Reklama
Reklama

Reklama

Zacharowa „opowiada” o II wojnie światowej. Bredzi o Polsce

Reklama

Rzeczniczka rosyjskiego MSZ Marija Zacharowa tworzy alternatywną wizję historii XX wieku. Jak podała rosyjska agencja informacyjna TASS, przedstawicielka Kremla zasugerowała, że Polska powinna być zaliczana do grona państw współodpowiedzialnych za wybuch II wojny światowej.

Russian Foreign Ministry Spokesperson Maria Zaharova
Zacharowa wskazuje Polskę jako „współwinną” wojny. (fot. Anadolu / Getty Images)
  • Bulwersująca narracja Kremla o II wojnie światowej.
  • Lista państw „współpracujących z III Rzeszą” zaskakuje skalą i doborem krajów.
  • Przypominamy fakty, które podważają rosyjskie tezy.

Reklama

Zdaniem Zacharowej temat rozliczenia za wydarzenia sprzed ponad 80 lat pozostaje nadal otwarty.

W swojej wypowiedzi Zacharowa wymieniła szereg krajów europejskich, które, według rosyjskiej narracji, miały w różnym stopniu współpracować z III Rzeszą. Oprócz Polski wskazała m.in. Belgię, Włochy, Hiszpanię, Holandię, Norwegię, Finlandię, Austrię, Łotwę, Francję oraz Czechy.

Podkreśliła przy tym, że kwestia odpowiedzialności za zbrodnie popełnione na narodzie radzieckim nie została ostatecznie zamknięta.


Reklama

Rzeczniczka odwołała się również do stanowiska przyjętego przez rosyjską Dumę w marcu 2023 r. W dokumencie tym wspomniano o formacjach zbrojnych tworzonych w różnych krajach Europy oraz o ochotnikach, którzy mieli walczyć po stronie nazistowskich Niemiec. W rosyjskiej interpretacji pojawiają się także odniesienia do osób z terenów okupowanych, które współpracowały z okupantem.


Reklama

Bułgaria: feudalna korupcja, europejskie pieniądze i ósme wybory w pięć lat

Zagraniczne oddziały Waffen-SS – fakty i kontekst historyczny

Niemieckie wojska posiadały w swoich szeregach wiele zagranicznych legionów. Wśród nich, m.in.:

  • 5 Dywizja Pancerna SS Wiking – złożona m.in. z ochotników z Holandii, Belgii i krajów skandynawskich;
  • 1 Dywizja Grenadierów Pancernych SS Nordland – z udziałem Norwegów i Duńczyków;
  • 33 Dywizja Grenadierów SS Charlemagne – z udziałem ochotników z Francji.

Reklama

Najbardziej znaną jednostką była 28 Dywizja Grenadierów SS Wallonien, utworzona głównie z belgijskich Walonów. Jej początki sięgają Legionu Walonii, który walczył na froncie wschodnim u boku Niemiec, a później został włączony do struktur Waffen-SS. Jednostka ta brała udział m.in. w walkach przeciwko Związkowi Radzieckiemu.


Reklama

Znaczącą rolę w rekrutacji i propagandzie odegrał Léon Degrelle, jeden z najbardziej znanych, kolaborantów współpracujących z III Rzeszą. Stał się on symbolem belgijskiej kolaboracji i służył jako oficer w tej formacji. Na kanwie jego wspomnień z frontu wschodniego powstało monumentalne studium mentalności nazistowskiej, „Łaskawe” Jonathana Littella.

Król Szwecji „patrzył z pogardą” na Zełenskiego? Wyjaśniamy

Czy Polska miała własne jednostki SS? Fakty kontra propaganda

Polska swoich oddziałów SS nie miała, a polski rząd nie kolaborował z niemieckim okupantem.


Reklama

Wypowiedź Zacharowej zbiegła się z obchodami rosyjskiego Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa Narodu Radzieckiego, przypadającego 19 kwietnia. W ostatnich latach tego typu wystąpienia wpisują się w szerszą politykę historyczną Kremla, która budzi sprzeciw wielu państw europejskich oraz historyków, wskazujących na jej selektywny i propagandowy charakter.


Reklama

Zgodnie z ustaleniami badaczy i szeroko udokumentowanymi źródłami historycznymi, bezpośrednią przyczyną wybuchu II wojny światowej była agresja III Rzeszy na Polskę 1 września 1939 r., zapoczątkowana przez decyzję władz niemieckich.

Kluczową rolę w eskalacji konfliktu odegrał także pakt pakt Ribbentrop-Mołotow zawarty między Niemcami a Związkiem Radzieckim, który przewidywał podział Europy Środkowo-Wschodniej na strefy wpływów. W jego następstwie 17 września 1939 r. Armia Czerwona wkroczyła na wschodnie terytoria Polski.


Reklama

Historycy są zgodni, że to działania totalitarnych reżimów Niemiec i ZSRR doprowadziły do rozpoczęcia wojny, a tezy o współodpowiedzialności państw będących ofiarami agresji nie znajdują potwierdzenia w rzetelnych badaniach naukowych.

 


Reklama