
– Ja nigdy nie wszedłem do Unii Europejskiej. Mam nadzieję, że to pan napisze. Głosowałem przeciw, bo byłem świadomym Polakiem, świadomym wyborcą – mówi Michał Klimek, kandydat Korony na prezydenta Krakowa. I dodaje: – Niezależnie od tego, czy byśmy byli w UE, czy nie. A ja uważam, że gdybyśmy nie byli, to rozwój byłby większy. Proszę spytać Szwajcarów, czy widzą postęp w związku z tym, że nie są w Unii. Albo Norwegów, czy widzą postęp, że nie są w Unii.
Paweł Figurski, Zero.pl: Ile w Krakowie kosztuje 15-minutowy bilet normalny?
Michał Klimek, kandydat na prezydenta Krakowa: Nie wiem.
No nie, naprawdę?
Nie jeżdżę tramwajem, tylko samochodem.
Sądziłem, że jako przyszły prezydent będzie pan to wiedzieć, tym bardziej że komunikacja miejska to ważna sprawa dla mieszkańców. 4 zł.
Prezydent nie jest omnibusem. Nie podchodzę do tego emocjonalnie. Moi konkurenci mówią, że trzeba obniżyć ceny. A ja mówię, że najpierw należy zrobić audyt w miejskich spółkach, w tym odpowiedzialnej za komunikację miejską. Zobaczmy, jak ta firma funkcjonuje i jakie powinny być ceny biletów.
W ostatnim czasie raz się przejechałem tramwajem, zapłaciłem kartą i nawet nie wiem, ile zapłaciłem. Wiem jednak, że bilet czasowy jest za krótki. Za te 4 zł pojedziemy tylko 15 min.
W swoim programie wyborczym ma pan jednak postulat uzdrowienia komunikacji miejskiej.
Chciałbym wprowadzić konkurencję i uwolnić potencjał krakowskich firm. Chcę wprowadzić prywatny transport publiczny.
Co to takiego?
A kiedy się pan urodził?
W 1990 r.
To nie będzie pan tego pamiętał, ale na początku lat 90. po Krakowie jeździły małe Nyski, które zabierały po 5–7 osób naraz. Jeździły po innych trasach niż tramwaje, a przede wszystkim szybko, sprawnie i nie były puste, więc zarabiały.
I takie prywatne linie będą miały swój rozkład jazdy?
Tak, nie będzie pan jeździć w ciemno. Teraz, gdy wsiądzie pan do pseudotaksówki, to może pan nie wiedzieć, dokąd pojedzie.
Jeszcze mi się nie zdarzyło.
To proszę porozmawiać z osobami, którym się zdarzyło. Zostały wywiezione w nieznane miejsce przez nieznanych ludzi, z nieznanymi dokumentami, bez prawa jazdy.
Znane są przypadki nadużyć seksualnych w taksówkach, ale takich historii nie słyszałem.
Stawiamy na bezpieczeństwo, żeby takich sytuacji nie było. To będą musiały być krakowskie firmy, a nie spółki nie wiadomo skąd. Będą też zatrudniać Krakowian, więc zwiększymy liczbę miejsc pracy.
Skąd pan wie, że komunikacja miejska wymaga tych zmian, skoro najpierw chciałby pan przeprowadzić audyt?
Ja nie jestem malkontentem. Działa całkiem nieźle. Tylko właśnie zaczęliśmy naszą rozmowę od ceny biletów. Jeżeli są za wysokie, to wiem, że konkurencja jest za mała. Jeżeli klientom cena wydaje się za wysoka, to jest pierwszy odruch – szukanie jakiejś niszy w branży.
Kraków dopłaca do funkcjonowania komunikacji miejskiej. Gdy mieszkańcy protestują przeciw podnoszeniu cen biletów, to urząd odpowiada, że jeśli nie podniesiemy cen, to więcej trzeba będzie dosypywać z budżetu, czyli na końcu zapłacą ci, którzy nie korzystają z autobusów i tramwajów. Skąd pewność, że po wprowadzeniu pana pomysłu, ceny spadną?
Po pierwsze, dokładamy to się do zarządu tej spółki. Prywatna firma, która wozi mieszkańców czy pasażerów, nie ma zarządu wieloosobowego z takim wynagrodzeniem jak spółka miejska.
Po drugie, polecam czytelnikom zainteresowanie się firmą Mobilis, która w Krakowie – i nie tylko – tak naprawdę przejmuje transport mieszkańców. W Krakowie ma ponad sto autobusów. To jest firma, która ma wieloletnią umowę podpisaną ze spółkami miejskimi i niezależnie od liczby pasażerów, których przewiezie, dostaje z tego dolę. To nie jest nic innego jak bardzo prosty sposób na wyjęcie pieniędzy z budżetu miasta.
Łatwo sobie to wyobrazić, że w miarę upływu czasu firma Mobilis będzie przejmować coraz większą liczbę tych linii autobusowych. To w pewnym momencie powie: „Jeździmy już na wszystkich liniach w Krakowie, więc po co nam ten zarząd miejskiej spółki, oddajcie nam cały rynek komunikacyjny w Krakowie”.
A kiedy przejmą cały rynek?
Nie wiem. W tym momencie kilkanaście linii autobusowych już obsługują. Musiałby pan się spytać o strategię tej firmy. Myślę, że to nie będzie trudne, bo trzeba szukać w Tel Awiwie, w Izraelu. To jest izraelska spółka.
Ta firma wygrała przetarg. A nawet wiele przetargów. W pierwszym pokonała kilka firm. W Krakowie obsługuje 25 proc. linii autobusowych, a chodzi o to, by miasto nie musiało kupować autobusów, tylko płaci za usługę.
Problem jest prosty, bo ja nie widzę tu biznesu dla miasta. Czy miasto, płacąc za usługę, wychodzi na tym lepiej? Czy firma Mobilis działa charytatywnie?
Przed chwilą pan powiedział, żeby w komunikacji miejskiej było jak najwięcej prywatnych firm.
Mówimy o firmie, która ma podpisaną umowę z krakowską spółką komunikacyjną, a nie firmą prywatną, która konkuruje z miejską firmą. To zupełnie inny temat.
Czy jeszcze jakoś możemy uzdrowić komunikację w Krakowie?
Nie chcę budowy metra, która doprowadziłaby do wielokrotnego zwiększenia długu. Komunikację należy oprzeć na istniejących liniach tramwajowych. W Budapeszcie stwierdzono, że bardzo dobrze będą działały tramwaje, które jeżdżą pod ziemią. Czyli nie metro, ale tramwaj, który można zagłębić pod ziemię. To się sprawdzi np. w obrębie krakowskich Plant.
To rozwiązanie, które można systematycznie rozszerzać, a przy okazji zyskujemy możliwość budowy schronów dla pieszych, nie tylko przed deszczem.
Pana hasło to „Odzyskajmy niepodległość. Zaczynając od Krakowa”.
Odzyskajmy wolność. Wolność jest ważniejsza niż niepodległość, chociaż jedno i drugie jest bardzo ważne. Bo co nam z niepodległości, jak w środku będziemy zniewoleni?
Nie mamy wolności?
Absolutnie nie. Przede wszystkim trzeba wziąć pod uwagę stopień wolności. To nie jest tak, że mamy wolność albo nie mamy. Tylko to można stopniować. Można być całkowicie zniewolonym w różnych tematach, np. alkoholik jest całkowicie zniewolony, ale może z tego wyjść. To jest kwestia woli, często pomocy zewnętrznej, ale przede wszystkim jego woli.
Zakres naszej wolności gospodarczej i osobistej jest mocno ograniczany. Np. w Krakowie duża grupa kierowców stała się osobami, które mają już mniejszą wolność, ponieważ nie mogą się poruszać swoimi własnymi samochodami, mimo że są one technicznie sprawne i mają uprawnienia do poruszania się w ruchu drogowym. Dlaczego? Bo urzędnikom – i to nie tylko krakowskim – nie podobają się starsze samochody o ciekawszych liniach, ze starszymi technologiami, często bardziej ekologicznymi niż te nowoczesne.
Mówi pan o Strefie Czystego Transportu.
Ta propozycja ograniczania wolności kierowców wynika nie z naszego polskiego pomysłu. Została narzucona właśnie na skutek utracenia wolności, utracenia niepodległości przez Polskę na rzecz zewnętrznego organu, jakim jest Unia Europejska. Całkowicie wrogi organ w stosunku do państwa polskiego i do narodu polskiego narzuca ograniczenie wolności.
Na czym polega to narzucanie?
Powiedzieli: „Musicie zrobić strefę SCT”.
I premier Morawiecki się zgodził. Rozumiem, że schodzimy na temat Unii Europejskiej.
Chce pan porozmawiać o zdradzie narodowej naszej elity? Gdzie wbrew decyzjom narodu, nie pytając narodu, premier podpisuje coś, co jest niezgodne z interesami.
Nie pytając narodu o zgodę?
Proszę zapytać wyborców PiS, czy Mateusz Morawiecki kiedykolwiek powiedział, co podpisuje w Unii Europejskiej. On przyjeżdżał tutaj i za każdym razem mówił: „Wygraliśmy, wynegocjowaliśmy. Na nic się nie zgodziłem”.
Decyzje w ramach Unii Europejskiej nie są tajne.
Myli się pan. Na przykład o porozumieniu polsko-ukraińskim z 2012 r. tośmy się dowiedzieli dopiero kilka lat temu. O tym, na jakiej podstawie imigranci ukraińscy pobierają tutaj socjal. O tym, że są wpisani do polskiego ZUS-u, mimo że pracowali tylko jeden dzień. O tym, że nasz sprzęt wojskowy znika za wschodnią granicą.
Rozmawiamy o Unii Europejskiej. Do jej struktur weszliśmy świadomie i wolą wyrażoną w ogólnopolskim referendum.
Nie, absolutnie nie. Ja nigdy nie wszedłem do Unii Europejskiej. Mam nadzieję, że to pan napisze. Głosowałem przeciw, bo byłem świadomym Polakiem, świadomym wyborcą i boli mnie to, że ja, jako młody chłopak, który w 2004 r. miał 32 lata, wiedziałem, dlaczego to jest niekorzystne dla Polski i że to będzie właśnie odebranie Polsce niepodległości i wolności Polakom. Ja to wiedziałem. W związku z tym niezręcznie by mi było i nieuprzejmie podejrzewać, że panowie Kaczyńscy i inni liderzy o tym nie wiedzieli.
W cudzysłowie nasi liderzy polityczni, bo jeśli nie wiedzieli, to znaczy, że ich intelekt jest poniżej średnio rozgarniętego 32-latka, jakim ja wówczas byłem.
Jeżeli pan wymienia nazwiska, to może należałoby też wspomnieć o Janie Pawle II, który mówił, że najpierw Unia Lubelska, a teraz Unia Europejska.
Ja jestem rzymskim katolikiem i uznaję nieomylność papieża, ale tylko w kwestiach wiary i moralności, jeżeli jest ex cathedra ogłoszona. W różnych wiekach różni papieże mylili się często pod względem politycznym. Nie możemy teraz pytać naszego wielkiego Polaka Jana Pawła II, co sądzi na ten temat. A myślę, że jak obserwuje z góry, bo jest świętym, efekt działania Unii Europejskiej w państwach Zachodu, gdzie już można kalifaty budować, to miałby dużą refleksję.
Myślę, że to już nie jest w tym momencie jego problem, bo w niebie jest wieczna szczęśliwość, a nie zmartwienia doczesne. Zmartwienia doczesne mamy my, tutaj.

Katowice, 06.05.2025. Europoseł, kandydat w zbliżających się wyborach prezydenckich Grzegorz Braun pali flagę Unii Europejskiej, PAP/Michał Meissner (fot. Michał Meissner / PAP)
Nie widzi pan różnicy między Krakowem czy Polską roku 2004 i roku 2026?
Widzę poważną. Mamy we wszystkich większych miastach w Polsce imigrantów, którzy wyciągają pieniądze z budżetów miejskich i państwowych. Mamy piątą kolumnę ukraińską. Młodzież i dorosłych Ukraińców, którzy są wychowywani w kulcie Bandery i w kulcie szowinizmu i nazizmu banderowskiego. Mamy ich po prostu u siebie.
Ja wiem, co to był banderyzm. Pamiętam z historii tę lekcję i przestrzegam, żeby ona się nie powtórzyła. Bądźmy mądrzy.
Zanim o Ukrainie, pytałem o infrastrukturę.
Pan pyta, czy następuje jakiś materialny postęp na przestrzeni lat. Tak. Niezależnie od tego, czy byśmy byli w UE, czy nie. A ja uważam, że gdybyśmy nie byli, to rozwój byłby większy. Proszę spytać Szwajcarów, czy widzą postęp w związku z tym, że nie są w Unii. Albo Norwegów, czy widzą postęp, że nie są w Unii.
Porównuje pan Szwajcarię, jedno z najbogatszych państw świata i Norwegię, która ma jedne z największych zasobów naturalnych na świecie, do Polski, która wstaje z kolan po dekadach PRL, a w latach 90. miała niższy PKB od Ukrainy?
Nasze zasoby naturalne są olbrzymie, tylko już łapę położyli Amerykanie. My mamy naprawdę niezłą działkę na tym świecie do wzięcia. Nie ma znaczenia zamożność kraju, ma znaczenie wolność i niepodległość, o której rozmawiamy.
Czy jest jakieś państwo, na którym możemy się wzorować, jeżeli chodzi o tę wolność?
Są ruchy wolnościowe w różnych państwach. W różnych okresach ta wolność była większa lub mniejsza. Można powiedzieć, że premier Milei w Argentynie próbuje rozruszać gospodarkę. Jest to jakiś pomysł. Donald Trump również próbuje wprowadzić gospodarcze zmiany.
Kładąc łapę na naszych zasobach naturalnych?
Ja mówię ogólnie o zasadach. To jest nielubiane przez lewicę, bo bardzo łatwo jest je wprowadzić. Po prostu wolność gospodarcza. Jest strach wśród elit lewicowych, bo boją się, że przyjdzie ktoś do władzy, na przykład w Krakowie i zbuduje specjalną strefę gospodarczą, żeby dać więcej wolności przedsiębiorcom krakowskim.
Dlaczego się tego boją?
Bo każdy w Polsce, kto będzie bardziej niezależny finansowo, będzie niezależny od urzędów. Staje się niebezpieczny dla tych urzędów. Niebezpieczny dla lewicy. Bo to jest człowiek, który zaczyna myśleć niezależnie. Zaczyna mieć realny wpływ na swoje najbliższe otoczenie i chce decydować o tym najbliższym otoczeniu. Przykładowo: ktoś, kto już ma na chleb, na bułkę, na masło, już ma samochód i dom, to myśli o najbliższym otoczeniu. A może np. zrobić park prywatny, wybudować schronisko dla psów, a może sierociniec. Są ludzie, którzy przeznaczają swoje pieniądze na szczytne cele z ominięciem całkowicie procedur miejskich, urzędniczych.
Są.
Oczywiście, że są.
Czyli jest ta wolność czy nie?
Nie, ona jest krępowana. To, że są, to chwała za to, że w tej sytuacji jeszcze ktoś może coś takiego zrobić. Natomiast jest pewna zasada: możesz dać wtedy, kiedy masz. Jak nie masz, nic nie dasz.
Więc walczmy o to, żeby Polacy byli jak najbardziej zamożni. Wtedy będzie poszerzona sfera wolności i możliwości. Zrzućmy z siebie kaganiec. Otwórzmy tę klatkę wszelkich przepisów unijnych, eurokołchozowych, eurosocjalistycznych. Szczególnie dotyczących ekoterroryzmu.
Bo jakim samochodem pan jeździ?
Fiatem Punto.
A co jakby okazało się, że w nowym prawie Unii Europejskiej było napisane, że Fiat nie zapłacił do Unii Europejskiej jakiejś kwoty i Fiaty są niemile widziane na terenie Unii Europejskiej? I nawet we Włoszech im utrudniają życie i trzeba kupić nowy samochód.
Słucham?
Widzi pan, pan patrzy na rzeczywistość w sposób logiczny. Szuka pan rozumowego wytłumaczenia tego, co nas otacza. Otóż brak wolności, to, co nam szykują, nie ma nic wspólnego z logiką. Pod pretekstem jakichkolwiek wymyślonych sytuacji zabierają nam wolność.
Jeszcze kilka lat temu kazano niektórym Polakom ubierać szmaty na twarz. Nosił pan taką szmatę na twarzy?
Nosiłem maseczkę, jeśli to pan ma na myśli.
O tym dokładnie mówię. A ja nie nosiłem i to jest właśnie ta wolność.
Ta wolność polegała na tym, że jeżeli pan byłby zakażony wirusem COVID, toby pan mnie zaraził.
Nie, bo pan miałby maseczkę.
Oprócz nas są tu jeszcze dwaj członkowie sztabu. Rozumiem, że nie mieliby maseczki i mogliby zachorować.
Panowie by nie mieli i też by się nie zarazili.
Mają jakąś superodporność?
Mają superodporność na propagandę. Pan nie znał się na medycynie, a nosił grzecznie maseczkę, bo reżim panu kazał. To jest to właśnie poczucie wolności i godności Polaka, o którą ja walczę. I cieszę się, że ponad połowa Polaków się nie zaszczepiła i nie dała się złamać. Choć byli tacy, którzy pod szantażem utraty pracy dali się zaszczepić. A ja mówię, jeśli chodzi o szczepienia: Kto chce, niech się szczepi, kto nie chce, niech się nie szczepi. Na dowolne choroby. Nie zmuszajmy naszych rodaków do procedur medycznych, które naruszają ich wolność.
Nawet w stosunku do chorób, które dzięki szczepionkom zostały wyeliminowane ze świata?
Kto chce, niech się szczepi, a kto nie chce, niech się nie szczepi. Prosta zasada.

Kandydat na prezydenta Krakowa Michał Klimek (w środku) podczas konferencji na Placu Wszystkich Świętych w Krakowie, PAP/Łukasz Gągulski (fot. Łukasz Gągulski / PAP)
Czy pan myśli trochę szerzej i dostrzega, że poza interesem jednostki jest też interes społeczeństwa? I to, że jednym ze sposobów na ograniczenie epidemii chorób jest szczepienie?
Ja stawiam na wolność. Na wolność wyboru, a nie przymus.
Zgodnie z danymi z raportu dotyczącego cudzoziemców w Krakowie żyje 110 tys. obcokrajowców, z czego ponad dwie trzecie stanowią Ukraińcy. Czy oni mogą spać spokojnie?
Dlaczego mieliby spać niespokojnie?
Mówiąc o Ukraińcach i Ukrainie powiedział pan o piątej kolumnie. O młodzieży i dorosłych wychowanych w kulcie Bandery i w kulcie szowinizmu i nazizmu banderowskiego.
No tak, ale czy to powoduje jakiś gorszy sen naszych imigrantów?
Pytam o pana podejście. Będą jakieś deportacje?
Pyta pan nie o moje podejście, tylko o ich podejście. Ja nie mam na to żadnego wpływu. Nie wiem, czy będą jakieś deportacje. Jedna zasada, którą chcę wprowadzić w Krakowie i polecam wszystkim gminom: zero socjalu dla imigrantów.
Czy mieliśmy kłopot z imigrantami jeszcze 10-15 lat temu? Dlaczego tego nie było? Dlaczego przyjeżdżali do nas wartościowi ludzie, których nadal serdecznie zapraszam do Krakowa?
Dlaczego nie było imigrantów 10 lat temu?
Takiej masy, tak.
Myślę, że może dlatego, że 10 lat temu Władimir Putin nie zaatakował Ukrainy w pełnej skali.
To nie ma kompletnie nic do rzeczy. Po prostu otworzyliśmy z jakichś powodów granicę.
Między innymi z takich powodów, że 24 lutego 2022 r. Rosja zaatakowała Ukrainę.
Bo była prowokowana, ale to jest inny temat.
Nie, to jest ten temat.
Naszą wschodnią granicę przekroczyli niezaszczepieni ludzie. Nie przeszkadza to panu? Nikt na Ukrainie nie był szczepiony. Nawet na odrę. Mamy teraz nawet epidemię brzydkich chorób. Nie będziemy tu mówić o tym.
Wracając do pana pytania. Żeby w Polsce pracowali wartościowi ludzie, żeby Polska wzrastała, zachęcam wszystkich obcokrajowców do przyjazdu do Polski. Tych, którzy chcą ciężko pracować w Polsce, oddawać swój talent na potrzeby Polski, budować wspólnie z nami Polskę. Pod jednym warunkiem: Zero socjalu dla imigrantów. Bo miliony ludzi na świecie za tę miskę ryżu, którą proponuje Polska, to chętnie się przeprowadzi do Polski. Ale nie będą nic robić. Nie sprowadzajmy nierobów i cwaniaków do siebie.
Po prostu nie mieliśmy z tym najmniejszego problemu do momentu, kiedy podstępnie Prawo i Sprawiedliwość wprowadziło 500 plus w Polsce, a Polacy nieświadomie temu przyklasnęli. A teraz ten socjal służy naszym imigrantom. Ukraińcy mają płacone polskie emerytury i dostęp mają do pełnej opieki medycznej.
Nie znam zbyt wielu przypadków osób, które przyjechały do Polski z Ukrainy po 500 Plus. Widziałem jednak setki tysięcy ludzi, którzy po 24 lutego 2022 r. uciekali przed ruskimi bombami.
To jest nieprawda, panie redaktorze. Absolutnie mija się pan z prawdą. Otóż nasza wschodnia granica była dość szczelna i były weryfikacje, kto przyjeżdża do Polski. Ci ludzie musieli spełniać pewne warunki. Rozmawiam z Ukraińcami, którzy od lat są w Polsce i im jest wstyd za tych ludzi, którzy tu przyjeżdżali po 2022 r. Mówią, że to jest właśnie ten drugi sort, który nie był w stanie tu przyjechać wcześniej, bo nie spełniał tych warunków.
Przybyli do nas w momencie, kiedy pod pretekstem uciekali… Przypomni pan, przed czym uciekali?
Przed ruskimi bombami.
Tak? Proszę mi powiedzieć, był pan w Kijowie lub we Lwowie na dyskotece?
Nie byłem.
Ale można łatwo sprawdzić w internecie, jak bawią się te miasta. Ja jestem przeciwko wojnie, jestem za pokojem. Ta wojna powinna się jak najszybciej skończyć, ale zwróćmy uwagę, że ona wygląda nieco inaczej niż pełnoskalowa wojna.
Ci biedni uchodźcy ukraińscy uciekając nie mieli wyboru i brali z salonu samochody te najlepsze, ale tylko w czarnej skórze. W jasnej jakoś nie wybierali.
Pan sobie kpi z wojny i cierpienia ludzi.
Nie kpię sobie z wojny. Natomiast mówię „nie” cwaniakom, którzy tu przyjeżdżali.
Ilu tych cwaniaków przyjechało?
Proszę popatrzeć na Kraków.
Mówię o milionach czy setkach tysięcy ludzi, którzy uciekają przed wojną. O cywilach, którzy giną w atakach na ukraińskie miasta, także we Lwowie. Pan rzuca jakimiś anegdotami i kpi z grozy wojny.
Ja byłem i jestem gorącym zwolennikiem pomocy Ukraińcom. Tylko ta pomoc powinna polegać na racjonalnym działaniu. Na wybudowaniu obozów dla uchodźców po stronie ukraińskiej, tuż przy granicy i dostarczaniu im pełnego wyżywienia przez Polskę. A po wojnie wystawienie rachunku za tę pomoc.
Zamiast przyjęcia ich do nas, by mogli u nas pracować, chciał pan stworzenia getta dla Ukraińców.
Nie pracują normalnie, obciążają nasz system socjalny.
To nie jest prawda i są na to dane. W 2024 r. uchodźcy z Ukrainy wygenerowali 2,7 proc. polskiego PKB. Zamiast tego pan chce zamykać Ukraińców w gettach.
Nie, mówię o tym, co należało zrobić w 2022 r. Ich rodacy, mieszkający we Lwowie, Stanisławowie, w regionach, które w ogóle nie były dotknięte wojną, jakoś ich nie przyjmowali, nie ratowali tych uchodźców.
Czy cały teren Ukrainy został opanowany przez wrogiego Putina?
Nie, bo Rosjanom nie udała się trzydniowa operacja specjalna. Pan 24 lutego wiedział, jak potoczy się wojna? Poza tym na zachodnią Ukrainę wciąż spadają drony i rakiety.
O czym pan mówi? To jedźmy na dyskotekę do Lwowa i pobawmy się trochę. Jakoś zachodni politycy jeżdżą na Ukrainę, przyjeżdżają na Ukrainę Żydzi z Tel Awiwu i nic im się nie dzieje.
Nie giną cywile we Lwowie?
Oczywiście. To są bardzo złe działania i po stronie rosyjskiej też giną ludzie. Mnie żal obu stron, bo cywile to są niewinni ludzie. Ale to jest dziwna wojna. Jak były naloty w 1939 r. to ginęły setki osób, a tu po nalocie dowiadujemy się, że naruszona jest infrastruktura techniczna, pół domu się zawaliło i ktoś jest ranny. To jest dziwna wojna.
Cieszę się, że przynajmniej używa pan słowa wojna, bo dla Rosji to wciąż specjalna operacja wojskowa.
Ja mam tylko pytanie, co mieszkańcy Krakowa mają do tego? Czy przed wyborami prezydenta miasta obchodzi ich wojna na Ukrainie?

Odessa, Ukraina, 04.09.2026. Skutki rosyjskiego ataku w Odessie. W ataku zginęła jedna osoba. PAP/Alena Solomonova (fot. Alena Solomonova / PAP)
Zacząłem od komunikacji, ale to pan pierwszy powiedział o Ukrainie i banderyzmie. Poza tym zapowiada pan, że to, co Korona najpierw zrobi w Krakowie, potem obejmie całą Polskę, więc myślę, że czytelnicy są ciekawi pana poglądów i planów. Może już ostatnie pytanie o tej wojnie. Kto ją wywołał?
Panie redaktorze, rozmawiajmy na tematy ważne dla mieszkańców Krakowa i związane z wyborem prezydenta Krakowa. Ja nie startuję na prezydenta Polski.
To jest któryś wywiad z kolei, gdy pan nie odpowiada na proste pytanie. Kto wywołał wojnę na Ukrainie?
Uważam, że to jest szukanie sensacji i wpuszczanie mieszkańców Krakowa w maliny. Żeby się nie zainteresowali problemami ważnymi dla Krakowa, tylko tymi, które panowie dziennikarze uważają za sensacyjne.
O banderyzmie wypowiedział pan wiele słów podczas tej rozmowy, ale proste pytanie sprawia takie problemy.
Ukraina wywołała tę wojnę, bo prowokowała Rosję coraz bardziej zbliżając się do niej i wymordowując Ukraińców pochodzenia rosyjskiego w najbliższych Rosji terenach. Wie pan o tym?
Bardzo dziękuję za klarowną odpowiedź.
Słyszał pan o wojnie prewencyjnej? O wojnie sprawiedliwej?
Czyli to Rosja się broni?
Broniła rosyjskojęzycznych mieszkańców Ukrainy.
Postuluje pan zerwanie umowy partnerskiej ze Lwowem. Tłumaczył pan to w różnych wywiadach sporem krakowskiej firmy Control Process z władzami Lwowa. Czy jako prezydent Krakowa zerwie pan też umowę z Kijowem?
Chodzi mi o równe traktowanie. We Lwowie są organizowane uroczystości banderowskie. Jak mają wyglądać te relacje partnerskie? Warto zresetować te relacje i potem doprowadzić do ich unormowania.
W 2022 r. Kraków zerwał współpracę z Moskwą i Sankt Petersburgiem. Też resetujemy?
Coś pana interesuje jeszcze z lokalnych spraw?
To jest pytanie do przyszłego prezydenta Krakowa, jeśli tak zdecydują mieszkańcy.
Ja chcę żyć ze wszystkimi państwami w zgodzie i w pokoju. To jest cel działania. Przy dobrych stosunkach jak najbardziej. Dlaczego nie? Uważam, że z każdym trzeba robić interesy, jeżeli to jest na partnerskich zasadach. Szanujmy się nawzajem. Jeżeli Ukraińcy nas nie szanują, bo w naszym partnerskim mieście promują kult Bandery, to nie są partnerskie relacje.
A Rosjanie nas szanują?
Nie słyszałem, żeby Rosjanie w tym momencie mieli jakiekolwiek roszczenia terytorialne wobec Polski.
Chyba nie uda nam się zmienić tego tematu. Nie słyszał pan wypowiedzi Miedwiediewa, w których grozi Polsce?
Nie słyszałem, żeby w strategii wojennej Rosji były roszczenia terytorialne wobec Polski. Tymczasem Ukraińcy…
Mają?
A nie mają?
Uważam, że nie.
To proszę się trochę więcej dowiedzieć. Martwi mnie to, bo to jest podstawowa wiedza.
Tymczasem wróćmy do Krakowa. W ciągu 20 lat do miasta wpłynęło 5 mld zł z Unii Europejskiej.
A ile wypłynęło z Polski?
Myślmy o Krakowie. Miasto dzięki tym pieniądzom się zmieniło.
Dobry wujek nam dał i co dalej? Nie chce nic w zamian? Nie zrobił żadnego dealu? 5 mld zł ktoś miał i dał? Pan wierzy w takie bajki?
Proszę nie wierzyć, że w polityce są pieniądze bez zobowiązania. To jest po prostu nieracjonalne myślenie. To jest właśnie ta wolność, o której rozmawialiśmy wcześniej. Wolność, niepodległość często za pieniądze się sprzedaje.
Ja się nie czuję zniewolony.
Właśnie w tym jest problem, że pan tego nie czuje. Pan nosił maseczkę, nie czuł się pan zniewolony. Zaszczepił się pan? Przepraszam, nie powinienem o to pytać.
Nie mam z tym problemu. Zaszczepiłem się przeciw Covid-19. I powiem więcej, zbliża się sezon grypowy i zaszczepię się przeciw grypie. Jeśli ktoś to rozważa, zachęcam do kontaktu z lekarzem i ewentualnego szczepienia.
To nie ma najmniejszego sensu, bo to jest szczepienie na szczep z tamtego roku. Zachęcam do nieszczepienia.
Nie będę próbować pana namawiać. Ale jak pan, jako prezydent, sobie poradzi bez tej kasy z UE, dzięki której w Krakowie tak wiele inwestycji powstało?
Pan jest w typowej pułapce. Otóż widzi pan to, co powstało, a nie widzi pan tego, co nie powstało. Łatwo bazować na tym, ile dostaliśmy miliardów. To widać, że coś jest zbudowane. Ale, ile rzeczy nie powstało? Ile zostało przepalonych publicznych pieniędzy? Gdyby te pieniądze, które zostały zabrane w podatkach od mieszkańców Krakowa, zostały w ich kieszeniach, to być może dwie książki więcej w ciągu roku dana rodzina by kupiła. Może pół komputera, jeden telefon. I okazałoby się, że krakowskie firmy dużo lepiej funkcjonują i mają większy obrót. Nasza gospodarka byłaby silniejsza.
Skuteczność wydawania pieniędzy przez urzędy możemy obserwować na podstawie zadłużenia miasta. Bo mimo tych dotacji unijnych, które pan wychwala, Kraków jest zadłużony na 8 mld zł.
Pan będzie rządził Krakowem jednak w pewnych ramach. W Polsce rządzonej przez obecną koalicję, w Polsce, która jest w Unii Europejskiej.
Tak, ubolewam. Chcę stworzyć specjalną strefę ekonomiczną w granicach administracyjnych Krakowa, maksymalnie obniżyć podatki i opłaty w mieście. Po to, żeby firmy krakowskie miały możliwość obniżenia kosztów. Tyle, ile się da, bo zarówno rada miasta, jak i prezydent nie mają wpływu na nielokalne opłaty.
Zbudujmy wolność w Krakowie, a później w całej Polsce.
To część naszego cyklu z wywiadami z kandydatami w wyborach w Krakowie. W jego ramach rozmawialiśmy już z: Aleksandrą Owcą, Michałem Drewnickim, Janem Hoffmanem (wycofał się z wyborów udzielając poparcia Łukaszowi Gibale) i Łukaszem Gibałą.

