Reklama
Reklama
Reklama

Błędnie przypisali głosy Nawrockiemu i Trzaskowskiemu. Jest decyzja sądu

white-28
Decyzja sądu w sprawie głosowania w Krakowie. (fot. Shutterstock)

Sąd Rejonowy dla Krakowa-Krowodrzy warunkowo umorzył postępowanie wobec ośmiorga członków komisji wyborczej nr 95, którzy podczas II tury wyborów prezydenckich w 2025 r. odwrotnie przypisali głosy Karolowi Nawrockiemu i Rafałowi Trzaskowskiemu. Każdy z oskarżonych ma zapłacić od 500 do 700 zł na Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym. Sąd uznał, że błąd nie wpłynął na ogólnopolski wynik wyborów.

  • Sąd warunkowo umorzył na rok postępowanie wobec ośmiorga członków komisji nr 95 w Krakowie.
  • Komisja błędnie przypisała głosy oddane na Karola Nawrockiego i Rafała Trzaskowskiego.
  • Każdy z oskarżonych ma wpłacić od 500 do 700 zł na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym.
  • Prokuratura wskazywała na niedostateczną weryfikację wpisywanych wyników i pominięcie części procedur kontrolnych.

O takie rozstrzygnięcie zawnioskowała prokuratura, która wskazywała, że osoby te same zgłosiły swój błąd, przyznały się do zarzutów, wyraziły skruchę i nie były dotychczas karane. Podczas posiedzenia oskarżeni przychylili się do wniosku.

Czytaj również: Łukasz Gibała przed wyborami w Krakowie: Żadnych fajerwerków, żadnych cudów

Od 500 do 700 zł kary

Sąd Rejonowy dla Krakowa-Krowodrzy warunkowo umorzył w piątek postępowanie na roczny okres próby i orzekł wobec każdego z oskarżonych od 500 do 700 zł na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.

Reklama
Reklama

W ustnym uzasadnieniu sędzia Michał Kucharski wskazał, że członkowie komisji tylko do pewnego momentu dochowali standardów pracy w komisji wynikających z Kodeksu wyborczego i uchwały PKW, co sprawiło, że pod sam koniec procesu wyborczego popełnili błąd. Zaznaczył, że do błędu by nie doszło, gdyby oskarżeni „nie wyłączyli wszystkich wentyli bezpieczeństwa”. Chodzi m.in. o pominięcie niektórych opisanych mechanizmów weryfikacji danych służących do zapobiegania takim błędom.

– W przestrzeni retorycznej posługujemy się sformułowaniem, zachęcając do uczestnictwa w wyborach: każdy głos ma znaczenie. (…) Chcemy poznać dokładne wyniki wyborów, chcemy wiedzieć, dla celów choćby statystycznych, jak to głosowanie w poszczególnych obwodowych komisjach przebiegało, żeby móc ferować na ten temat jakieś jednoznaczne wnioski również na przyszłość, co dla określenia dyskursu w demokratycznym państwie prawa też ma odpowiednie znaczenie – podkreślił sędzia.

Młody wiek czynnikiem łagodzącym

Zaznaczył, że ostatecznie jednak błąd nie miał wpływu na ustalenie końcowych wyników głosowania w skali ogólnopolskiej, co przemawiało za umorzeniem postępowania. Na korzyść oskarżonych, dodał, przemawiało także samo zaangażowanie w prace komisji, świadczące o poczuciu odpowiedzialności za stan państwa i uczestnictwie w życiu publicznym, a także ich młody wiek – przewodniczący komisji miał wówczas 22 lata.

Reklama
Reklama

Czytaj również: Wybory w Krakowie miały być rozgrzewką przed przyszłym rokiem. Coś poszło nie tak

Przed sądem prokurator Anna Kowalik-Jeleń z Prokuratury Okręgowej wskazywała, że członkowie obwodowej komisji wyborczej nie zastosowali się do uchwały PKW, którą określiła „instrukcją postępowania” dla prac komisji. Szczególnie, jej zdaniem, niewystarczająco zweryfikowali wpisywane wyniki wyborów – nie odczytywali na głos danych z protokołu i nie porównali ich do danych z ręcznie sporządzonego dokumentu – co doprowadziło do opublikowania wadliwych danych. Dodatkowo, zwracała uwagę, część osób nie uczestniczyła na etapie prac operatora informatycznej obsługi komisji.

– Wprawdzie ta nieprawidłowość, która zaistniała, nie zmieniła wyników wyborów w taki sposób, żeby wpłynęła na to, kto wygrał, ale chcę podkreślić, że w jakiś sposób zniekształciła wynik wyborów. W demokratycznym państwie prawa tak kandydaci, jak i wszyscy, którzy korzystają z biernego prawa wyborczego, jak i wszyscy pozostali obywatele zainteresowani wynikiem tego głosowania, mają prawo wiedzieć, jakim realnym, faktycznym, rzeczywistym poparciem cieszy się każdy z kandydatów – mówiła przed sądem prokurator. Zwróciła uwagę, że oskarżeni tłumaczyli błąd m.in. zmęczeniem, ale jak oceniła – to „nie wyłącza winy”. Dodała, że „lekarz, który wytnie prawą nerkę zamiast lewej, nie może się tłumaczyć zmęczeniem”.

Reklama
Reklama

Sprawa „ stresująca i wyczerpująca”

Oskarżeni członkowie komisji w rozmowie z PAP przed salą rozpraw podkreślali, że od razu po zauważeniu błędu zgłosili tę nieprawidłowość. Nie chcieli jednak szerzej komentować postępowania, przyznając, że cała sprawa była dla nich stresująca i wyczerpująca.

Obwodowa komisja wyborcza numer 95 przy ul. Stawowej w Krakowie odwrotnie przypisała głosy oddane w II turze wyborów prezydenckich na Karola Nawrockiego i Rafała Trzaskowskiego. Prokuratura dopatrzyła się też nieuwzględnienia w protokole informacji, że 24 wyborcom karty do głosowania wydano na podstawie zaświadczeń o prawie do głosowania.

Pomyłkę w podanych wynikach przedstawiciele komisji zgłosili urzędowi miasta i komisji okręgowej. Prokuratura przedstawiła im zarzuty z paragrafu Kodeksu karnego mówiącego o nadużyciu uprawnień lub niedopełnieniu obowiązków przez funkcjonariusza publicznego.

Według danych PKW w I turze wyborów w komisji nr 95 w Krakowie zwyciężył Rafał Trzaskowski, który uzyskał 550 głosów, kolejny był Sławomir Mentzen z 221 głosami, a po nim Karol Nawrocki, którego poparło 218 wyborców. Natomiast po głosowaniu w II turze komisja podała, że najwięcej – 1132 głosy uzyskał Nawrocki, a Trzaskowski zdobył ich 540. Lokalne media wskazywały wtedy na wątpliwości, które wzbudziła nagła zmiana poparcia.

Reklama
Reklama

Może zainteresować Cię również:

Reklama
Reklama