Civilzations Forum.
Sprawa byłego prezydenta to tylko część szerokiego rozliczenia politycznego. Wyroki usłyszeli także jego najbliżsi współpracownicy. Były minister obrony Kim Jong-Hiun został skazany na 30 lat więzienia. Pod koniec stycznia były premier Han Duk-soo otrzymał wyrok 23 lat pozbawienia wolności. Z kolei były minister spraw wewnętrznych Li Sang-min został w ubiegłym tygodniu skazany na siedem lat więzienia za udział w działaniach związanych ze stanem wojennym.
– Korea ulega westernizacji. Stąd łagodny, jak na konfucjańskie normy, wyroki dla Jun Suk Jeola i jego współpracowników. Decyzje sądu należy interpretować jako dążenie do coraz większego uwspólniania norm z Zachodem. W tym duchu prowadzono tam choćby wojskową służbę zastępczą. Instytucje koreańskie stawiały temu silny opór – podkreśla Lewicki.
Rozliczanie prezydentów w Korei Południowej – historyczna „tradycja”
Wprowadzenie stanu wojennego w 2024 r. zresztą wpisywało się w konfucjańską filozofię, ocenia dla Zero.pl Grzegorz Lewicki. Ponadto Korea Południowa wykształciła niemalże „tradycję” srogiego rozliczania swoich liderów po zakończenie kadencji.
– Gdyby wykonano karę śmierci na Jun Suk Jeolu byłby to tryumf autorytaryzmu konfucjańskiego, stało się inaczej. I dobrze – ocenia specjalista stosunków międzynarodowych.
– Korea Południowa tymi wyrokami chce pokazać dobry przykład dla całego regionu, chcę udowodnić swoje przywiązanie do Zachodu, a nie, jak dotychczas – do konfucjanizmu. Warto dodać, że Korea skazała w przeszłości czterech przywódców: jeden zginął w zamachu, a drugi popełnił honorowe samobójstwo. Kraj pozostaje silnie scentralizowany, stąd potencjalne nadużycia władzy – analizuje przenikanie norm cywilizacyjnych Grzegorz Lewicki
Seria procesów i wyroki dla czołowych polityków pokazują skalę kryzysu, jaki wywołała decyzja z grudnia 2024 r. Próba siłowego ograniczenia roli parlamentu stała się punktem zwrotnym w najnowszej historii Korei Południowej i doprowadziła do bezprecedensowego rozliczenia byłej ekipy rządzącej.
